Powrót do przeszłości: Predator

predator_searching_for_dutch

Pamięć potrafi być myląca, a sentyment przesłaniać prawdziwą jakość filmu. To, co oglądając za dzieciaka wydawało nam się hitem wszech czasów, po latach okazuje się szambem pełnym fekaliów. Sytuacja może być też odwrotna – nie raz za małolata uznałem filmy za słabe, by dopiero po czasie docenić ich faktyczną wartość. A jeśli film mimo upływu lat nic nie traci na swojej magii? Oczywiście pomijam sytuacje, gdy ktoś „dorósł” i nagle przestał się interesować kinem fantastycznym – nerdem jesteś przez całe życie, albo tylko udawałeś 😉

Na pierwszy ogień idzie hit Johna McTiernana, „Predator”, który miałem okazję obejrzeć ponownie kilka dni temu. Zdajecie sobie sprawę, że ten film w tym roku kończy 30 lat?! Tak, moi drodzy, jesteśmy starymi koniami 😉

Pierwszy seans „Huntera” (pierwotny tytuł filmu) zaliczyłem gdzieś w wieku 9-10 lat. Jeśli mnie pamięć nie myli, była to też moja pierwsza produkcja z Arnoldem Schwarzeneggerem. Wtedy uznawano go za aktora legendę, o którym dużo się mówiło, ale gorzej było z dostępem do filmów. Wszystko zmieniła era VHS. Pamiętam, że w dzień seansu jak tylko usłyszałem na korytarzu kamienicy kolegę sąsiada, poleciałem do niego i zaprosiłem na film „typu ze szfarcenegerem” (dokładnie tak to ująłem). Zgodnie z oczekiwaniami seans zrobił na mnie piorunujące wrażenie, bo nie dość, że miałem wtedy fazę na produkcje z akcją w dżungli, to jeszcze dostałem niesamowitego kosmitę – no żyć, nie umierać.

predator-invisible

Kolejnym seansem po 2-3 latach byłem podjarany jeszcze bardziej, ale ostatecznie również rozczarowany. Mianowicie skądś dowiedziałem się, że w filmie grał mój drugi idol, Jean-Claude Van Damme. Oczywiście nie uświadczyłem go na ekranie, czego nie byłem w stanie zrozumieć. Dopiero w dobie Internetu odkryłem, że JCVD owszem pojawił się na planie, ale zaledwie na kilka dni. Grał samego Predatora, jednakże w związku z początkową fazą zdjęć, latał w śmiesznym czerwonym kostiumie, który miał później zostać zastąpiony kamuflażem. Aktor ciągle na to narzekał, bo miał nadzieję, że będzie mógł pokazać swoją znajomość sztuk walki, a tu kazali mu biegać w tandetnym stroju superbohatera, jak to określił. Co ciekawe, wtedy jeszcze łowca wyglądał całkiem inaczej, dlatego jego kształt w kamuflażu w finalnym filmie może być mylący. Dopiero gdzieś w połowie zdjęć zrobiono przerwę i zatrudniono Stana Winstona do przeprojektowania postaci, w którą ostatecznie wcielił się Kevin Peter Hall (czarnoskóry pilot z ostatniej sceny filmu).

„Predatora” widziałem od tego czasu wielokrotnie. To zdecydowanie przykład produkcji, która się nie starzeje, bo większość elementów po prostu dobrze współgra. Mamy zatem idealną dawkę suspensu i akcji, rewelacyjny projekt postaci (aż ciężko uwierzyć, że to zmiana „na ostatnią chwilę”), charakterystyczną plemienną muzykę, a także masę testosteronu i one-linery godne lat 80-tych („I ain’t got time to bleed” <3). Najbardziej można się przyczepić do efektów specjalnych, które troszkę zdążyły się już postarzeć – kamuflaż widzieliśmy wielokrotnie w lepszej wersji, a „strój” Predatora w niektórych scenach mocno trąci gumą (z wyjątkiem świetnie skonstruowanej głowy).

p2-the_alien_skull-1

Wbrew ocenom krytyków (RT 25%), równie dobrze bawię się na sequelu (momentami nawet bardziej niż na jedynce). Zmiana lokalizacji wyszła filmowi na dobre i fajnie rozwinięto mitologię postaci – dzięki zaledwie jednemu ujęciu dostaliśmy mariaż „Aliens vs Predator” (mowa oczywiście o komiksach i grach ;)). „Predators” także miało swój urok, jednakże film odstaje od swoich poprzedników – przede wszystkim dlatego, że niepotrzebnie naśladuje jedynkę. Obecnie z niecierpliwością czekam na najnowszą odsłonę w reżyserii Shane’a Blacka (Hawkins z pierwszego filmu), która na całe szczęście nie będzie rebootem.

[Irek]

the-predator-poster

Zdjęcia: Xenopedia, Den of Geek, Collider

3 uwagi do wpisu “Powrót do przeszłości: Predator

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s