Mamuśka [recenzja: Briggs Land, tom 1]

Zorganizowana przestępczość to łakomy kąsek dla filmów i seriali, a swoje miejsce znalazła również w komiksach. Ale tak naprawdę samo to byłoby za mało, by zainteresować mnie nowym tytułem Egmontu, „Briggs Land”. Zatem co jeszcze przykuło moją uwagę?

Zobacz także: Krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie [recenzja: Far Cry 5]

Na swój sposób fascynuje mnie redneckowy świat Ameryki (muszę sięgnąć po „Far Cry 5”) – jest w nim zarówno coś zabawnego, ale i przerażającego. Szczególnie, gdy mówimy o ruchu secesjonistycznym, jak w przypadku tytułowej rodziny, która rządzi sporym terytorium założonym jeszcze podczas wojny domowej. Jak to zwykle bywa, założenia były idealistyczne (skrawek ziemi dla chcących wieść spokojne życie), a skończyło się jak zwykle (kryjówka dla białych ekstremistów). Mało? No to dorzućmy do tego fakt, że patriarcha Briggsów, Jim, siedzi w kiciu, więc jego żona przejmuje władzę. Nietrudno się domyślić, że nie wszystkim przypada to do gustu.

strona1.jpg

Grace Briggs, bo o niej mowa, stwierdza pewnego dnia, iż ma dość bycia ładną i posłuszną ozdobą swojego męża. Szalę goryczy przelały negocjacje Jima z prokuraturą. Kobieta słusznie zdaje sobie sprawę, że sama nie da rady utrzymać władzy w terytorium – mają jej w tym pomóc synowie, Isaac (żołnierz), Caleb (biznesmen i zdeklarowany rasista) oraz Noah (wykonawca wyroków). Jak widać ekipa milutka, więc Grace to zapewne diabeł wcielony? Nic z tych rzeczy, bo wbrew pozorom jej zależy na tradycji i ochronie obywateli terytorium. Cóż, jakich by tam środków nie używała do swojego celu, pewien dysonans pozostaje, a my za to dostajemy bardzo ciekawą historię.

Zobacz także: Współczesny szeryf na ekranie telewizora

Wiemy już, że Brian Wood postarał się o wciągającą fabułę, więc trzeba jeszcze pochwalić rysunki Macka Chatera. W swoich kadrach świetnie udało mu się uchwycić zarówno dynamikę w pełnych akcji scenach, jak i rodzinny spokój czy momenty bardziej emocjonalne. A wszystko to zaakcentowane pastelowymi barwami, które idealnie uchwyciły klimat historii. Jedyną wadą (choć tak naprawdę nie wpływa na odbiór komiksu) to kilka przypadków, w których narysowane przez Chatera twarze bohaterów wyglądają… nieprzekonująco, jak by u niektórych postaci nie potrafił uchwycić danej emocji.

BRILAN2_WM.pdf.jpg

„Briggs Land, tom 1” to bardzo dobry wstęp do ciekawej sagi kryminalnej. Myślę, że to idealna pozycja dla fanów „Synów Anarchii”, mimo że opis na okładce zachęca nas innym sloganem („secesyjna Rodzina Soprano”). Nie ulega również wątpliwości, iż komiks powinien przypaść do gustu także płci pięknej – w końcu to historia o twardej babce, nie dającej sobie dmuchać w kaszę. Jestem pewien, że w przyszłych tomach będzie na nas czekać jeszcze więcej intryg, zdrad i walki o dobro rodziny, czego przedsmak otrzymaliśmy już w debiucie. Czekam!

Ocena: 8/10

[Irek]

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

okładka

 

OKŁADKA: miękka
WYDAWCA ORYGINAŁU: Dark Horse
SCENARZYSTA: Brian Wood
RYSOWNIK: Mack Chater
TŁUMACZENIE: Maria Jaszczurowska
GATUNEK: sensacja, dramat, kryminał
ILOŚĆ STRON: 160
DATA WYDANIA: 14.03.2018

3 uwagi do wpisu “Mamuśka [recenzja: Briggs Land, tom 1]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s