To nie jest kraj dla starego Logana

logan-hugh-jackman-700x300

Muszę przyznać, że ciężko mi było napisać tę recenzję. Długo się za nią zabierałem i nie byłem pewien, czy w ogóle powstanie. Ale skoro van pokusił się tylko o krótką opinię, byłem poniekąd zmuszony, by jakoś godnie pożegnać jednego z moich ulubionych superbohaterów ze stajni Marvela. Czy zatem udało się to filmowi? Oj, zdecydowanie udało!

Uwaga na drobne spoilery!

Chyba jak każdy stary koń, Wolverine’a poznałem dzięki nieodżałowanemu wydawnictwu TM-Semic. Przygody X-Menów śledziłem z zapartym tchem (do tej pory Dark Phoenix Saga to jedna z moich ulubionych historii), ale zawsze najbardziej czekałem na wszelkie występy tej niskiej i nieokrzesanej bestii. Jego zawadiacki charakterek, pazury z adamantium, ogólna wyjebka na wszystko – no idealny wzór dla zbuntowanego nastolatka 😉 Ale jak trzeba było, w obronie przyjaciół stawał bez mrugnięcia okiem. Ot, taki drań o złotym sercu.

Gdy zatem przyszła pora na ekranizację „X-Men”, byłem niezwykle podekscytowany. Mimo że pierwsza część serii nie należy do czołówki filmów inspirowanych komiksami, występ Hugh Jackmana był zdecydowanie jednym z jej najjaśniejszych elementów. Można było z początku wiele zarzucić kinowej wersji Logana (za wysoki! gdzie ten fryz, kultowy strój, krew?), ale to właśnie przede wszystkim on ciągnął sagę i zyskał największy poklask wśród widzów. Oczywiście nie wszystkie produkcje z jego udziałem można uznać za udane, ale to już nie wina samego Jackmana, lecz scenariuszy („Last Stand”, „Origins”).

„X2” to według mnie jedna z najlepszych ekranizacji komiksów, jednakże zawsze brakowało mi w filmach z Loganem odważnych scen. Rozumiem kwestie biznesowe, więc pozostało cierpliwie czekać na TEN moment. Dzięki „Deadpoolowi” w końcu się udało (choć twórcy twierdzą, że R-ka była w planach jeszcze przed sukcesem hitu z Ryanem Reynoldsem), dlatego pozostaje żal i smutek, że akurat jako pożegnanie.

Logan

Wiem, przydługi ten wstęp, więc przejdźmy do konkretów. Godne pożegnanie? W skrócie, tak, ale nie idealne. „Co ty chrzanisz, Stary Koniu?”, zaraz się na mnie rzucicie 😉 Więc po kolei.

Historia jest prosta, wręcz westernowa. Nie ma w tym absolutnie nic złego, bo im jest prościej, tym łatwiej pokazać prawdziwe emocje. A film aż od nich kipi. No bo jak się nie wzruszyć, gdy widzimy zniszczonego przez życie Logana, który jest powoli zatruwany przez adamantium? Czy Xaviera, niegdyś najpotężniejszego mutanta, teraz cierpiącego na demencję, na dodatek mającego na sumieniu śmierć X-Menów? Non stop towarzyszyło nam uczucie smutku, tęsknoty i zmęczenia życiem. Dorzućmy do tego tematykę nielegalnych eksperymentów na dzieciach, świetnie przedstawionej w formie ukrytego nagrania jednej z bohaterek – miałem wrażenie jakbym oglądał wizytę obrońców praw zwierząt w jakiejś rzeźni. Klimat jest niezwykle ponury i przygnębiający, dlatego tym bardziej trzeba pochwalić twórców za idealne wplecenie wstawek humorystycznych. Takie drobne rozładowanie napięcia czy wręcz śmiech przez łzy – nie wybijają z rytmu, a jedynie dają chwilę na oddech.

