Uncategorized

Nie taki smok straszny

marvel-iron-fist-tv-show-banner

Kolejne produkcje Netflixa, osadzone w uniwersum Marvela zbierają dość przeciętne recenzje. Być może Daredevil rzeczywiście postawił poprzeczkę zbyt wysoko, być może jest pewne znudzenie materiałem, a być może ludzie szukają jak największej rozpierduchy. Wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia, wprowadzenie Punishera wielu widzom dało nadzieję że akcja będzie dynamiczna jak ostatnie minuty pamiętnego finału Ligii Mistrzów pomiędzy Bayernem Monachium a Manchesterem United.

A skoro krytycy racji nie mają, to ja z dużymi nadziejami usiadłem w piątkowe popołudnie i zacząłem oglądać najnowszą produkcję NetflixaIron Fist. Dzisiaj skończyłem a zatem na gorąco podzielę się z wami moimi przemyśleniami.

Na początek skojarzenia. Samolot rozbija się w jakimś dziwnym i tajemniczym miejscu, jakby spoza map i spoza czasu. Brzmi znajomo? Tak, do tej pory miło wspominam Lost, choć zakończenie mogło być lepsze. Jeżeli do tego dodamy bohatera, który w owym dziwnym miejscu uczy się sztuk walki od tajemniczego sensei, po czym wraca w rodzinne strony i ma całkiem przyzwoitą monetę na koncie, to skojarzenia z The Arrow nasuwają się same.

Ja jednak daleki jestem od rozważań co było pierwsze – jajko czy kura, dlatego wolny od uprzedzeń rozpocząłem seans serialu. Po kilku odcinkach wróciły skojarzenia z The Arrow a to z powodu rodzinnych perypetii rodzeństwa Meachum, na szczęście nie było równie drętwych dialogów i dramy jak u Olivera w domu. Między nimi jest inna dynamika i inne relacje, nie ma flegmy i rozkmin, że mamusia kombinowała na boku z jakimś przydupasem. Tutaj są głównie interesy i problemy związane z niespodziewanym pojawieniem się Daniela – najpierw próba pozbycia się jakiegoś wariata który uważa że jest potomkiem Randów ocalałym z katastrofy, później kiedy ten wariat okazuje się być rzeczywiście Dannym mamy walkę z konsekwencjami jego działań w korporacji.

Sam bohater jest ciekawie zagrany. Nie będę się silił na porównania do komiksów i chwalił się wiedzą z wikipedii, gdyż znawcą tej postaci nie jestem: Iron Fist nie jest wg mnie pierwszoplanowym bohaterem Marvela, znajdę pewnie z 25 bardziej rozpoznawalnych bohaterów. Miałem jakiś kontakt z tym bohaterem w wydanych w Polsce komiksach a także w kilku wersjach cyfrowych przeczytanych dzięki Marvel Unlimited, ale jest to wiedza i tak szczątkowa. Serialowy Danny to dobrze pomyślana postać, ktoś kto wraca do dużego miasta po 15 latach bycia w odosobnieniu, do tego kiedy ostatni raz był w dużym świecie miał 10 lat, 15 lat później nadal przejawia dziecięce cechy – naiwność, szczerość, dobroduszność. To sprawia, że postać wydaje się być autentyczna, on nie wrócił walczyć ze złem, on wrócił do domu, do przyjaciół. Wystarczą 3 dni bez internetu i ja już się gubię bo nie jestem na bieżąco, co ma powiedzieć koleś dla którego smartphone to wynalazek z innej planety?

marvels-iron-fist-gets-a-premiere-date_rdjj

Wrogowie? Znana nam z Daredevila Madame Gao, przywódczyni jednej z frakcji The Hand jest świetna. Niepozorna, manipulantka, przywódczyni, osoba korzystająca z mocy Chi, przypomina mi trochę Olennę Tyrell – zarówno w kwestii bycia intrygantką jak i w świetnej kreacji aktorskiej. Pozostali dwaj są gorsi, tak – mamy tu więcej niż jednego antagonistę. W zasadzie nie będę o innych nic pisał, bo i tak szybko się domyślicie z kim Daniel będzie walczył, choć może pomylicie się w kolejności.

Bohater ma też przyjaciół, śliczną Coleen Wing i znaną z innych produkcji Claire Temple. Postać Coleen wiele dodaje serialowi, nie tylko miłą aparycją ale również scenom walki i fabule. Same sceny walki są bardzo dobrze zrobione, choć odnoszę wrażenie, że jako żywa broń, najlepszy wojownik K’un L’unDanny zbyt często dostawał po głowie od przypadkowych gamoni, być może to właśnie ta dziecięca naiwność i zbytnia pewność siebie, ale jak dla mnie zwykły osiłek nie powinien go nawet drasnąć, to nie Daredevil, to cholerny Iron Fist! OK – możnaby rzec, że wielu swoich umiejętności musi się jeszcze nauczyć, ale kung-fu to on powinien mieć w jednym palcu.

jessica-henwick-as-colleen-wing-in-iron-fist

13 odcinków jest dość dobrze napakowanych akcją, są oczywiście momenty dłużyzny ale ja jestem z tych którym trochę więcej fabuły nie przeszkadza. Różnej maści alianse pomiędzy bohaterami serialu są zawiązywanie i rozwiązywane niczym w Grze o Tron, każdy gra dla siebie i fajnie jest to pokazane. Serial się nie dłuży, 13 odcinków to ilość w sam raz na otwarcie i domknięcie historii, jak również pokazanie z kim Danny Rand zmierzy się w drugim sezonie serialu, albo już w The Defenders. Cały serial, podobnie jak Luke Cage, powinno się wg mnie traktować jako wprowadzenie do nowego serialu, gdzie czworo superbohaterów łączy siły by walczyć ze światem przestępczym. Obecnie fabuła służy lepszemu poznaniu bohaterów, w The Defenders mam nadzieję będzie więcej akcji, skoro już każdy zna głównych graczy.

Iron Fista warto obejrzeć, nie tylko dlatego żeby później nadrabiać jak krytycy zaczną sypać dobrymi ocenami dla The Defenders, ale dlatego że jest to całkiem przyzwoity serial. Taki stary koń jak ja, wychowany na filmach karate (i westernach!) z kaset VHS czuł się dobrze widząc akcje typu „zabili go i uciekł” a jeden na dwudziestu oznacza że szanse są wyrównane. Co prawda nie ma tutaj skakania na 3 metry do góry, nie ma też efektów komputerowych które aż porażają swoją nierealnością, ale nie są to zwykłe uliczne bójki i widać że o sztuki walki tu chodzi. Dodatkowo miło było widzieć nawiązanie do kultowego filmu „Pijany Mistrz”.

chan-drunken-master

Werdykt? 7/10. Na plus na pewno sceny walki, do tego fabuła która została dobrze rozpisana na te 13 odcinków; wątek Coleen jest poboczny ale dobrze rozpisany, Daniel sprawia wrażenie wiarygodnego a Madame Gao jest zawsze centralnym punktem w scenie. Minusem jest dość mało mistycyzmu, Daniel często powtarza jakieś mądrości mistrzów, ale mało jest o tym co robił w K’un L’un, słabo prezentują się antagoniści (poza Madame Gao rzecz jasna): może i aktorsko wypadają nieźle, ale są dość przewidywalni. Smuci też niestety brak oryginalnego stroju Iron Fista.

Serial jest bardziej dla fanów komiksów i dla tych którzy śledzą serialowe universum Marvela robione przez Netflixa, choć sądzę że grono ludzi którzy mile spędzą czas przy serialu jest szersze.

/n4k1r

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s