Kiedyś było lepiej ;-)

Żyłem w czasach, kiedy muzyka była ciekawa.

A przynajmniej ciekawsza niż teraz. Żyłem w czasach, kiedy muzykę się chłonęło, teraz się jej co najwyżej słucha. Oczywiście jest to ględzenie starego konia, takie samo ględzenie jakie słyszymy od każdego starszego pokolenia – oni mieli The Doors, Led Zeppelin, Dire Straits, Deep Purple…

Ale na serio, dzięki temu że Spotify weszło do Polski nieco nadrobiłem zaległości muzyczne. Okazało się że wiele zespołów ze schyłku lat 90 i początku XXI wieku nadal gra, są jakieś reuniony itp.

Ale to już nie jest to 😦

Czytaj dalej „Kiedyś było lepiej ;-)”

Reklamy

Top 10 filmów w stylu lat 80-tych

Lata 80-te to moje słodkie dzieciństwo. I mimo że w tych czasach popkulturę spotkało wiele złego (moda, muzyka popularna), ciągle do nich wracamy. Szczególnie 10. muza upodobała sobie nostalgiczne powroty do tamtych lat. Dlaczego? Z jednej strony specyficzny, bardzo filmowy klimat (dzisiaj wszystko musi być realistyczne), z drugiej kicz i tandeta, która w swojej śmieszności po prostu się podoba.

W moim top 10 postanowiłem skupić się tylko na produkcjach współczesnych, czyli powstałych najwyżej kilka lat wstecz. Mimo tego wybór nie był wcale prosty, bo im bardziej sobie przypominałem/kopałem, tym więcej tego się pojawiało. Chyba faktycznie mamy prawdziwy renesans lat 80-tych.

Czytaj dalej „Top 10 filmów w stylu lat 80-tych”

Ziemia obiecana [recenzja: Sausage Party]

sausage

Mam wrażenie, że ktoś przysnął podczas promocji filmu „Sausage Party”. Prawdopodobnie nie wiedziałbym o jego istnieniu, gdybym przez przypadek kilka tygodni temu nie obejrzał zwiastuna w kinie. Dokładnie pamiętam moje zdziwienie, gdy z początku wyglądało to na ładną kreskówkę dla dzieci o produktach żywnościowych (w głównej mierze), które udają się do ziemi obiecanej. Podświadomie jednak głos głównego bohatera, granego przez Setha Rogena, budził podejrzenie, no i sama świadomość, że jak to, zjedzenie przez człowieka ma być tą ziemią obiecaną? Czekałem więc na jakiś twist… i się doczekałem… z nawiązką. „Kurwa, nie wierzę!” wyrywało mi się podczas oglądania zwiastuna i tak samo reagowałem kilka tygodni później już na seansie filmu. Zdecydowanie nie jest to kreskówka dla dzieci (tak, rodzice wpuszczali swoje pociechy do kina!), za to obrazoburcza jazda bez trzymanki dla dorosłych.

Czytaj dalej „Ziemia obiecana [recenzja: Sausage Party]”

BvS: Ultimate Edition – nie można było tak od razu?

maxresdefault

Wielu widzów (szczególnie krytyków) widziałoby ten film co najwyżej w cyklu Guilty Pleasure, ale nie ze mną te numery. Nigdy do końca nie zrozumiałem fali hejtu na najbardziej oczekiwany „pojedynek tytanów”. Rozumiem, że niektórych mógł rozczarować, bo spodziewali się czegoś innego. Rozumiem, że ma swoje wady, a niektórym widzom mogą nie pasować dane rozwiązania fabularne. Ale litości, jak widzę na RT ocenę dla „Batman Forever” wyższą od produkcji Zacka Snydera, to pozostaje mi tylko strzelić soczystego facepalma. Czy zatem 3-godzinna ultimate edition miała szansę zmienić coś w ocenie „krytyków”? Może odrobinę. A w przypadku fanów, którym film się podobał? Nie musiała, ale za to dostajemy jeszcze lepszy film.

[SPOILERY]

Czytaj dalej „BvS: Ultimate Edition – nie można było tak od razu?”

W pogoni za szczęściem [recenzja: Suicide Squad]

Suicide-Squad-movie-banner

Jak już zapewne zauważyliście, van nie pozostawił na filmie suchej nitki. Zasłużenie? Poniekąd tak, szczególnie gdy pisze z perspektywy die-hard fana. Ja swoją przygodę z komiksami superbohaterskimi mam już dawno za sobą, co nie zmienia faktu, że uwielbiam ich ekranizacje. Tak się też składa, że Suicide Squad był dla mnie najmniej znanym tematem z wszystkich dotychczasowych filmów (zarówno DC jak i Marvela). I może właśnie ta perspektywa pozwoliła mi podejść do seansu z bardziej chłodną głową – niczego się nie spodziewałem (mimo że trailery robiły robotę), więc dostałem przyjemny seansik, jednakże z całą garścią problematycznych elementów.

[SPOILERY]

Czytaj dalej „W pogoni za szczęściem [recenzja: Suicide Squad]”

O ścieżkach dźwiękowych ględzenie.

imageKrótka piłka z mojej strony : podajcie mi trzy przykłady gier z ostatnich kilku lat, których ścieżka dźwiękowa zapadła wam w pamięć.

 

Liczę do pięciu.

Jeden, dwa, pięć, dziękuję.

Nie wiem dlaczego, ale jakoś ostatnio muzyka w grach jednym uchem wpada a drugim wypada. Jest niezła, ale w większości przypadków nie potrafię zanucić żadnego kawałka. W ciągu ostatnich lat ograłem od początku do końca około 100 gier (PC, X360, PS4), nie grałem w to co się nawinie, ale wybierałem gry z tych lepiej ocenianych, cokolwiek powinno mi pozostać w pamięci jeżeli chodzi o muzykę, prawda?

Czytaj dalej „O ścieżkach dźwiękowych ględzenie.”