Czyste zło.

Siema, n4k1r z tej strony, trzeci „bloger” na Starych Koniach, ten co będzie pewnie pisał najrzadziej bo i koń najstarszy i z klaczą i dwoma źrebakami, kredytem hipotecznym, problemami z kręgosłupem i brakiem czasu żeby w końcu pozakańczać całą masę różnych spraw.

van –  chociaż ja go znam jeszcze pod inną ksywką z czasów przed reformą edukacji której zawdzięczamy gimnazję i kolejne żenujące pokolenie internautów (po dzieciach neostrady) – męczył mnie i męczył, a ja już miałem gotowy tekst, kiedy coś mi się w głowie poprzestawiało i doszedłem do wniosku, że chrzanić banały, napiszę tekst mniej więcej o tym samym ale w innym ujęciu. I oto :

Czyste zło. Namacalne zło w serialach.

Mógłbym pisać kilka stron o różnych bohaterach negatywnych, a jest ich cała masa. Mógłbym pisać o moich ulubieńcach (Gaius Baltar, Boyd Crowder, Barlow Conally, Moriarty) z których każdy ma historię, głębię a do tego kreacja aktorska to mocne 9/10. Ale po co? Każdy ma swoich ulubionych antagonistów więc sama wyliczanka kogo i dlaczego lubię jest bez sensu.

Wolę skupić się na przejawach czystego zła. Jakkolwiek by nie definiować czym jest zło, jakkolwiek by tego nie odczuwać, ja skupię się na ujęciu nieco bardziej duchowym, biblijnym, gdzie zło nie występuje wtedy kiedy nie ma dobra, ale jest przypadkiem skorupowania duszy bądź czystą manifestacją bilbijnego Szatana. Trzy jego rodzaje – skrajny egoizm, materialna mainifestacja i zepsucie, zostaną pokazane na konkretnych przykładach pochodzących z seriali.

Przykład pierwszy – skrajny egoizm. Egoizm sam w sobie nie jest niczym złym, jest poglądem że moje cele są ważniejsze niż cele Kowalskiego czy Nowaka (przepraszam Kowalskich i Nowaków), innymi manifestacjami egoizmu, w ujęciu bardziej kolektywnym, jest pogląd że moja rodzina jest ważniejsza od sąsiadów a mój naród jest ważniejszy niż inne narody. Oczywiście egoizm może ewoluować w coś złego, jeżeli nasze dobro zamierzamy realizować kosztem innych – przykładem są wojny (dobro mojego narodu kosztem twojego) czy przestępstwa (dobro moje bądź mojej rodziny kosztem twoim bądź twojej rodziny). Może, ale nie musi, pogląd że robię to co leży w moim interesie jest naturalnym porządkiem rzeczy, jeżeli mój interes leży w pomaganiu innym (bo się dzięki temu lepiej czuję) to jeszcze lepiej. Ale skupmy się na skrajnym przypadku egoizmu.

Skrajny egoizm prowadzi do przestępstw, czyli do zaburzenia naturalnego porządku jakim jest prawo do życia, zdrowia i własności. Nikt nie rodzi się przestepcą, co najwyżej może się nim stać. Historia jak wiele innych z filmów, książek, komiksów czy seriali – biedna rodzina, ojcec próbuje to wszystko jakoś utrzymać, nie daje rady więc staje się gangsterem i wciąga w to syna. Pewnego razu zaliczają wpadkę, staruszek ucieka zostawiając syna a ten w więzieniu zamiast się resocjalizować jak by chcieli różni zbawiciele tego świata, uczy się fachu, odkrywa powiązania, nazwiska, sieci układów.Wychodzi z pierdla i z pomocą hackerów wymazuje z systemu wszelkie wzmianki na temat przestepczej działalności, stając się wzorowym obywatelem.

Ale ten skrajny egoizm, to JA w centrum wszystkiego, jest coraz mocniejsze i coraz mocniej pociąga naszego antagonistę w stronę zła. Odrzucenie całkowite moralności, praw naturalnych, zaprzeczenie filarom cywilizacji prowadzi naszego antybohatera do coraz większego zepsucia. W serialu Daredevil niczym w dobrym filmie grozy, podskórnie czujemy że jest coś więcej niż jakiś szczyl z pistoletem w garści a nawet coś więcej niż szefowie gangów. Jakaś większa siła, dzięki której czujemy dreszczyk na karku. Najperw manifestuje się poprzez prawnika, by w końcu odkryć kto tak naprawdę pociąga za sznurki. Wilson Fisk został świetnie wykreowany w tym serialu. Na zewnątrz wrażliwa dusza, zdolna do miłości, filantrop, jednak przeżarty złem, nie cofający się przed niczym dla osiągnięcia swojego celu. W serialu „Silicon Valley” Gilfoy w rozmowie z Dineshem objaśnia mu czym jest satanizm : „(…)uznajesz tradycyjny pogląd na dobro i zło. Nie czujesz się komfortowo z kłamstwem. Mój satanizm daje mi pewne swobody : nie ma dobra i zła, jestem tylko ja.”. Nawet jeżeli jest to jakieś uproszczenie (a nie chcę się wdawać w dyskusje), dość dobrze opisuje egoizm Kingpina, zło jako zaprzeczenie norm cywilizacyjnych, w których co prawda każdy realizuje swoje cele ale również przynajmniej w teorii dba o innych, pomaga na różne sposoby, nie jest pępkiem świata. Tutaj tego nie ma, image dobrego obywatela jest tylko sposobem Wilsona na osiągnięcie swoich celów, a nawet nie sposobem ale jedną ze składowych – obok bezwzględności, nieprzejednania i braku jakichkolwiek moralnych zahamowań. W komiksie manifestuje się to również tym, że poświęca syna i każde mu odmawiać zeznań (za które miał dostać łagodniejszy wyrok).

