Back from the Dead [recenzja: Odrodzenie, tom 1]

Jeśli czytając opis komiksu „Odrodzenie, tom 1: Jesteś wśród przyjaciół” macie wrażenie deja vu, to nie ma się co dziwić. Nie tak dawno temu mogliśmy oglądać seriale o podobnej tematyce – „Resurrection” na podstawie książki „The Returned” oraz „The Returned” (sic!) na podstawie francuskiego serialu „Les Revenants”. Mimo że pozornie mamy do czynienia z powtórką z rozrywki, „Odrodzenie” autorstwa Tima Seeleya samo się broni i poza głównym motywem, historia idzie w całkiem innym kierunku.

Przede wszystkim wspomniane seriale były o wiele bardziej „pogodne” (z braku lepszego określenia). Tom 1 komiksowej serii od początku uderza w tony zdecydowanie mroczniejsze. Martwi co prawda powracają do swoich rodzin (bynajmniej nie jako klasyczne zombie), lecz z czasem z niektórymi zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Czy to zachwiana kondycja psychiczna, czy może wpływ jakiejś siły, a może odzywają się ukryte mordercze instynkty? Sprawie przygląda się młoda policjantka na rozkaz szeryfa, jej ojca. Na domiar złego w nieoczekiwany sposób w całą sytuację zostaje wplątana również jej siostra. A gdzieś na uboczu czai się tajemnicza istota, która wygląda jak sunąca mglista postać z sennych koszmarów.

1510316808_7c700f269ca77f81c80d01ba513c52ff.jpg

Akcja rozwija się szybko, czasami mam wrażenie, że za szybko. Jako że zaistniała sytuacja jest dość osobliwa, chciałbym zobaczyć społeczne i religijne reperkusje tego wydarzenia. A tak mamy niemal przejście do porządku dziennego nad obecnością zmarłych. Poza wspomnieniem o tym tu i ówdzie oraz poddaniu miasteczka kwarantannie, co właściwie też zostało zaledwie zarysowane paroma kadrami i obecnością agenta CDC, nie idzie tego odczuć. Nie wiem, może twórcy zostawili sobie więcej na dalsze tomy, aczkolwiek zaakceptowanie powrotu zmarłych ukazano zdecydowanie zbyt banalnie. Z drugiej strony pojawia się sytuacja z mordami, dokonywanymi przez zmarłych, co dodaje sytuacji smaczku. Ba, liczę na to, że w dalszej historii dojdzie do eskalacji, „polowania na czarownice”. Nie można odmówić fabule dynamiki i zwrotów akcji. Historia wciąga i aż się prosi, by przerzucić kartkę.

Całość została okraszona bardzo ładną kreską Mike’a Nortona. W zgodzie z klimatem fabuły, dominują tutaj bardziej stonowane barwy, tak idealnie pasujące do małego miasteczka w środku zimy. Nie brakuje oczywiście żywych kolorów i ich obecność potrafi czasami rozproszyć. Nie psują one ogólnego wrażenia, ba, nawet mogą się podobać, ale im mocniej wczuwałem się w klimat opowieści, tym bardziej te wyraziste kolory wydawały się nie do końca pasować do fabuły.

1510316809_fc6f80491163dab87a05f28e02427775.jpg

Summa summarum, pierwszy tom „Odrodzenia” to komiks jak najbardziej wart polecenia. Historia rozwija się w ciekawym kierunku, z postaciami zdążyłem się zżyć, a tym samym niecierpliwie wyczekuję dalszego ciągu. Ta mieszanka horroru, thrillera i kryminału zdecydowanie ma w sobie to coś. I co ważniejsze, w przeciwieństwie do wspomnianych na początku seriali, historia w komiksie została zakończona, więc jest na co czekać.

Ocena: 7/10

[Irek]

odrodzenie.jpg

Za egzemplarz komiksu dziękuję wydawnictwu Non Stop Comics.

OKŁADKA: miękka
WYDAWCA ORYGINAŁU: Image Comics
SCENARZYSTA: Tim Seeley
RYSOWNIK: Mike Norton
TŁUMACZENIE: Robert Ziębiński
GATUNEK: horror, thriller, kryminał
ILOŚĆ STRON: 144
DATA WYDANIA: 11.10.2017

4 uwagi do wpisu “Back from the Dead [recenzja: Odrodzenie, tom 1]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s