Klasyk w nowych szatach [recenzja: Star Trek, tom 1]

Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że do tej pory fani w Polsce musieli zadowolić się egzemplarzami komiksu „Star Trek” z zagranicy. Marka istnieje od lat 60-tych, więc tym bardziej ciężko uwierzyć, iż dopiero teraz trafia w nasze ręce pierwszy egzemplarz opowieści graficznej z tego uniwersum. Czyżby nie było zapotrzebowania? Bo wydaje mi się, że odwieczny rywal, „Star Wars”, zdecydowanie lepiej radzi sobie w naszym kraju pod względem popularności. Ale w końcu ktoś się znalazł i podjął ryzyko – czy się opłaci, czas pokaże.

Zobacz także: The good, the bad and the ugly [recenzja: Black Panther]

Żeby była jasność, żaden ze mnie trekkie. Seriale i oryginalne filmy oglądałem raczej z doskoku. Zawsze było mi bliżej do „Star Wars” i może dzięki temu wyśmienicie bawię się na wznowionej kinowej wersji (no może na trzeciej części najmniej). I w gruncie rzeczy ten wstęp byłby niepotrzebny, bo pomimo, iż komiksowy „Star Trek”, który ukazał się właśnie na naszym rynku, jest kontynuacją rebootu z 2009 roku, tak naprawdę stylowo bliżej mu do oryginalnego serialu.

Star-Trek-Tom-Pierwszy_[173]_480Zaskoczeni? Ja byłem z każdą kolejną stroną. Szczerze przyznam, że spodziewałem się trochę tępej komiksowej akcji, co by utrzymać klimat nowych filmów, a tu twórcy zrobili nam psikusa i stworzyli swoisty hołd dla kultowego serialu. W czym to się przejawia? Przede wszystkim mało tutaj efekciarskiej akcji, pozwalającej wyłączyć mózg na tę godzinkę z zeszytem. Zamiast tego dostajemy odkrywanie tajemnic różnych zjawisk i dylematy moralne.

Pierwszy tom składa się z dwóch opowieści. W „Na końcu galaktyki” bohaterowie trafiają na tajemnicze pole siłowe, które uszkadza statek, doprowadza do śmierci kilku członków załogi, ale sprawia, że jeden z ocalałych zaczyna się zmieniać. W co? Jakie będą tego efekty? To już pozostawię waszej lekturze, bo historię czyta się naprawdę świetnie. Trzyma w napięciu do samego końca i właściwie jej największym mankamentem jest to, że tak szybko się kończy – fabuła to materiał na dobry thriller sci-fi.

Drugą opowieścią jest „Zaginiony prom”. Traktuje ona o próbie ratowania tytułowego statku, który rozbił się na nieznanej planecie, badając kosmiczne zjawisko. Ta historia również nie pozostawia nas obojętnymi na fabułę, gdyż zarówno załoga zaginionego promu, jak i ekipa Enterprise, robi co może, by wszystkich uratować, ryzykując poważne konsekwencje moralno-protokolarne. No i oczywiście mamy jeszcze mieszkańców owej planety, którzy też mają coś do „powiedzenia”.

Star-Trek-Tom-Pierwszy_[175]_1200

Obie opowieści niosą ze sobą solidną dawkę napięcia i całkiem ciekawą fabułę (z drugą jest jednak trochę słabiej). Co prawda niektóre elementy mogłyby zostać lepiej rozwiązane, ale mam wrażenie, że to również pewien ukłon dla oryginalnej serii (jak się pojawia nowa postać, to w większości przypadków wiadomo, co się z nią stanie 😉). Nie można mieć również obiekcji co do rysunków, które nieźle uchwyciły filmowe postacie. Na deser dostajemy jeszcze interesujący artykuł „Polscy koledzy kapitana Kirka”, autorstwa Bartłomieja Kossakowskiego, opisujący rozwój fandomu „Star Treka” w naszym kraju.

Zobacz także: Czy wiesz, że… Papież Jan Paweł II w Marvelu

Pierwszy tom komiksu o ekipie „nowego” kapitana Kirka bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Obawiałem się infantylnych historii, a dostałem dojrzałą fabułę bez niepotrzebnego strzelania fazerami na lewo i prawo. Wydawcy z Ultimate Comics podjęli pewne ryzyko, bo jednak nowa filmowa seria budzi mieszane uczucia wśród fanów oryginału. Ale zapewniam, że warto dać komiksowi szansę, gdyż poza „młodymi” twarzami, to w gruncie rzeczy „stary” klimat.

Ocena:
Na końcu galaktyki – 8/10
Zaginiony prom – 7/10

[Irek]

 

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Ultimate Comics.

Star-Trek-Tom-Pierwszy_[171]_480

OKŁADKA: miękka
WYDAWCA ORYGINAŁU: IDW Publishing
SCENARZYSTA: Mike Johnson
RYSOWNIK: Stephen Molnar, Joe Philips
TŁUMACZENIE: Aaron Welman
GATUNEK: sci-fi
ILOŚĆ STRON: 114
DATA WYDANIA: luty 2018

2 uwagi do wpisu “Klasyk w nowych szatach [recenzja: Star Trek, tom 1]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s