Fotorelacja Komiks

Zwiedzamy: MONTREAL, komiksy oraz sztuka ulicy

 

W tym roku, zamiast tureckich, hiszpańskich czy greckich plaż, wybrałem (wraz z drugą połówką, oczywiście) wakacje w Północnej Ameryce. Planowałem zwiedzić Montreal, Toronto, Nowy Jork oraz Miami. Podróż marzeń, chciałem odwiedzić wiele miejsc, o których czytałem, czy widziałem w (wielu) filmach i serialach. Niestety, wizy do USA nie dostałem (długa i bezsensowna historia…), a więc nasza wycieczka „ograniczyła się” do jej kanadyjskiej części. Co tak naprawdę, jak się okazało w ciągu ostatnich kilku dni, zdecydowanie nie było złą opcją.

IMG_4115

W poniższej (foto)relacji skupiam się na Montrealu – kilka dni spędziłem także w Toronto oraz Niagara Falls, ale to właśnie w Montrealu byłem najwięcej czasu i z tą częścią mojej podróży chcę się z wami podzielić. Zapraszam!


 

IMG_3993

Jedno z największych miast w Kanadzie, a zarazem największe miasto w Quebec, francuskojęzycznej prowincji tego kraju. Pewnie pomyślicie – „niby francuska, ale na pewno wszyscy umieją angielski” – co nie jest prawdą, czego już przed samym przyjazdem się obawiałem. Wielu mieszkańców tego miasta (w pobliskich wioskach podobno jest jeszcze gorzej) używa języka angielskiego tylko w ostateczności, a wręcz „broni się” przed takową opcją. Serio, dla nich totalnym „numer one” jest żabi język i są z tego totalnie dumni. Aż do tego stopnia, że momentami ciężko poruszać się po mieście nie znając podstaw francuskiej mowy.

Już w pierwszy dzień mojej przygody w Montrealu, natknąłem się na „Librairie Planète Bd” (LINK: http://www.planetebd.ca/) poświęcony w całości komiksom z Francji (+fr wersje komiksów amerykańskich). Niestety, nigdy mnie nie ciągnęło do nauki innych języków obcych, niż angielski…


Na szczęście, tuż za rogiem znajdował się „Millenium Comics” ( LINK: http://www.milleniumcomics.com/english/about.php ), skromnych rozmiarów sklepik, ale za to świetnie rozplanowany i z wielkim wyborem dla fanów różnych gatunków komiksów. Mnóstwo wydań amerykańskich – najnowszych zeszytów, grubszych ksiąg jak i tych starszych numerów, a także ciekawy wybór francuskich historii obrazkowych, z których od razu w oczy rzuciła mi się „wystawka” z Thorgalem na czele (ciekawostka: W UK Thorgala znaleźć w sklepie z komiksami to naprawdę ewenement). Dodatkowo wiele promocji („grubasy” za 50% ceny, starsze zeszyty za… 25 centów sztuka) i praktycznie całkowite skupienie się na samych komiksach – gadżetów, koszulek czy figurek nie ma tutaj co szukać. Bardzo fajny lokal, a zarazem jedyny do którego zawitałem dwukrotnie podczas tego urlopu. Za drugim razem spędziłem tam około godziny „nurkując” w pudłach z zeszytami za 25 centów. Warto było!

(więcej fotek z tego sklepu na  https://www.facebook.com/starekonie30/posts/334009340357097 )

Jedną z bardzo charakterystycznych cech tego miasta, przynajmniej dla mnie, jest graffiti (czy też inne malowidła uliczne), których jest tutaj po prostu wszędzie. Oczywiście nie mam na myśli zwykłych „bohomazów”, tylko prawdziwe artystyczne dzieła, które można podziwiać podczas spacerów po mieście.


Oczywiście, na jedynym sklepie z amerykańskimi komiksami nie mogło się skończyć, a więc moim kolejnym celem był „1000000 Comix Inc” (1418 Rue Pierce, Montréal, QC H3H 2K2), który prezentuje się jak… wymarzony sklep kolekcjonera komiksów! WSZYSTKO jest w „koszulkach”, stan idealny, skatalogowane, wiele pełnych setów (czyli zbiory pełnych serii lub ciekawszych historii) oraz kilka rzadkich rarytasów. Minusy? CENY! Właściciel sporo sobie liczy za utrzymanie takiego porządku w swoim lokalu i zapomnijcie o „komiksach za kilka centów” – w tym miejscu nie ma na to szans. Ale jeśli wygrałbym dopiero co totolotka? Świetne miejsce!


