Filmy

Mission: Impossible [recenzja: Mumia]

mummy_ver6_xlg

Dark Universe wystartowało. Abstrahując od tego, że ostatnio wszyscy chcą mieć swoje uniwersum, sam pomysł na połączenie zgrai potworów rodem z horrorów studia Universal w kino akcji wydał mi się z deka chybiony. Ale któż jak nie ja powinien dawać szansę takim tworom? No więc dałem. A po seansie stwierdziłem, że przyszłość uniwersum faktycznie rysuje się w mrocznych kolorach…

Krótko i na temat – ten film jest słaby. Jego główny problemem jest to, że po zwiastunie każdy widz spodziewa się i oczekuje czego innego, ale żaden nie otrzyma tego w stopniu satysfakcjonującym. Liczysz na kino grozy? Niestety ciemna paleta barw to za mało, by wywołać ciarki na plecach. Chcesz kino akcji? Parę scen znanych w większości ze zwiastunów to trochę mało, by wywołać napięcie. Potrzebujesz wątków humorystycznych? Tu i ówdzie zabawne teksty i miny jeszcze nie czynią z filmu komedii. A może wątek romantyczny? Chyba raczej trójkąt z nieumarłą dziewoją 😉

Twórcy wyraźnie nie wiedzieli, w którą stronę chcą pójść. Wrzucili wszystkie gatunki do jednego wora, licząc na to, że wyjdzie im film dla każdego. A jak coś jest dla każdego, to jest do niczego. Sceny grozy nie straszą, bo to nie horror. A nie jest to horror, bo za dużo tu scen akcji rodem z „Mission: Impossible” i wątków humorystycznych z dupy, które tylko psują klimat. Z kolei jak na rasowe kino akcji mało jest ciekawych… no scen akcji – wszystko już widzieliśmy w lepszych odsłonach. Ten film jest nijaki, mdły, bez własnego charakteru – w połowie zacząłem ziewać i bynajmniej nie z powodu wieczornej pory.

mummy_ver10_xlg

Scenariusz leży i kwiczy. Jedyne ciekawe momenty filmu to gdy zostaje nam opowiedziana historia Ahmanet (nie żeby była jakaś oryginalna) i gdy zostajemy po części wprowadzeni w świat potworów. Ale to razem może z pół godziny seansu… „Mumia” z 1999 roku obrała konwencję kina przygodowego na wzór „Indiany Jonesa”, której trzymała się od początku do końca. W wersji z 2017 roku nie ma żadnej konwencji. Mamy nudne kino akcji bez żadnych pomysłowych scen (wystarczy obejrzeć wspomnianą serię „M:I”). Mamy żenujące próby pójścia gdzieniegdzie w stronę kina grozy, które nie dość, że nie ma żadnego klimatu, to jeszcze co rusz jest psute wstawkami rodem z głupawych komedyjek. A gdy w finale ma być „straszno i mroczno”, mało kogo to już interesuje.

Innym dużym błędem było zatrudnienie w głównej roli Toma Cruise’a. Lubię go jako aktora, ale to nie był film dla niego. Gość dwoi się i troi, ale charyzmą nie dorasta do pięt nawet Brandonowi Fraserowi w podobnej roli. A ten jego przydupas? Jaki ten typ (znany głównie z seriali) był irytujący – szczególnie w drugiej połowie filmu. Nie lepiej jest z rolami kobiecymi. Annabelle Wallis jest śliczna, ale… po prostu jest (coś tam na początku filmu pokazuje charakterek, jednakże z każdą minutą jej rola jest coraz bardziej bezbarwna). Sofia Boutella wygląda świetnie jako Ahmanet i ma swoje momenty, lecz mało tego. Tym bardziej że mocno przypomina Enchantress z „Suicide Squad” (nawet chodzi podobnie, tylko jej akrobacje są bardziej na modłę Harley Quinn). Jedyną postacią, która bardziej przypadła mi do gustu, to Jekyll/Hyde w wykonaniu Russella Crowe’a. Widać, że to po prostu dobry aktor, który wyciągnął maksimum z tego, na ile pozwolił mu scenariusz.

Filmu nie uratują dobre efekty specjalne, bo bledną na tle nijakiej fabuły. Nie uratuje go również przyzwoita scenografia, skoro reżyser nie potrafił jej dobrze wykorzystać. Nie nabiorę się na smaczki, które mają mi przypomnieć o „Mumii” z 1999 roku – do niej wracam z przyjemnością i bez tego. W sumie dziwię się, że „Dracula: Historia nieznana” został oficjalnie wyrzucony z uniwersum, skoro popełnia dokładnie te same błędy – nieudolne kino grozy z rozmachem rodem z wielkich blockbusterów. To się po prostu nie uda. Albo twórcy pójdą w czyste kino akcji z elementami komediowymi, albo w kameralne horrory. Mieszanka tych dwóch jest mocno niestrawna.

„Mumia” to bardzo nieudana próba zapoznania nas z Dark Universum. Jestem ciekaw, ile film zarobi na starcie, bo mam wrażenie, iż świat potworów może zniknąć szybciej niż się pojawił. Co byłoby o tyle zabawne, gdyż plany zatrudniania wielkich gwiazd do kolejnych ról są bardzo okazałe (pomijając już to, że te „gwiazdy” są jednym z problemów). Czyżby twórcy porwali się z motyką na słońce, czy po prostu brak im talentu i sensownego konceptu? Pewnie dowiemy się w 2019 roku, kiedy premierę ma „Bride of Frankenstein” – nie pytajcie mnie, dlaczego akurat ten film jest następny w kolejności…

Ocena: 4/10

[Irek]

mummy_xlg

Zdjęcia: Impawards

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s