Justice League: usunięte sceny, czyli jak zepsuć dobry film

TEKST ZAWIERA SPOILERY Z „JUSTICE LEAGUE”

Wojtas zdążył skrytykować „Ligę sprawiedliwości” i, mimo że ja na filmie bawiłem się przednio, trudno się z nim nie zgodzić. Obraz cierpi na poważne bolączki i dość łatwo zauważyć, iż z jednej strony jest pocięty, a z drugiej dorzucono sporo dokrętek. Niedługo po premierze filmu na stronie Superhero Talk Site pojawił się wpis o usuniętych scenach. Ciężko stwierdzić, na ile treść jest prawdziwa, a na ile to „marzenia” fanów, lecz nie zmienia to faktu, iż większość brzmi bardzo sensownie. Rzućmy zatem okiem, jak by wyglądał film w reżyserskiej wersji Zacka Snydera (robimy zakłady, kiedy takowa zostanie zapowiedziana?).

Historia postaci

Film, w którym pojawia się tak dużo postaci, a który trwa niecałe dwie godziny (przecież to jakaś kpina!), z założenia musi cierpieć na niewystarczająco rozwinięte postaci, ich historię czy motywacje.

Myślicie, że Aquaman zbyt szybko przyłączył się do ekipy? No jasne, że tak. W oryginale wcale mu się nie spieszyło. Ba, mieliśmy też poznać Vulko, granego przez Willema Dafoe, który wraz z Merą miał doradzać Arthurowi, co też powinno być jego kolejnym krokiem. Mera chciała, by Aquaman został na Atlantydzie jako król, gdyż nie ufa Ormowi. Vulko natomiast radził mu, by podążał za głosem serca, a tym jest obowiązek wobec ludzi na powierzchni. Dopiero po wszystkim Arthur ponownie spotkał się z Merą i postanowił wrócić do Atlantydy.

Flash również ucierpiał, gdyż w ogóle nie mieliśmy okazji poznać jego skrywanej miłości, czyli Iris West, granej przez Kiersey Clemons. Barry miał być przy niej nieśmiały, ale również miał się głupio popisywać (rozbicie szyby). Na końcu filmu dziewczyna wreszcie posłałaby mu kokieteryjny uśmiech. Brawo, Barry!

Z ekipy bohaterów najbardziej na cięciach ucierpiał jednak Cyborg. Sporo ujęć pojawiło się już w zwiastunach. Generalnie mieliśmy zobaczyć wypadek auta, które prowadził Victor, a do którego doszło ze względu na jego zdenerwowanie, spowodowane nieobecnością ojca na meczu. W rezultacie chłopak został mocno okaleczony, zaś towarzysząca mu matka zmarła. Czyż te kilka scen nie dodałoby dramaturgii postaci, a krytycy przestaliby wytykać jego ponurą naturę?

Oberwało się również Steppenwolfowi, który nie bez powodu jest nazywany słabym łotrem. W filmie dostaliśmy kolejnego megalomana z wizją podboju świata (nudy!). Ponadto cała ta jego gadka o Mother Box była niezrozumiała nawet dla mnie. W wersji Snydera esencja życiowa jego matki, Heggry, miała być uwięziona w boksach, zaś jej uwolnienie miało dać mu potężniejszą moc i tym samym przewagę w rywalizacji z młodszym bratem, Darkseidem (rodzinne konotacje najwyraźniej zmienione w porównaniu do komiksu). Zdziwieni, że wcale nie chodziło o Ziemię? Ba, nawet mieliśmy zobaczyć samego Darkseida! Najpierw w wizji Supermana, gdy ten pojawia się na polu walki, a Steppenwolf próbuje go przeciągnąć na swoją stronę. Później, i co ważniejsze, po przegranej Steppenwolf miał się pojawić ponownie na Apokalips, gdzie zabija go właśnie Darkseid. Po wszystkim despotyczny władca stwierdza, iż musi się wybrać na Ziemię i poznać Kryptończyka. Czyż to nie byłby idealny prolog dla „Justice Leage 2”?

justice-league-ben-affleck-ezra-miller-gal-gadot.jpg

Rozwinięte sceny

Pominięcie niektórych ważnych dla postaci scen to największy grzech tego filmu, lecz trudno nie wkurzyć się również na pocięte sceny, gdy dowiadujemy się, czego w niektórych z nich zabrakło.

Sekwencja z epickiej bitwy między Amazonkami, Atlantydami i ludźmi a Steppenwolfem i Parademonami wydawała Wam się za krótka? No jasne, że tak. Nie dość, że miała być dłuższa, to jeszcze wycięto dialogi między Green Lanternem a Zeusem i Aresem. Mieliśmy również ponownie zobaczyć postaci znane z „Wonder Woman”, czyli Hippolytę i Antiopę. Co więcej, oryginalnie Green Lanterns mieli się także pojawić w scenie po napisach, gdy w nocy odwiedzili Bruce’a Tomar Re i Kilowog.

Trochę sensowniej wypadała także cała akcja ze wskrzeszeniem Supermana. W pierwotnej wersji Bruce Wayne miał opowiedzieć o swoim apokaliptycznym koszmarze z „BvS” i obawach, że to Steppenwolf wskrzesi Clarka, który do niego dołączy. Dochodzenie Supermana do siebie miało być odrobinę dłuższe. Na farmie Kentów nadal widzielibyśmy zdezorientowanego i trochę agresywnego Clarka. Uspokajały go rozmowy z Lois i Marthą, ale przełomem była dopiero wizja ojca na polu kukurydzy. Tutaj również pojawiło się nawiązanie do zaręczyn, które widzieliśmy w zwiastunie. No i dostalibyśmy również inną scenę z trailera, czyli Supermana odwiedzającego Alfreda.