Przez całkowity przypadek natknąłem się na inny sklep – „Capitaine Québec” (1837D rue Sainte-Catherine O, Montréal, QC H3H 1M2). Kolejna miejscówka „jak z obrazka” – mnóstwo komiksów, figurek, gadżetów, a dodatkowo wielki Deadpool witający klientów. Jest klimat! Szkoda, że niestety tak samo jak i w poprzednim sklepie, cenowo to jest jakaś pomyłka – po raz kolejny jednym powodem tego dobrego wyboru komiksów są ich ceny – ktokolwiek bardziej obeznany nie zostawi tutaj żadnych pieniędzy! Zwłaszcza, że właściciel już całkowicie „poleciał” i WSZYSTKIE starsze zeszyty z lat 80/90 próbuje sprzedać za… 5 dolarów sztuka. Wiele z tych „pseudo rarytasów” można znaleźć w „Millenium Comics” w pudłach za 25 centów. Paranoja… ale jednak miałem szczęście i udało mi się znaleźć zafoliowany (!) numer Wizarda (muszę kiedyś coś więcej napisać o tym magazynie!) z 2001 roku. Jest tam nawet i plakat z Witchblade! 😀


Zwiedzając inną część miasta, znalazłem „mały komiksowy” w… centrum handlowym – „Librairie Omnibus” (www.omnibuslib.com). Mały wybór, całkowity brak nowych zeszytów (bardzo dziwny przypadek), ale widać dużo serca włożonego w ten sklepik – ceny starszych komiksów nie straszą, a właściciele wydają się bardzo przyjaźni. A tak w ogóle, to ów centrum handlowe jest zlokalizowane POD kościołem w centrum miasta, razem z wielkim klubem fitness. Wyobrażacie sobie taką lokalizację na sklepy w Polsce? 😉


Oprócz wymienionych powyżej, w Montrealu udało mi się odwiedzić także „Crossover Comics” (http://crossovercomics.ca/) – bardzo ciekawy sklep (często goszczą Jeffa Lemire oraz innych znanych twórców), do którego dotarłem po bardzo ciężkim dniu (temperatura przez ostatnie dni oscylowała w granicach 30 stopni) i niestety nie zrobiłem tam żadnych fotek, a szkoda. Być może nadrobię przy następnej wycieczce 😉.

Przeglądałem też zbiory w pewnej księgarni z „używkami” (nazwy i adresu nie znam), w której najciekawszy był fakt, że większość tych komiksów można znaleźć na Amazonie/Ebayu w lepszym stanie za połowę ceny…


FCC9F666-15F6-485E-A531-C8EBDBF415FE-3928-0000029AAD391484

Fotka z CBC.CA

Na sam koniec zostawiłem sobie „!NDYGO” (https://www.chapters.indigo.ca/en-ca/), czyli „kanadyjski Empik” – książki, perfumy, gazetki oraz oczywiście komiksy. W lokalu montrealskim wiele ksiąg było w obydwu wersjach językowych – angielskiej oraz francuskiej, co nie przeszkadzało w wielkim wyborze albumów. Tak, miasto/kraj/kontynent jest wypakowany wieloma „comics shop”, ale nawet i tutaj można znaleźć bogaty i ciekawy wybór „graphic novels”. Szkoda tylko, że za komiks  kosztujący 25 dolców (cena na okładce), przy kasie miła pani zawołała ode mnie ponad 38. What?! Okazuje się, że w wielu przypadkach, jeśli na okładce nie ma 2/3 cen (us/cad dolar, a czasami jest też british pound), i wtedy jest jedyna „amerykańska”, do czego trzeba doliczyć różnicę (usa dolar jest droższy od kanadyjskiego) ORAZ podatek. A właśnie, zapomniałem wam wcześniej napisać o jednym z większych shockerów w Kanadzie – ceny w sklepach są podane bez „taxu”, takowy jest dopiero doliczany do naszych zakupów przy kasie. Będzie tego ok. 16%. A wtedy nie jest już tak różowo z niektórymi „promocjami”…

Czy Montreal warto odwiedzić? Oczywiście! Ale na pewno nie tylko ze względu na liczne sklepy z komiksami – w niektórych są naprawdę fajne ceny, inne zauroczą nas wystrojem, czy też wyborem. Ale tak naprawdę, nie licząc możliwości „wyrwania” kilku starszych zeszytów za parę centów, angielskie lokale wcale nie są gorsze – że tylko wspomnę o GOSH! (moją fotorelacja sprzed paru miesięcy – https://starekonie.wordpress.com/2017/06/25/zwiedzamy-gosh-london/) oraz bogatej ofercie wielu lokalnych sklepików (o których mogliście wiele razy poczytać w wersji „Zwiedzamy” na Facebooku Starych Koni – https://www.facebook.com/starekonie30/). To, co wyróżnia to miasto, to jego niepowtarzalny klimat – wielkie budynki stoją tuż obok uroczych uliczek, z knajpami przypominającymi ich paryskie odpowiedniki. Co chwilę widzimy zapierające dech w piersiach graffiti, a piękne Kanadyjki nie pozwalają oderwać od siebie wzroku 😉.

Za to i tak największym „hitem” tego urlopu był wodospad Niagara – Koniecznie musicie to zobaczyć na żywo! /WT (van)

A oto jakie komiksy przywiozłem (większość za 25c)

IMG_4296

 

Materiały dodatkowe z mojej podróży do Kanady:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s