Z piekła rodem [RECENZJA Hellboy tom 1]

Witamy w świecie mistycyzmu i tradycji, w świecie kultury i magii, w świecie ludowych przesądów oraz nowoczesnej techniki. Witamy w świecie, w którym wszystko jest możliwe. Nazywamy się Mike Mignola oraz John Byrne, a oto nasz Hellboy.

Tak mógłby zaczynać się wydany niedawno na polskim rynku przez Egmont pierwszy tom zbiorczego albumu komiksu Hellboy, zawierający opowiadania Nasienie zniszczenia i Obudzić diabła. 288 stron w twardej okładce, wypełnionych fantastyczną historią o tytułowym Hellboyu.

hellboy.jpg

Z bohaterem komiksu miałem do czynienia wiele lat temu, kiedy na rynku ukazały się jego pierwsze przygody. Niedługo później powstały dwie części filmu, w którym w rolę tytułowego bohatera wcielił się świetny Ron Perlman. Obecnie powstaje reboot serii, a główną rolę zagra znany ze znakomitego Stranger Things, David Harbour. W międzyczasie możemy delektować się wydanymi na nowo w Polsce komiksami z chłopcem z piekła rodem.

O Hellboyu można napisać wiele – w 1944 został przyzwany przez Rasputina kolaborującego z zajmującym się okultyzmem oddziałem niemieckich oficerów. Odnaleziony przez aliantów, zostaje przez nich wychowany, wyszkolony i wcielony do Biura Badań Paranormalnych i Ochrony (BBPO), gdzie z dość osobliwymi przyjaciółmi, pokroju Abe’a (połączeniem humanoida i ryby) czy Liz (kobietą władającą ogniem), ogarniają sprawy niecodzienne, ocierające się o grozę czy magię. I pomimo tego wszystkiego i tak po przeczytaniu pierwszego tomu, mogę powiedzieć tyle, że niewiele wiem. Czuję, że Hellboya ściga jego pochodzenie, domyślam się, że każda z postaci ma gdzieś pochowane kościotrupy w szafie, mam świadomość nadchodzącej grozy w postaci Ogdru Jahad, ale nie wiem jak się ona zamanifestuje (doskonale rozumiem za to nawiązania do twórczości kultowego H.P. Lovecrafta). Dużo czytania oznacza w przypadku Hellboya dużo pytań.

hitler.jpg

Komiks narysowany jest świetną i oryginalną kreską Mike’a Mignoli – być może nie każdemu przypadnie do gustu, niemniej dla mnie jest to rzecz fenomenalna. Świetnie potrafi stworzyć klimat odpowiedni do scenariusza Helboya. Jak już przy scenariuszu jestem, to nie sposób pochwalić i tego aspektu: nafaszerowany tajemnicami, mitologią, podaniami, folklorem, magią, podany w sosie z grozy, a do tego spójny, wciągający i momentami dość zabawny. Każda z postaci jest oryginalna, każdą postać chcielibyśmy lepiej poznać, zarówno bohaterów jak i łotrów, każdy bohater ma w sobie coś ciekawego. Nie są napisani ot tak żeby się pojawić na chwilę i odegrać swoją rolę, mają pewną głębię. W pierwszym tomie z jednej strony dowiadujemy się dość dużo o komiksowej rzeczywistości, w której rozgrywane są przygody, ale też pozostaje wiele tajemnic i znaków zapytania, co tym bardziej powinno skłonić czytelnika do sięgnięcia po kolejne tomy.

mignola

Czy warto po zapoznać się z tym komiksem? Zdecydowanie tak. Jest ciekawy, nietuzinkowy i dobrze pomyślany. W obliczu kinowego rebootu serii, wydany przez Egmont komiks to pozycja wręcz obowiązkowa dla każdego szanującego się nerda.

/Rafał

OCENA : 8/10

Za egzemplarz komiksu dziękuję wydawnictwu Egmont (https://egmont.pl/)

4278422o

 

OKŁADKA: twarda
WYDAWCA ORYGINAŁU: Dark Horse Comics
SCENARIUSZ: Mike Mignola, John Byrne
RYSOWNIK: Mike Mignola
TŁUMACZENIE: Miłosz Brzeziński, Tomasz Sidorkiewicz
GATUNEK: groza, horror
ILOŚĆ STRON: 288
DATA WYDANIA: 08.11.2017

2 uwagi do wpisu “Z piekła rodem [RECENZJA Hellboy tom 1]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s