A skoro jesteśmy przy Batmanie, mieliśmy ujrzeć więcej jego ludzkiej strony. W scenie z Wonder Woman, która nastawiała mu bark, dialog miał być dłuższy. Bruce stwierdził, iż za to, co zrobił za życia (zabijanie ludzi), jest gotowy umrzeć w walce. Dlatego w finałowej walce miała być dodatkowa scena, gdy Batman jedzie na pewną śmierć, ale zostaje uratowany przez Aquamana i Wonder Woman, twierdzących, że taka śmierć na nic się nie zda.

Wreszcie sama scena rozdzielania Mother Box jest dłuższa. Heggra starała się odwieść Cyborga od tego, ale ostatecznie Victor miał zginąć z rąk Steppenwolfa. Pod koniec filmu jego ciało zostałoby złożone w jaskini Batmana, gdzie Bruce stwierdziłby, że być może da radę wskrzesić jego mechaniczne części. No właśnie, czy na tak rzekomo poważne zagrożenie nie zabrakło Wam śmierci jakiejś kluczowej postaci?

justiceleague-wonderwoman-cyborg-aquaman

Niepotrzebne sceny

Jak to jednak bywa z usuniętymi scenami, niektóre z nich słusznie trafiły pod nożyczki montażysty.

Niby fajnie byłoby mieć więcej Gordona, ale tak naprawdę nie był on w tym filmie jakąś kluczową postacią (poczekajmy mimo wszystko na „The Batman”). W pierwotnej wersji miały być sceny, gdy porucznik sugeruje ćpunowi ogarnięcie się, a potem pojawia się policjant z rysunkiem Parademona. Ponadto było więcej interakcji z samymi członkami Ligi, ale jak dla mnie scena na dachu była wystarczająca. Podobnie było w kwestii Alfreda, który w jaskini Batmana miał zabawnie reagować na każdego członka.

Słusznie też przycięto wskrzeszenie Supermana, gdyż początkowo Cyborg miał jeszcze odkryć w Clarku materiał genetyczny zwany Codex, co by ostatecznie sugerowało gwarancję powodzenia „operacji”. Takie oczywistości chyba jednak nie są potrzebne? Podobnie jak scena, w której Lois wyjawia Perry’emu White’owi, że Clark Kent to Superman. Rozumiem, że chciała jakoś wytłumaczyć nagły powrót eSa oraz zmarłego dziennikarza, ale i tak zgrzytałaby mi ta scena dość mocno.

Ostatnim niepotrzebnym dodatkiem miała być sekwencja odbicia z więzienia Lexa Luthora przez Deathstroke’a, by finalnie spotkać się na łodzi. Taka scena w trakcie filmu nie miałaby za bardzo sensu, a jako bonus po napisach byłby za długi. Innymi słowy, to co dostaliśmy w wersji kinowej, sprawdziło się bardzo dobrze.

 

No i teraz zastanówmy się, co też kotłowało się w głowach producentów „Ligi sprawiedliwości”, by tak bezsensownie pociąć film? Chodzą plotki, że usunięcie Darkseida miało spowodować, iż w razie klapy, film miałby zamknięte zakończenie. Jeśli to prawda, to brawo za wiarę we własną produkcję, dobijając ją w ten sposób jeszcze bardziej. Decydenci z Marvela muszą mieć niezły ubaw z każdego kolejnego „pomysłu” twórców DCEU. Mimo że wszystkie filmy (poza „Suicide Squad”) bardzo mi się podobały, jako elementy budujące uniwersum wypadają one słabo na tle konkurencji. Da się to jeszcze uratować? Wszystko jest możliwe, ale odsuńcie od decyzji tych kretynów, którym wydaje się, że wiedzą lepiej, i dajcie pracować ludziom, którzy mają spójne i przemyślane (słowa-klucze!) pomysły. Aż tak dużo wymagam?

[Irek]

justice_league_xlg.jpg

Zdjęcia w treści: Impawards, Warner Bros / Zdjęcie główne: © AP PHOTO/ VIANNEY LE CAER

 

STARE KONIE ROZDAJĄ KOMIKSY!!!

23759991_1624422407579484_1324196812_o.jpg

Yup, po raz kolejny rozdaję komiksy! (amerykańskie zeszytówki) „Do wzięcia” są trzy (3) zestawy po osiem (8) komiksów! (na fotce jest 25, jeden więc dla mnie, lub ktoś załapie się na gratisa;). ZASADY SĄ PROSTE: pod tym postem na facebooku (TUTAJ: https://www.facebook.com/starekonie30/posts/367726226985408) zamieść jakiś obrazek z Darkseidem! Proste? No nie wiem, bo to ja później wybiorę te trzy (3) najlepsze obrazki, a zarazem najbardziej oryginalne –  a więc jeśli TY SAM coś zajebistego narysujesz, to masz większą szansę na „darmowe komiksy”, niż jakbyś po prostu przekopiował coś z neta! Na obrazki czekam do 26 listopada 2017, do godziny 13:00 (czasu polskiego). Powodzenia!!! /Wojtas

Komiksy wysyłam dopiero 28 grudnia, bo wtedy będę w kraju!

2 uwagi do wpisu “Justice League: usunięte sceny, czyli jak zepsuć dobry film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s