Filmy

TOP 10: Najlepsze filmy 2017

To był dobry rok dla kina rozrywkowego. Poza kilkoma wyjątkami (Wiecej o tym w TOP10: Wtopy 2017), większość produkcji spełniła pokładane w nich nadzieje. Przynajmniej te, przy których trzeźwo zakładałem, że będą dobre – no bo chyba nikt przy zdrowych zmysłach, nie myślał, iż nagle „Transformers”, „Resident Evil” czy „Underworld” okażą się solidnymi filmami 😉 [Irek]

Zobacz także: TOP10: Najlepsze gry 2017


  1. Wojna o planetę małp

Niby wszystko w tym filmie zagrało (efekty, zdjęcia, muzyka, klimat, aktorstwo), ale zabrakło kropki nad i. Może gdyby twórcy nie nazwali tej produkcji „Wojną…”, nie oczekiwałbym prawdziwej bitwy ludzi z małpami o dominujący gatunek na Ziemi. Ostatecznie dostałem zaledwie nasionko, które nie zdążyło rozkwitnąć. Świetnie się oglądało, fabuła wciąga, z bohaterami się zżyłem, ale na koniec chciałem beczeć jak dziecko, a zaledwie zaszkliły mi się oczy. Nie zmienia to faktu, że z wielką przyjemnością obejrzę ciąg dalszy, o ile takowy powstanie.

Przeczytaj naszą recenzję tego filmu!


  1. Wonder Woman

Trochę bawi mnie to całe wystawianie pomników reżyserce, Patty Jenkins, bo wygląda to jak próba robienia z po prostu dobrej rozrywki jakiegoś arcydzieła. Historia jest przyzwoicie opowiedziana, zdjęcia bardzo ładne, a Gal Gadot jest niewątpliwie zjawiskowa. Świetnie się na tym filmie bawiłem, będę do niego ponownie wracał i nie bez powodu znalazł się w moim topie, ale nie rozpędzajmy się z peanami zachwytu.

Przeczytaj naszą recenzje tego filmu!


  1. Spider-Man: Homecoming

To był bez wątpienia dobry rok dla Marvela, który chyba przed wielkim finałem 3. Fazy (i premierą „Black Panther”) postanowił nam zaserwować okres pod znakiem komedii. Pajączek wypadł „najsłabiej”, choć to zdecydowanie nieadekwatne określenie. Według mnie jest to najlepszy Spidey ze wszystkich dotychczasowych ekranizacji (tak, nawet tych z lath 70-tych ;)). Tylko jedno „ale” – kumam ten trolling z MJ na końcu, lecz prawdziwa Mary-Jane Watson ma być rudzielcem i kropka.

Przeczytaj naszą recenze tego filmu!


  1. Dunkirk

Mimo że miałem problem z fabułą tego filmu, a właściwie samym finałem, trudno nie docenić go od strony technicznej. Za to, jak on został skonstruowany, należą się owacje na stojąco. Muzyka (niczym tykanie zegara), dźwięki (głośne, wwiercające się w głowę), montaż (pocięty niczym puzzle) – wszystko to składa się na jedną w najlepszych produkcji pod względem suspensu. Napięcie w filmie było momentami wręcz nieznośne niczym drapanie nożem po tablicy. Każdy czekał na wielki finał, który… wypadł niczym spuszczenie powietrza z napompowanego balonika (trochę podobna sytuacja jak z „Wojną o planetę małp”). Pierwsze 1,5h – 10/10. Ostatnie 10-15 minut – 5/10.

Przeczytaj naszą recenzje tego filmu!


  1. Guardians of the Galaxy vol. 2

W starciu komedii ze świata Marvela w tym roku wygrywa minimalnie “Thor: Ragnarok”, ale zwariowana ekipa Star-Lorda również przyprawiła mnie o nie lada ból brzucha. Wielkie brawa należą się twórcom zwiastunów, które bardzo mało zdradzały – właściwie do samego seansu nie wiedziałem, o czym tak właściwie będzie ten film. A dostaliśmy śmiechu co nie miara, sporo wzruszeń i tradycyjnie dużo akcji. Film nie robi już takiego wrażenia jak jedynka, ale to nadal świetna rozrywka.

Przeczytaj naszą recenzje tego filmu!