5129898-kingpin

Drugą manifestacją ZŁA jest jego materialna postać. Biblijna. „Na imię mi Legion, bo jest nas wielu”. Lucy Butler nie jest postacią, którą większość z was skojarzy. A szkoda, bo choć pojawia się zaledwie w kilku odcinkach serialu „Millennium”, to jednak jak tylko się pojawi to wiadomo że będzie kosa odcinek. Na początku również czujemy podskórnie, że jest jakaś grubsza afera, ale dopiero gdy Frank widzi rzeczywisty obraz tego kim bądź czym jest Lucy, wiemy że mamy do czynienia ze złem w najczystszej postaci. Już w pierwszym odcinku z jej udziałem dowiadujemy się, że otruła swojego syna, pomogła uciec mordercy, wycięła mu ostatnią nerkę dzięku czemu ten w szpitalu mówi głównemu bohaterowi, że ożenił się (Lucy była jego żoną) z „sumą wszystkich grzechów”. Jakby tego było mało, Lucy pod koniec odcinka morduje przyjaciela Franka w jego własnym domu. Już w następnym odcinku znowu się pojawia – tym razem nie osobiście, ale jako prawdopodobnie osoba mająca wpływ na mordercę ściganego przez grupę Millennium. Pod koniec odcinka co prawda widzimy jej oblicze jako jedną z wielu twarzy rzeczywistego mordercy, ale to nie była ona w rzeczywistości a my mamy okazję dowiedzieć się, że trwa wojna pomiędzy siłami nieba (Sammael) i piekła (Lucy). Potężne zło pojawia się ponownie dopiero w drugim sezonie, ale co to jest za odcinek! „Room with no view” to najlepszy zdaniem wielu odcinek serialu. Frank zajmuje się sprawą dziwnej śmierci  nastolatka, który był zgłoszony jako zaginiony. Przyczyną śmierci było przerażenie tak wielkie, że serce odmówiło posłuszeństwa. Dowiadujemy się, że Lucy porywała młodych chłopaków i próbowała ich na swój sposób uwieść obiecując nagrodę dość mocno seksualną. Tortura którą ich poddaje, przy jednoczesnym zapewnieniu że robi to wszystko dla nich, żeby im było dobrze, jest pewnym zobrazowaniem tego jak zło wpływa na człowieka – poddaj się jemu a będzie ci lepiej. Demonowi tym razem się nie udaje, ale pod koniec odcinka jest scena, która wskazuje że Lucy (wtedy znana jako Annie) została 90 lat temu porwana i uwiedziona przez Legiona w innej formie, co sugeruję iż porywanie nastoletnich chłopców i dziewcząt jest sposobem na to, żeby prawdziwe zło zmieniło oblicze, żeby weszło w ciało i umysł innego człowieka, przejmując w pełni kontrolę i kontynuując swoje dzieło wśród ludzi. Lucy powróciła jeszcze w sezonie trzecim (i niestety ostatnim), gdzie daje się poznać jako morderczyni, drapieżnik seksualny (gwałci Franka) i intrygantka.

Zło w namacalnej postaci zostaje świetnie pokazane w osobie Lucy Butler. Po raz kolejny mamy zaprzeczenie wszelkiej moralności. W przeciwieństwie do Kingpina jej motorem napędowym nie jest egoizm, nie są własne cele, ale raczej szerzenie zła, uwodzenie ludzi, korumpowanie. Jest manifestacją pierwotnej siły, która pociąga nas ku złemu, manipuluje nami, prowadząc ostatecznie do śmierci i potępienia. Patrząc na tę postać przez pryzmat walki dobra ze złem w świecie, w którym istnieją siły potężniejsze niż człowiek, dostrzegamy głębie działania demonów – nie są to straszne potwory które mordują Bogu ducha winnych ludzi – bo i po co? Jak już są wśród ludzi, to lepiej swoimi czynami sprawiać, że zaczynają kwestionować normy, moralność, tracą poczucie dobra i zła, dają się łatwiej manipulować. A kiedy ludzie są już „straceni” dla dobra, dla Boga, dla innych, wtedy można ich spokojnie zabić. Zadanie wykonane. Demony nie zawsze używają brutalnej siły, czasami droga docelu wiedzie przez podszepty. Móbłbym tutaj dać za przykład serialowego Lucyfera Morningstar, ale on jest raczej bohaterem i postacią cokolwiek zabawną, a nie wcieleniem zła. Lucy pokazuje jak mało potrzeba żeby się zatracić, jak wystarczy knuć i robić podszepty, żeby dobrzy ludzie zaczęli wątpić i zatracać siebie.

a_room_with_no_view2

Trzecim i ostatnim przykładem zła jest chęć czynienia dobra. Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi pamiętajmy, iż dobrymi chęciami to jest piekło brukowane.

