Gry seriale

Czy Castlevania spełniła oczekiwania?

f2l3egr

Lubię Castlevanię. Miałem niezwykłą przyjemność grać w pierwsze dwie odsłony na NES gdzieś na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Grałem również na GameBoy’u oraz na Xbox 360, kiedy gra doczekała się rebootu. Konami podobno mają zrobić nową Castlevanię, ale tylko podobno. No ale jak nie teraz to kiedy?

Netflix i wyprodukowana przez nich Castlevania to na tyle dobry serial animowany, że na miejscu japończyków brałbym się do pracy!

Czasy NES wspominam bardzo miło, a gra, na podstawie której Netflix zrobił serial animowany, była jedną z lepszych produkcji. Nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem jakimś die-hard fanem serii gier z cyklu Castlevania, gdyż większość produkcji mnie ominęła (do konsol wróciłem duuuuuuuużo później), niemniej te gry to dla mnie szuflada z napisem „KLASYKA”.

Kiedy Netflix ogłosił pracę nad animowaną serią, mój mózg eksplodował. Po chwili doszło do mnie, żeby nie przesadzać z ekscytacją, gdyż wygórowane oczekiwania często kończą się jękiem zawodu, ale cholera – przecież to zawodowcy. A Castlevania to samograj, nie można tego spierdzielić.

Seria jest luźno oparta na trzeciej odsłonie cyklu na NES, tej która mnie ominęła. Znam jednak historię i świat tej serii, więc mniej więcej wiedziałem kto jest kto. Znajomość gry Dracula’s Curse nie jest wymagana w żadnej mierze, więc nawet ktoś, kto tylko słyszał o sadze rodu Belmont, może z miejsca usiąść i rozkoszować się serialem.

A jest czym.

castlevania-netflix-625x352

Moje odczucia zacznę może od negatywu – fabuła, a w zasadzie pewien koncept, średnio mi się podoba. Rozumiem, fantasy, puścić wodze wyobraźni i osadzić gdzieś w jakimś spójnym tle akcję, wszystko gra, ale wrzucenie w serię dość przekłamanego stereotypu Kościoła palącego ludzi nauki na stosie nie wzbudziło we mnie pozytywnych emocji. Ok, w grze ród Belmont miał również nie po drodze z duchownymi, ale właśnie w trzeciej odsłonie serii zostali przez nich wezwani by zwalczyć zło, którego ucieleśnieniem był Dracula. Sam najsłynniejszy wampir z kolei został przedstawiony jako postać niejednoznaczna, który swoją furię wyzwolił dopiero po śmierci żony (nawiasem mówiąc jej ostatnie słowa znamy z Pisma Św., czyżby więc Dracula miał być kimś na kształt boga, którego pewnie na jakimś etapie zabije dobrze wyszkolony człowiek?). Różnie można interpretować tę część fabuły, to że duchowni święci nie byli to wiadomo, ale nie mogę pozbyć się uczucia, że mamy do czynienia z próbą przemycenia ideologii. Wrogiem zdaje się być Kościół, a nie Dracula, do którego widz może czuć swego rodzaju sympatię.

Tak czy siak, nie jest to nic nowego w popkulturze, skojarzenie z powieścią Imię Róży Umberto Eco nasuwa się samo, więc poza pewnymi odczuciami muszę stwierdzić, że całość logicznie się domyka – mamy żądnego władzy biskupa, podporządkowanych mu duchownych i lud, który jest dość przesądny, daje się łatwo sterować i wystarczy niewielka iskra żeby wybuchł pożar. I Draculę, człowieka wiedzy i techniki, który wyraźnie poirytowany spaleniem małżonki na inkwizycyjnym stosie za posiadanie technologii, której Kościół nie rozumie, przywołuje spore zastępy piekieł i zamierza zniszczyć krainę, która odebrała mu ukochaną.

csv0_101_master-01_10_55_14-still018

W tym momencie poznajemy ostatniego z Belmontów, sarkastycznego, zgorzkniałego, mającego wszystko w dupie, popijającego piwo w knajpie gdzieś na zadupiu Wołoszczyzny. Wyraźnie prowokuje bójkę, podczas której dowiadujemy się, że szkolony w zabijaniu potworów młodzieniec po kilku piwach nie jest w stanie w kilka sekund załatwić równie podpitych wieśniaków, za to jaja ma ze stali,

I to w zasadzie jedyna niespójność, bo poza tym Trevor Belmont to połączenie Chucka Norrisa z Hawkey’em – walczy jak mało kto, a do tego jest zwinny i w innym życiu byłby zawodowym snajperem (akcja z cyklopem). Jest postacią dość odpychającą, ale przecież wiemy, że jak każdy bohater będzie musiał dojrzeć i wstawić się za nękanym ludem.

A ten jest nękany, nocą krainę atakują różnej maści demony, z którymi nie sposób wygrać. Ludność jest dziesiątkowana, a sytuacja zdaje się być beznadziejna. Pomóc próbują Mówcy, zbiór ludzi, którzy reprezentują inteligencję – uczą się świata i ustnie przekazują wiedzę, ale też mają z klerem pod górkę. W tych okolicznościach główny bohater serialu wyrusza na misję uratowania świata przed złem.

screenshot-491

Tyle o fabule prologu, bo cztery krótkie odcinki ciężko nazwać wg mnie pierwszym sezonem. Serial jest świetnie zrealizowany pod względem graficznym i muzycznym, bez dwóch zdań. Bardzo dobra kreska, fantastyczne i ociekające krwią sceny walk (odradzam oglądanie z dorastającymi dziećmi!), barwne i dynamiczne – nieważne czy walczy Trevor, czy to demony właśnie atakują lud tubylczy. Osobna kwestia to ścieżka dźwiękowa, która z powodzeniem kontynuuje tradycje tworzenia odpowiedniego klimatu w Castlevanii. Zresztą muzyka z 8 i 16 bitowych odsłon serii gier jest na tyle kultowa, że pewne numery grane są przez orkiestry z prawdziwego zdarzenia.

Sytuacja mieszkańców Wołoszczyzny jest przerąbana i to czuć, klimat wylewa się z telewizora. Jest ponuro. Być może dlatego właściwa akcja zaczyna się dopiero w dwóch ostatnich odcinkach, te pierwsze służą pokazaniu tła i przedstawieniu bohaterów, a gdy widz już wsiąknie, wtedy Trevor na dobre wyjmuje swój legendarny bat zwany Vampire Killer i rozdaje ciosy na lewo i prawo. Pod koniec serii mamy zalążek znanej z gry drużyny, ale o tym przekonacie się dopiero po obejrzeniu wszystkich odcinków.

A poświęcenie tej serii odrobinki czasu rekomenduję bez wahania. Moje oczekiwania zostały spełnione mimo pewnych zastrzeżeń i mam nadzieję, że druga seria, która ma być dwa razy dłuższa, w pełni zaspokoi moje nadzieje co do akcji. Teraz już nie ma zmiłuj, nie ma picia piwa, nie ma czasu na rozmowy o życiu, trzeba dotrzeć do tego przeklętego Draculi i wyjaśnić z nim parę spraw – w końcu nazwisko rodowe zobowiązuje!

Mocne 8+/10, dla ludzi nie znających klasycznych gier z serii może być bez tego plusa. Nie mieliście planów na piątkowy wieczór?

Teraz już macie.

 

/n4k1r

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s