I cyk dwójeczka [recenzja: Deadpool 2]

MCU ma już ponad 10 lat, filmy z X-Men jeszcze więcej, a konkurencja od DC mota się jak szalona – Ryan Reynolds, wraz z innymi scenarzystami, korzystają z tego ile się tylko da. Widzowie są przesiąknięci komiksowymi uniwersami, a Deadpool jest w idealnym miejscu i czasie.
Otrzymałem obfitą, bardziej kolorową bombonierkę niż ostatnio – więcej żartów, akcji, cameo i innych atrakcji! Co najmniej 2x więcej wszystkiego! Ale czy jest to lepszy film? Przekonajmy się!

Deadpoola nie trzeba przedstawiać nikomu, kto śledzi naszego bloga – popieprzony anty-bohater czerpie z (pop)kultury garściami, przełamuje „czwartą ścianę” i nie ma litości dla kogokolwiek. Przez cały film żartuje z wszystkich i wszystkiego! Najbardziej obrywa się MCU, DCEU oraz… Loganowi. Tak, Wolverine Hugha Jackmana przeszedł na emeryturę, co nie oznacza, że Wade zapomniał o nim. A same żarty, ha! Kino płakało ze śmiechu. Serio, bomby lecą co chwilę.

Zobacz także: Czy wiesz że… alternatywne wersje Punishera

DEADPOOL 2

Zapowiedzi nie kłamały – dostajemy niemal to samo, ale w większej dawce. Oczekiwaliście, że film zaskoczy Was i będzie diametralnie różnił się od debiutu? Nie ta bajka! Oczywiście, wprowadza kilka(dziesiąt) nowych charakterów, ale sam scenariusz, oprócz dostarczania zabawnych sytuacji i efektownych akcji, nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle „jedyneczki”, która też przecież nie była zbytnio ambitna. Ale same bajery, jak i postacie, wynagradzają to z nawiązką.

O tym, że Ryan Reynolds to idealny casting do roli Deadpoola, można napisać książkę. Josh Brolin jako Cable również spisał się na medal i oglądanie interakcji tego Terminatora z Wadem to czysta przyjemność. Domino (Zazie Beetz)? Wisienka na torcie! Dziewczyna jest rewelacyjna i nareszcie możemy zobaczyć, jak działają jej mutanckie zdolności – pokazanie, że ktoś jest „lucky”, niekoniecznie sprawdza się na kartkach komiksu. Reszta obsady to rodzyneczki, o których Wam nie napiszę – ten torcik smakuje najlepiej w niewiedzy. Zwłaszcza, że są taaaakie niespodzianki i taaaakie jaja, że będziecie się zwijać ze śmiechu.

Zobacz także: TOP 10: Dlaczego The Expanse to świetny serial

DEADPOOL 2

Między maratonem żartów a trzymającą w napięciu akcją, zdarzy się parę scen pasujących do tego filmu jak pięść do oka. Prawdopodobnie autorzy starali się dodać nieco poważniejszej, bardziej sensownej fabuły… ale po co? Nie po to przyszedłem do kina i nie tego oczekują (świadomi!) widzowie. Na szczęście zamulaczy nie jest dużo i tempo zwalnia tylko w kilku momentach.

Deadpool_2_poster_003Podsumowując, na Deadpool 2 bawiłem się wyśmienicie. Dużo śmiechu, trzymających w napięciu walk i pościgów. No i tych cholernych niespodzianek, które muszę przemilczeć – o tym za kilka dni w (spoilerowej) recenzji Irka.
Czy DP2 jest lepszy do jedynki? Tak, jest! Nawet pomimo tego, że kilka żartów jest kalką rozwiązań z poprzednika, a konstrukcja filmu nie jest zbyt stabilna. Te minusy w ogóle nie będą miały znaczenia, gdy opuścicie kino z bananem na twarzy. Zwłaszcza, gdy zobaczycie te sceny po napisach… :X
/Wojtek

OCENA: 8/10

Galeria:

 

 

5 uwag do wpisu “I cyk dwójeczka [recenzja: Deadpool 2]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s