Szklanka krwi dla każdego wampira! [recenzja: Vampyr]

logo

Londyn, 1918. Po odbyciu służby na polach walki I wojny światowej, doktor Jonathan Reid wraca do miasta, opanowanego przez epidemię hiszpanki (zabójcza grypa). Powrót do domu jest dla niego też końcem normalnego życia…

W pierwszych minutach gry główny bohater zostaje ugryziony, budzi się na stosie trupów, wypija krew ze swojej siostry i musi uciekać przed ludźmi, którzy nazywają go „potworem”. Jako początkujący wampir, jeszcze nie wie jakie są jego słabości, a zarazem jak potężnych mocy może używać. Standard, prawda? Każdy wie przecież, czym są te spragnione krwi pijawki – znamy temat z setek filmów, książek, gier i innych mediów. Same założenia fabuły niczym nas przecież nie zaskoczą, dlatego jednym z najważniejszych elementów tej produkcji jest klimat. O przepraszam, KLIMAT!

Vampyr_20180604151104

Mroczny i zanurzony w ciemnościach Londyn (innego nie zobaczysz, przecież nie możesz spacerować w słońcu, hello! ;)) to cholernie przygnębiające miasto – pełne trupów, gangów, które próbują wykorzystać te trudne czasy, i ludzi pozbawionych nadziei, przygotowanych na śmierć i zagładę. Większość Twoich rozmówców posługuje się brudnym językiem ulicy. Bluzgają na lewo i prawo, co chwilę przypominają Ci, żebyś „spieprzał”, bo nie jesteś tu mile widziany. Gdy już solidnie pojadą po Tobie i wyrzucą, że taki elegancik jak Ty miał wszystko podane na tacy (określenie z ang. „been born with a silver spoon in his mouth”), do tej solidnej patologii sprzed wieku dołączy upiorny skowyt, wrzask, rozrywający noc.

Zobacz także: Kino 4DX, czyli juchą w twarz!

Tak, to Twoi kumple wampiry. Na szczęście nie wszystkie są bezmózgimi kreaturami, pragnącymi ciepłej krwi i smaku ludzkiego ciała. Właśnie TY jesteś jednym z tych… dobrych? Niekoniecznie, to w sumie czas (gry) pokaże. „Vampyr” nie jest przecież bezmyślną nawalanką, w której zabijamy każdego, kto nam się nawinie pod pazury, ew. kły. Jest dużo akcji i walki, bardzo wymagającej zresztą (o tym za chwilę), ale tak samo jak i klimat, ważne tutaj są i elementy RPG oraz gry przygodowej. A dostajemy tego obfitą porcję – opcje rozbudowy naszej postaci (różne skille), tworzenie mikstur albo broni, czy możliwości dialogu z dziesiątkami NPC w grze. Zwłaszcza to ostatnie zajmie Wam lwią część zabawy – po (krótkim) prologu trafiamy do Pembroke Hospital, gdzie możemy przeprowadzić „wywiady” z innymi lekarzami oraz pacjentami. Na kilkadziesiąt minut gra zwalnia poważnie – tylko że moja w tym zasługa, nie musiałem przecież z wszystkimi dyskutować. Ale jak tu się oderwać, gdy rozmowy jak i sama powieść są tak ciekawie prowadzone? Otwarty świat gry oferuje rozbudowane questy główne, jak i liczne zadania poboczne. Mało które wydają się oderwane od całości – większość misji tworzy zgrabnie skonstruowaną pajęczynę…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Przed rozpoczęciem przygody powitał mnie ekran „Bierz odpowiedzialność za swoje czyny”, a gra szybciutko pokazała mi, że muszę o tym pamiętać cały czas. Wybierzesz błędną opcję dialogową w czasie rozmowy z npc? Lipa, jakość jego krwi leci w dół… czekaj, co? Właśnie, nic innego nie kręci Cię bardziej niż krew – możesz być lekarzem, weteranem wojennym i interesującym rozmówcą, ale od wampirzych nawyków nie możesz uciec! A przynajmniej nie będzie to takie łatwe – smakowite ofiary dają solidną dawkę EXPa, a ten przerabiamy na ulepszanie naszych specjalnych umiejętności. Mniej ofiar i wypitej krwi = gra staje się trudniejsza. Wspomniałem wcześniej o wymagającej walce – możecie sobie ułatwić życie (po śmierci?) i gryźć wybranych NPC. Pogadasz z danym pacjentem kilka minut, dojdziesz do wniosku, że to bandzior bez zasad i pozbawisz go życia. EXP wpadło, skille ulepszone, będzie super! Ekhm, nie tutaj wampirku – okazuje się, że ten typ był szefem gangu i dostarczał nielegalne leki dla pracowników szpitala i pacjentów. Kilka godzin później połowa załogi jest już chora…

Zobacz także: Zanim nabrały rozpędu: Anulowane seriale

Vampyr_20180604155614

Na początku przygody nie byłem do końca przekonany do tego tytułu. Drażnił mnie zbyt długi czas ładowania lokacji (ale nie tak długi jak Bloodborne na premierę!), umowność niektórych działań (to nie Skyrim, że nie możesz okradać domu gościa, który patrzy na Ciebie. Tutaj wpadasz do kogoś na lokal, otwierasz szafki, sejfy i skrzynie, a lokator życzy Ci miłego dnia;)), zbyt wiele rozmów z npc oraz system walki. Ale im dłużej grałem, tym bardziej zanurzałem się w tym świecie, doceniłem dialogi z intrygującymi postaciami i nauczyłem się walczyć jak prawdziwy wampir z Londynu. Odgłosy pulsującego serca i rewelacyjna ścieżka dźwiękowa (piękne solówki na skrzypcach) wprowadziła mnie w trans i coraz bardziej bardziej czułem się jak zahipnotyzowane ofiary Jonathana…

Werdykt: „Vampyr” to niesamowicie klimatyczny RPG akcji. Intrygująca, zgrabnie prowadzona fabuła, ciekawe postacie i oryginalny system walki wręcz. Wisienką na tym krwistym torcie jest  to jak bardzo nasze decyzje (i ofiary) wpływają na świat gry.

/Wojtek

OCENA: 8/10

vampyr-ps4-2d

 

Za udostępnienie kopii gry serdecznie dziękuję firmie CDP – dystrybucja gier

Platforma: Playstation 4 (również na PC oraz XBOX1)
Data Wydania: 5 czerwca 2018
Producent: Dontnod Entertainment
Wydawca: Focus Home Interactive
Polska wersja: Tak (napisy)

6 uwag do wpisu “Szklanka krwi dla każdego wampira! [recenzja: Vampyr]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s