  1. Zombie Express

Film wyszedł u nas na początku roku, więc postanowiłem go traktować jako pozycję z 2017. Tym bardziej, że warto o nim wspomnieć, gdyż to jedna z najlepszych pozycji w gatunku zombie horror. Przy takich serialach jak „The Walking Dead” czy „Fear the Walking Dead”, które potrafią momentami dość mocno przynudzać (szczególnie ten pierwszy ostatnimi czasy), produkcja z Korei Południowej jest niczym seria z kałasznikowa. Dynamizm scen połączony z napięciem do granic możliwości daje nam solidnego kopa przez 2 godziny seansu.


  1. Thor: Ragnarok

Po drugiej części i ogłoszeniu, że podtytuł będzie nawiązywał do nordyckiego końca świata, spodziewałem się jeszcze mroczniejszego tonu (takie też były początkowe plany). Z każdym kolejnym newsem moje podekscytowanie filmem zmieniało się w przerażenie. Ostatecznie nie jest tak źle, ba, jest znakomicie. Mimo że nadal „ragnarok” można było potraktować mroczniej, to jednak film sam w sobie to znakomita komedia sci-fi w klimacie lat-80tych. Mieszanka wybuchowa jak duet głównych bohaterów – Thor & Hulk. Jak się bawić na całego, to w oparach absurdu i kontrastu.

Przeczytaj naszą recenzje tego filmu!


  1. It

Pierwsza ekranizacja, czyli mini-serial z 1990 roku z Timem Currym, ma status kultowego, a z czymś takim zawsze ciężko się mierzyć. Jednak ku mojemu zaskoczeniu twórcy najnowszej wersji wybrnęli z tej sytuacji wzorowo. Podeszli do tematu po swojemu, po części inspirując się serialem „Stranger Things” – absolutnie nic w tym złego, bo jak „kopiować”, to od najlepszych. Dostaliśmy zatem kolejną sentymentalną podróż do lat 80-tych, która bawi, straszy i wzrusza. Bez dwóch zdań strzał w dziesiątkę.

Przeczytaj naszą recenzje tego filmu!


  1. Logan

Film, o którym marzył chyba każdy fan Rosomaka. Mam nadzieję, że po połączeniu 20th Century Fox z Disneyem, studio zdecyduje się na „Marvel R” (cokolwiek by to znaczyło), by twórcy mogli sobie do woli pofolgować z cięższymi tematami i bardziej dorosłą formą. Czyli chcę więcej tego, co serwuje nam właśnie „Logan”. Jest ponury klimat, jest brutalnie (wreszcie!), fabuła zahacza o mocną tematykę (nielegalne eksperymenty na dzieciach), widzimy bardziej ludzką stronę bohaterów, dramatyzm nie pozostawia nas obojętnymi na wydarzenia, a muzyka zgrabnie całość podkręca.

Przeczytaj naszą recenzje tego filmu #1

Przeczytaj naszą recenzje tego filmu #2


  1. Blade Runner 2049

Zarówno największy wygrany, jak i największy przegrany. Boli mnie serce, bo gdyby film odniósł komercyjny sukces, moglibyśmy liczyć na więcej pełnych rozmachu produkcji sci-fi z inteligentnym scenariuszem. Mam wrażenie, że ostatnia nadzieja w „Diunie”, gdyż jeszcze nie czytałem o problemach budżetowych, choć zapewne nie będzie on już tak duży jak w przypadku „Blade Runnera 2049”. W każdym razie najnowsze dzieło Denisa Villeneuve’a to przepiękne wizualnie dzieło sztuki, cyberpunk z duszą (czegoś, czemu wbrew tytułowi zabrakło „Ghost in the Shell”), dorównujący oryginałowi (a dla mnie będący nawet lepszym filmem).

Przeczytaj naszą recenzje tego filmu!


Bonus:

Rogue 1: A Star Wars Story

Bo wyszedł pod koniec ubiegłego roku. Bo obiecałem sobie, że jak będzie dobry, to zamieszczę go na tej liście. Bo okazał się świetnym filmem, lepszym zarówno od „Przebudzenia Mocy” jak i „Ostatniego Jedi”.

Przeczytaj naszą recenzje tego filmu:


A Wam jakie filmy najbardziej przypadły do gustu w 2017 roku?

Reklamy

5 komentarzy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s