Half-Life [recenzja: Oblivion Song, tom 1]

Robert Kirkman – każdy fan komiksu powinien znać to nazwisko. W końcu jest on autorem takich hitów jak „The Walking Dead” i „Outcast” (notabene oba zekranizowane). Więc jeśli ktoś chociaż trochę nie był podekscytowany faktem premiery jego najnowszego dzieła… pominę to milczeniem. Tymczasem „Oblivion Song” wszedł z przytupem na polski rynek.

I to z przytupem poczwórnym, bo u nas od razu opublikowano cztery zeszyty w jednym tomie, gdy w USA ostatni ukaże się dopiero w czerwcu. Sytuacja bezprecedensowa na polskim rynku, więc cieszmy się póki możemy. A jest czym, gdyż Robert Kirkman po raz kolejny nie zawiódł!

oblivion-song-1

„Oblivion Song” przedstawia reperkusje tajemniczego zdarzenia, które miało miejsce dziesięć lat temu w Filadelfii. Wtedy to centrum miasta „zamieniło się” miejscami z innym wymiarem. Część Filadelfii wraz z kilkudziesięcioma tysiącami ludzi przeniosła się do innego świata, a w jej miejsce pojawiła się „otchłań” z owego wymiaru wraz z całym jej „dobrodziejstwem”. Strefa została poddana kwarantannie i uznana za miejsce skrajnie niebezpieczne. Mija dziesięć lat, ludzie przyzwyczajają się do egzotycznego punktu na mapie miasta, trauma mija i tylko nieliczni dążą do odkrycia wszystkich tajemnic wraz z uratowaniem choć garstki zaginionych. Jedną z tych osób jest Nathan Cole…

Zobacz także: Czy wiesz, że… 42 (pop)kulturowe niespodzianki w Ready Player One

Intrygująca fabuła, nieprawdaż? Choć mogę być ździebko nieobiektywny, bo mam pewną słabość do historii o innych wymiarach, tym bardziej, gdy sporo w nich podobieństw do „Half-Life”. Spójrzcie chociażby na projekty kreatur – toć one są żywcem wyjęte z kultowej gry czy z mitologii Cthulhu, co oczywiście nie jest zarzutem, bo jak czerpać inspiracje, to od najlepszych. Cały inny wymiar to projekt wprost z koszmaru sennego, gdzie wszystko jest „oblepione” obcym materiałem na wzór ulu z serii „Alien”.

oblivion-song-3Fabuła to nie jest tępe wyrzynanie obcych czy vice versa. Sporo tutaj tajemnicy (skąd się pojawiła otchłań?), dramatu (problemy z przystosowaniem do życia w obu światach), polityki (kłopoty Nathana z finansowaniem programu) czy zwrotów akcji (z oczywistych powodów nie mogę ich zdradzić). Sam główny bohater to również nie jest żadna maszyna do zabijania, zarówno z racji wykonywanego zawodu, jak i aparycji (daleko mu do wyglądu Supermana). Dzięki temu mamy wrażenie, że czytamy historię zwykłych ludzi, którzy muszą odnaleźć się w niezwykłych czasach.

O ile do fabuły nie mogę się w żaden sposób przyczepić, o tyle mam drobny problem z rysunkami, lecz zdaję sobie sprawę, że mogę być w mniejszości. Lorenzo De Felici to bez wątpienia utalentowany artysta z rozpoznawalnym stylem, jednakże nie jestem do końca przekonany, czy jego kreska pasuje do tego typu historii. O ile samo ukazanie potworów i projekt otchłani wyszły mu naprawdę smakowicie, o tyle nie do końca podobają mi się namalowani przez niego ludzie. Jest w nich coś „kanciastego”, zbyt komiksowego (sic!). Ale jak już wspomniałem w którejś recenzji, wbrew pozorom w komiksach najważniejsza jest dla mnie fabuła – jeśli ona się zgadza (a tak jest w tym przypadku), to rysunki jestem w stanie bez problemu przetrawić (jedno z moich ulubionych dzieł, „Watchmen”, niezbyt podoba mi się od strony graficznej).

Zobacz także: Jam jest Mammon [recenzja: The Black Monday Murders, tom 2]

„Oblivion Song” to zdecydowanie jedna z najważniejszych premier tego roku. Komiks w moim odczuciu spełnił pokładane w nim nadzieje, a końcówka każe sądzić, że dalej będzie jeszcze ciekawiej. Kirkman po raz kolejny wymyślił nietuzinkową historię, którą przyzwoicie przystroił oryginalny styl De Feliciego. Najgorsze w tym wszystkim jest oczekiwanie na tom 2, gdyż premiera nawet nie została jeszcze ustalona…

Ocena: 8/10

[Irek]

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Non Stop Comics.

Oblivion-Song-okladka_nowa.jpg

 

OKŁADKA: miękka
WYDAWCA ORYGINAŁU: Image Comics
SCENARZYSTA: Robert Kirkman
RYSOWNIK: Lorenzo De Felici
TŁUMACZENIE: Grzegorz Drojewski
GATUNEK: sci-fi
ILOŚĆ STRON: 144
DATA WYDANIA: 07.03.2018

6 uwag do wpisu “Half-Life [recenzja: Oblivion Song, tom 1]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s