Independence Day: Resurgence

03-independence-day-film-header-now-playing-front-main-stage

Pierwszy „Dzień Niepodległości” widziałem w kinie mając 12 lat. Co to były za emocje! Totalna rozwałka największych miast, świetna akcja, tajemnicze ufoki! Super sprawa, zwłaszcza że po tylu latach film nadal można oglądać i zbyt bardzo nie narzekać. Oczywiście, jeśli nie będziemy oczekiwać super zwrotów akcji czy mądrej fabuły. To nie tego typu kino, tutaj można przymknąć oko i cieszyć się akcja, chłonąć efekty. Niestety, w części drugiej najlepiej ogólnie oczy zamknąć, zatkać uszy a z kasy na bilet złożyć sobie mały, papierowy statek i wycelować zza okno. Będzie miało to więcej sensu niż oglądanie tego badziewia.

Od początku wyświetlania „id4 vol2” napływały do mnie bardzo złe opinie na temat tego „dzieła”. Metacritic już mnie przyzwyczaił do słabych recenzji, w miarę dobrych filmów, znajomi też zawsze mogą się mylić. Tak myślałem, i być może z mikroskopijna nadzieją, na coś przynamniej średniego, pognałem do kina. Heh, a skończyło się na tym że zobaczyłem jeden z gorszych (najgorszy? Nieee, Mortal Kombat 2 Anhilacja ciężko przebić;) filmów w kinie, jaki miałem (nie)przyjemność oglądać.

Już na początku seansu coś jest nie tak, ale spoko, może będzie lepiej. Tja, aż w pewnym momencie fabuła zaczyna odpierdalać takie cyrki że aż ciężko uwierzyć że ktokolwiek mógłby zainwestować w ten projekt. Aha, żeby tylko fabuła była głównym winowajcą tego cyrku:

– Aktorstwo siedzi na poziomie między reklama czipsów a „najebaną” interpretacja „Pana Tadeusza” przedstawianą przez żula spod monopolowego. Spoko, Jeff Goldblum i parę mniejszych ról „dają radę” ale co z tego gdy większość czasu oglądamy przedstawienie pierwszego roku przedszkola.

– Kamera! WTF?! Gdy już film zechce pokazać nam jakaś akcje, twórcy pokazują nam wymownego „faka” i zamiast oglądania CO SIĘ AKTUALNIE DZIEJE musimy ekscytować się powyginanymi wyrazami twarzy tragicznych aktorów. Sorry, oglądanie reakcji widzów na szokery z „Gry o Tron” jest bardziej ciekawe heh

– Akcja? Serio napisałem coś o akcji? Sam rozpierdol miast trwa ok 5-10min, potem mamy pół godziny zamulania i pompatycznych przemów pt „dlaczego ludzkość jest lepsza”, po czym jakieś walki statków (których i tak nie widzimy, lepiej oglądać gumowe lica aktorzynów przecież!) zrealizowane tragicznie, a następnie przechodzimy do kolejnych kilkudziesięciu minut flaków z olejem. I tak cały film, aż do końca…

– Końca który przechodzi sam siebie. Co to kurwa ma być?! Serio?! Gdyby nie te efekty to…

– Sorry! „Efekty”! Fajnie, wszystko inne zawodzi ale przecież przynajmniej możemy nacieszych oczy fajnymi CGI? Gdy już nie będziemy patrzeć oczywiście na to drewniane aktorstwo, zjebana kamerę czy słabą akcje? Gówno prawda! Efekty są tragiczne, cześć pierwsza z 1996 (20 lat temu!!!) wygląda lepiej. Lepiej? Wygląda jak pieprzone dzieło sztuki, gdy porównasz z tym „skokiem na kase”!!!

Oglądajcie ten film! Naprawde! Dzięki temu docenicie WSZYSTKO INNE i napewno podniesie wam się ładnie ciśnienie, działa lepiej niż kawa! 😉

Ocena: 1 zdechły koń na 5 możliwych

(van)

download

Bonus: po scenie z „mama! mama!” w takiej wlasnie pozycji spedzilem reszte filmu.

4 uwagi do wpisu “Independence Day: Resurgence

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s