Powyższe zostało oczywiście ukazane zgodnie z tradycją kategorii R – jeńców nie bierzemy. Bohaterowie sypią „kurwami”, gdy coś im nie wychodzi lub sytuacja jest beznadziejna, a nie „O jejciu, no to mamy kłopoty”. Jakież było moje zdziwienie, gdy usłyszałem coś soczystego z ust Xaviera – po tej postaci chyba nikt się tego nie spodziewał, ale wbrew pozorom pasowało to, mając na uwadze jego obecny stan. Nie zabrakło także mocnych scen z dziećmi w roli głównej, co przedstawiało nam chociażby wspomniane wyżej nagranie, a czego nie zobaczylibyśmy w zwykłym PG-13. No i oczywiście esencja, na którą czekali wszyscy fani Logana przez te 17 lat – jak już pazury poszły w ruch, jatce na ekranie nie było końca.

logan-x23

W tym miejscu wielkie brawa za sceny akcji. Mamusiu, ależ to pięknie się oglądało! Rozwścieczony Wolverine i X-23 to duet marzeń. Pierwsza potyczka podczas ucieczki z lokum Logana to mistrzostwo świata w choreografii scen walki (szkoda mi tylko Krzysia Soszyńskiego – fani MMA wiedzą, o kogo chodzi ;)). Co ważniejsze, akcja jest świetnie przeplatana ze spokojniejszymi momentami, wręcz nostalgicznymi, że wspomnę o rozmowach Logana z Xavierem czy cała sekwencja z rodziną farmerów.

Akcja nie miałaby jednak racji bytu, gdyby nie kapitalnie dobrani aktorzy. Hugh Jackman i Patrick Stewart to klasa sama w sobie. Wiedzieliśmy na co ich stać z poprzednich części serii, ale tutaj wspięli się na wyżyny aktorstwa, pokazując nam całkiem inną stronę znanych postaci. Dafne Keen w roli X-23 jest CUDOWNA. Pamiętam, że pierwsze wrażenie z trailerów było dalekie od pozytywnego, ale w filmie kupiła mnie po scenie ucieczki. Ciekawe, o kim myślała, grając z taką agresją. A mina Logana na reperkusje pytania, dlaczego przez cały czas milczała – bezcenna. Bardzo mnie również cieszył występ Boyda Holbrooka, którego zdążyłem polubić za „Narcos”, a i Stephen Merchant jako Caliban nie wypadł komicznie, mimo że zazwyczaj gra w komediach.

Dlaczego więc nie jest idealnie? Troszkę byłem rozczarowany, gdy pojawił się X-24. Mam wrażenie, że twórcy poszli na łatwiznę, mimo że tę decyzję można obronić fabularnie – w końcu w Transigen przez cały czas próbowano stworzyć idealnego zabójcę. Ponadto postać Calibana została dodana na siłę, by w sztuczny sposób popchnąć fabułę. No i czegoś brakowało mi w finale. Może to tylko wrażenie, które zmieni się wraz z kolejnym seansem, ale zakończenie wydało mi się za bardzo przyśpieszone. Brak w nim epickości i swoistego katharsis, choć ostatnie ujęcie pięknie żegna postać Logana. To jest częsty problem trzecich aktów, które bywają przyćmione przez środkową część filmu (w tym przypadku przez wydarzenia na farmie). Nie był to zły finał per se, ale zabrakło mi tej kropki nad i.

Wady nie są oczywiście w stanie przyćmić tego, jak dobry to był film. Logana żegnamy w glorii i chwale i mam nadzieję, że X-23 godnie go zastąpi (na razie jest fantastycznie!). Johnny Cash zamyka imprezę, a nam pozostaną wspomnienia Hugh Jackmana, który przez 17 lat świetnie sprawdzał się w roli Rosomaka – już współczuję presji na aktorze, gdy jednak twórcy zdecydują się na reboot postaci 😉

Ocena: 8/10 (po drugim seansie może być 9)

Plusy:
+ R
+ X-23
+ ponury klimat
+ dorosła tematyka
+ sceny akcji

Minusy:
– po części X-24
– czegoś zabrakło mi w finale

[Irek]

logan_xlg.jpg

Zdjęcia: Impawards, 20th Century Fox

2 uwagi do wpisu “To nie jest kraj dla starego Logana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s