O dystopii w kulturze (i nie tylko) słów kilka(set).

Za pewne rzeczy ludzi powinna spotykać bezwzględna kara i nie mam tu na myśli oczywistości, ale jeżeli ktoś mówi że słucha metalu a nie kojarzy „Fade to black”, albo że słucha punku a nazwa NOFX nic mu nie mówi (no bo bardziej to Green Day czy Offspring na tapecie) to lepa wskazana.

I ja na taką lepę zasłużyłem. Lubię oglądać seriale, ale jeszcze tydzień temu nie mogłem powiedzieć, że obejrzałem „Black Mirror” – co prawda rok temu obejrzałem dwa odcinki ale na trzecim poprzestałem i nawet nie pamiętam dlaczego. Na całe szczęście wraz z nadejściem trzeciego sezonu odpaliłem Netflixa i nadrobiłem zaległości.

Nawet nie wiem kiedy zacząłem znowu zastanawiać się nad tym jaka będzie przyszłość i czy różne wizje dystopii się sprawdzić.

Czytaj dalej „O dystopii w kulturze (i nie tylko) słów kilka(set).”

Reklamy

Stare Konie radzą: Jak przeczytać, ograć i obejrzec wszystko

 

Zaległości, zaległości – w pracy, w domu, w ogrodzie. Ok, z tym ostatnim to akurat nie mam nic wspólnego ;). W każdym razie – im dalej kroczymy tą ścieżką śmiertelności, tym więcej zaległości i niespełnionych obietnic, pragnień czy życzeń pojawia się na naszej drodze. Pamiętacie te czasy jak mogliście czytać wszystkie komiksy czy książki na bieżąco? Zagrać w każdą zajebistą grę i poświęcić jej odpowiednią ilość czasu? Czy też może oglądać wszystkie odcinki fajnych seriali czy każdy film o którym przeczytałeś ostatnio na necie? Ja pamiętam, dawno to było i te czasy już nie wrócą. Parę miesięcy temu zresztą napisałem arta o tym, o tym jak „nieogarniam” i że to takie fajne, bring it on i tak dalej. Tylko że to nie jest takie proste… Czytaj dalej „Stare Konie radzą: Jak przeczytać, ograć i obejrzec wszystko”

To, czym Independence Day nigdy nie będzie [recenzja: Nowy początek]

van zdążył już kwieciście pojechać po sequelu „Independence Day: Resurgence” i w gruncie rzeczy trudno się z nim nie zgodzić. Głupota bije po oczach do tego stopnia, że można wręcz dostać raka mózgu. Jeśli również i Wy musieliście udać się na chemioterapię, możecie sobie dać spokój, gdyż w miniony weekend do kin weszło idealne antidotum – „Arrival” (Nowy początek).

Czytaj dalej „To, czym Independence Day nigdy nie będzie [recenzja: Nowy początek]”