O ścieżkach dźwiękowych ględzenie.

imageKrótka piłka z mojej strony : podajcie mi trzy przykłady gier z ostatnich kilku lat, których ścieżka dźwiękowa zapadła wam w pamięć.

 

Liczę do pięciu.

Jeden, dwa, pięć, dziękuję.

Nie wiem dlaczego, ale jakoś ostatnio muzyka w grach jednym uchem wpada a drugim wypada. Jest niezła, ale w większości przypadków nie potrafię zanucić żadnego kawałka. W ciągu ostatnich lat ograłem od początku do końca około 100 gier (PC, X360, PS4), nie grałem w to co się nawinie, ale wybierałem gry z tych lepiej ocenianych, cokolwiek powinno mi pozostać w pamięci jeżeli chodzi o muzykę, prawda?

Trzy przykłady, no dobra. Zacznę patriotycznie, Wiedźmin 3, muzyka świetna, zrobiona przez zespół Percival Schuttenbach, fajnie się gra, ale czy bym coś zanucił? Tak, przez przypadek, jeden utwór wrył mi się w pamięć, akurat była wymiana ciosów z jakimś wilkołakiem gdy zadzwonił telefon, spauzowałem grę i wtedy dopiero usłyszałęm ten genialny utwór. Jak już wspomniałem, muzyka była świetna, idealnie robiła klimat, ale gdyby nie przypadek to nie potrafiłbym niczego zanucić.

 

 

Drugi przykład? Darksiders 2, epicka muzyka, świetny klimat, gra niezwykle przyjemna, ale utwór grany podczas walki z Archonem to mistrzostwo świata, zapętlony, wrzynający się w mózg. Inne kawałki z tej gry są równie dobre, jakoś tak ten podszedł mi najbardziej.

 

 

Trzeci przykład to coś bardziej współczesnego, nowy DOOM to gra, w którą należy grać z ustawieniami 100% głośność muzyki, 75% albo i 60% – inne dźwięki. Industrialny klimat w połączeniu ze średnio przyjaznym środowiskiem sprawia, że gra dostaje extra punkty za miodność. Muzyka fajnie się zmienia wraz z sytuacją na planszy, jak zaczynają się spawnować demony to czasami ciary przechodzą po plecach.

 

 

Są trzy przykłady? Są. Będzie czwarty? Nie, bo musiałbym myśleć a to dzisiaj niemodne. A tak na poważnie, to owszem, robi się dobrą muzykę do gier, ale nie zapada ona w pamięć. Nie tak jak 20 lat temu, gdzie numery z gier pamietam, nucę a dzięki aplikacjom takim jak np. Spotify część z nich mam nawet na playliście.

Absolutna klasyka. Jestem pewien, że większość geeków, nerdów czy jak zwał tak zwał, ludzi po trzydziestce, starych koni, może nie kojarzyć trzech wrzuconych powyżej kawałków, ale ten poniżej rozpoznają z zamkniętymi oczyma. Przenieśmy się jakieś 25 lat wstecz, salon z automatami gdzieś na wybrzeżu albo na dworcu głównym w większości dużych miast, na ekranie kwadraty przypominające Florydę albo jakiś inny słoneczny stan, parka w Ferrari. Więcej pisać nie trzeba 😉

 

 

Lecimy dalej, drugi przykład dla zmyłki będzie mniej oczywisty, jednak jestem pewien, że ludzie którzy w tamtych czasach ogrywali 8 bitowe konsole, nieważne czy NES czy Pegasusa, a dodatkowo mieli styczność z Castlevanią 1 albo 2, na pewno znają, albo chociaż rozpoznają ścieżki dźwiękowe z tamtych gier. Wtedy, dysponując dość biednymi, porównując do czasów dzisiejszych, narzędziami, twórcy muzyki potrafili stworzyć nie tylko idealnie pasującą do klimatu gry świeżkę dźwiękową, ale jednocześnie taką która potrafi przetrwać próbę czasu. Dośc powiedzieć, że muzyka z konsolowej Castlevanii potrafi inspirować współcześnie. Na YT jest dość sporo coverów, ja podlinkuję jeden, kto chce ten szybko znajdzie sobie oryginał.

 

 

Pójdźmy dalej, 16 bitów i Amiga, ileż tam było dobrej muzyki! „War, never been so much fun” pewnie niejeden stary koń sobie podśpiewywał pod nosem swego czasu, Xenon 2, Shadow of the Beast, Alien Breed czy Lotusy to melodie które są świetnymi przykładami tego jak robić dobrą muzykę do gier. 7 na 10 „komputerowców” (jak się wtedy nazywało u mnie na wsi ludzi którzy wiedzieli do czego służy dyskietka) rozpozna te ścieżki dźwiękowe. Ilu ludzi młodszych potrafi rozpoznać dźwięki ze współczesnych gier? A ile starych dziadów potrafi rozpoznać po muzyce produkcje z ostatnich lat? Jeszcze mniej pewnie potrafiłoby coś zanucić.

 

 

Ostatni przykład, jaki tak naprawdę przychodzi mi do głowy, to fantastyczna robota zespołu Sonic Mayhem. Quake II to chyba ostatnia gra z tamtych czasów, z której pamiętam jeszcze ścieżkę dźwiękową. Mało tego, coś tam pewnie bym potrafił zagrać na gitarze jakby ktoś mi dał wiosło i pół godziny na przypomnienie sobie jak się je trzyma 🙂 Powiem więcej – muzyka była dynamiczniejsza niż gra, bo o ile sama gra była w porządku, to jako zapaleniec i miłośnik pierwszego Quake, czułem się jak na spacerze w lesie, zwłaszcza w „mutlipleju”, tj. nie byłem jakimś mega graczem, ale brakowało mi dynamiki „jedynki”, szybkich i mocnych rakiet, spawary i granatów w respawny.

 

 

Tak to widzę, tak to czuję, za komuny było lepiej 🙂 Ale na poważnie, mam nadzieję że rozumiecie o co mi chodzi, teraz robi się świetną muzykę, ma się o wiele więcej narzędzi i o wiele lepszą jakość, ale jak przychodzi co do czego to owszem, gra się fajnie ale niewiele zostaje w pamięci jeżeli chodzi o ścieżkę dźwiękową. Być może wiele zawdzięczamy temu, że mieliśmy na ekranach kwadraty więc człowiek nie miał się czym podniecać, a muzyka była fajna to i szybciej zostawała gdzies tam z tyłu głowy, teraz człowiek gra w FullHD, podnieca się grafiką, płynnym ruchem postaci, a muzyka? Coś tam sobie gdzieś plumka w tle robiąc klimat albo po prostu spinając całość, głowy sobie tym nie zaprzątamy.

Wiem, wiem, ględzenie starego konia… Na pożegnanie znowu czasy współczesne (aż 2012 rok!), w grę co prawda nie grałem ale przeczytałem że jest trudna, a muzyka fantastyczna. Coś mnie tknęło z tą muzyką, odpaliłem youtube, szczęka w dół 🙂

Poczułem się młodo 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s