Śmierć za myśli [recenzja: Głębia, tom 2]

W poprzednim odcinku: Optymizm na skraju rozpaczy [recenzja: Głębia, tom 1]

„Głębia tom 2: Zanim spali nas świat” powraca z niezwykle ciekawą wizją dystopijnego świata, podwodnej krainy, do której ludzie zostali zmuszeni uciec tysiące lat temu przed destrukcyjnym działaniem Słońca. Główna bohaterka, jeden z ostatnich sterników, Stel Caine, przemierza głębiny oceanów w kierunku powierzchni, na której chce odnaleźć powracającą z kosmosu sondę – ostatni promyk nadziei na uratowanie ludzkości.

Zobacz także: Czorty [Recenzja: Liber Horrorum: Księga Grozy]

Fabuła tym razem lekko zwalnia, gdyż do akcji wkrada się drugi wątek. Na początku może wam wydać się trochę oderwany od historii Stel Caine, lecz z czasem wszystko staje się jasne, a co za tym idzie, dostajemy solidny twist. Dzięki drugiemu wątkowi poznajemy również nowe podwodne miasto, Voldin, oraz działające w nim okrutne Ministerstwo Myśli. Innymi słowy, dystopia pełną gębą, gdyż owy urząd karze śmiercią za wszelkie przejawy rzekomo złudnej nadziei.

low 2 1

Głównym wątkiem jest oczywiście nadal historia Stel Caine, która próbuje się otrząsnąć po tragicznych wydarzeniach z poprzedniego zeszytu. Poznajemy kolejne zakamarki głębin, a w nich podwodne wampiry, oraz zwiastun tego, co na nas będzie czekać na… powierzchni.

low 2 3.jpgOsobiście do gustu bardziej przypadł mi nowy wątek. Może przez to, że pomysł na skrajnie dystopijną instytucję jest strzałem w dziesiątkę i w końcu poszerza świat „Głębi”, czego brakowało mi trochę w poprzednim tomie. Ministerstwo Myśli to idea wprost z pesymistycznego umysłu Orwella i perfekcyjnie pasuje do pozbawionego nadziei podwodnego społeczeństwa, a równocześnie jak ulał wpisuje się w historię Stel i pogłębia tragizm postaci.

Główny wątek nie należy bynajmniej do kiepskich, ba, pomysł na podwodne wampiry jest niezwykle ciekawy i przerażający. Ale wyraźnie widać, że ma służyć za przerwę, by ten drugi mógł go dogonić. Generalnie drugi tom to lekki przestój, który co prawda czyta i ogląda się z wielką przyjemnością, gdyż rozwija świat i postacie, lecz tak po prawdzie dopiero w tomie trzecim ruszymy znowu do przodu z właściwą fabułą.

Zobacz także: Back from the Dead [recenzja: Odrodzenie, tom 1]

„Zanim spali nas świt” to nadal dobry komiks dla dorosłych, w którym nie zabraknie przemocy i erotyki (nawet w większej dawce), lecz historia stoi trochę w miejscu. Za to tym razem z jeszcze większą przyjemnością patrzyłem na obrazki, gdyż w tej kwestii dzieje się jakby trochę więcej. Kolorystyka wydaje się być bardziej różnorodna i spójna (w poprzednim tomie strony odrobinę zlewały mi się w jeden wielki obraz), a przez to ciekawsza i bardziej przykuwająca oko. I mimo że ostatni kadr jest cały biały, dobrze wiem, iż to zwiastun niezwykle intrygującego dalszego ciągu historii.

Ocena: 7/10

[Irek]

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Non Stop Comics.

glebia 2.jpg

 

OKŁADKA: miękka
WYDAWCA ORYGINAŁU: Image Comics
SCENARZYSTA: Rick Remender
RYSOWNIK: Greg Tocchini
TŁUMACZENIE: Bartosz Czartoryski
GATUNEK: sci-fi
ILOŚĆ STRON: 112
DATA WYDANIA: 24.01.2018

3 uwagi do wpisu “Śmierć za myśli [recenzja: Głębia, tom 2]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s