Nikt nie jest bez grzechu (w wersji dla skrajnych ateistów – nikt nie jest moralnie czysty, nikt nie czyni wyłącznie dobra). Rodzeństwo sierot zostaje odnalezione przez księdza, który daje im dach nad głową i wychowuje. Młody chłopiec trafia w końcu do seminarium duchownego, ale podczas rozłąki z siostrą czuje pustkę którą wypełnia alkoholem i innymi przyjemnościami, jednak w końcu udaje mu się zostać księdzem i zamieszkać wraz z siostrą, która pomaga mu w kościele szerzyć słowo boże. Brat Justine Crowe jest dla swoich parafian inspiracją a jego kazania natchnieniem. Podczas Wielkiego Kryzysu w USA przygarnia biednych ludzi do kościoła i nakazuje innym wiernym pomoc i nie odwracanie się od potrzebujących, co wzbudza mieszane uczucia wśród jego owieczek. On idzie krok dalej – doznaje manifestacji swoich zdolności, przez co odkrywa grzechy parafian, co daje mu możliwość wpłynięcia na nich i przekazania budynku, służącego jak burdel, na sierociniec. Kiedy ten staje w płomieniach, Justin się załamuje. W szpitalu odkrywa, że potrafi wpływać na innych i kontrolować ich samą siłą woli. Teraz o wiele łatwiej będzie mu czynić dobro i nawracać, pomaga mu prezenter radiowy, dzieki któremu słowa pastora trafiają do szerokich mas. Po powrocie do domu, Brat Justin postanawia stworzyć zgromadzenie wiernych, przyciągając głównie bezdomnych i ubogich, ofiary Wielkiego Kryzysu. Jego przybrany ojciec, wielebny Norman Balthus, odkrywa że to nie dobro ale władza i potęga są celami Justina, ale konfrontacja nie kończy się dla niego dobrze – niemal do końca serii zamienia się w niezdolnego do niczego staruszka z udarem mózgu, torturowanym psychicznie przez przybranego syna.

Powolne staczanie się Justina ku złu by ostatecznie przegrać tę walkę i wyzbyć się wszelkiego dobra dość dobrze oddaje to, jak bardzo ludzie podatni są na chęć władzy i jak wiele w jej imieniu ludzie są gotowi poświęcić. Oczywiście można dyskutować, czy wiedząc z jakiego rodu pochodzi Justin  i jakie było jego przeznaczenie można było uniknąć tego wszystkiego, niemniej sam przykład w jaki sposób chęć władzy korumpuje ludzką duszę jest w serialu „Carnivale” świetnie zobrazowany. Dobre chęci, pomoc biednym i ubogim i coraz większe łaknienie władzy, początkowo dla dobra i zbawienia, na końcu już tylko dla siebie. Zło  ma tutaj twarz Brata Crowe, ale tak naprawdę jest niepohamowaną żądzą, łaknieniem by być silniejszym, by rządzić, by urządząc rzeczywistość po swojemu. Pomyślcie o politykach, korporacjach a nawet o zwykłych ludziach – jak daleko są w stanie się posunąć gdy poczują krew.

Kingpin był skrajnym przykładem egoizmu, ale miał plan, wiedział co chce osiągnąć, z góry założył że będzie wiódł żywot przestępczy. Lucy Butler to zło w materialnej postaci, manipulatorka, morderczyni, siewca zepsucia, jednak to Brat Justin Crowe jest najgroźniejszym i najczęściej spotykanym w realnym świeci przykładem istnienia zła – on chce więcej i więcej, dobre pobudki z czasem zamieniają się w chęć kontroli i brutalną władzę; jeszcze się uśmiecha, jeszcze naucza, jeszcze mówi że chce dobrze, ale już jest do cna zepsuty, już nie chodzi mu o dobro owieczek ale o potęgę pasterza.

brother-justin-crowe-carnivale-37178573-333-500

To chyba tyle. Mam nadzieję, że zamiast tekstu o antybohaterach wyszło coś ciekawszego, coś na kształt analizy istoty zła w trzech różnych jego odsłonach. Skrajny egoizm, fizyczna manifestacja, zatracanie duszy w nieopanowanej żądzy władzy. Wszystko inne to różne odcienie tych trzech wymienionych.

Jeżeli wam się podobało, to dajcie znać, komentarze mile widziane, może dostanę kopa żeby zacząć coś pisać częściej 😉

/exec

P.S. Zapomniałem dodać, że wszystkie trzy posiacie opisane przeze mnie są nie tylko świetnie napisane, ale i rewelacyjnie zagrane, a seriale z których pochodzą powinniście obejrzeć, bo są nie tylko solidne aktorsko ale mają znakomitą fabułę.

2 uwagi do wpisu “Czyste zło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s