Życie to pojęcie umowne [recenzja: Detroit: Become Human]

Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? Gdzie jest granica pomiędzy robotem a człowiekiem? Czy sztuczna inteligencja przejmie władzę nad światem ludzi?

Niedawno czytałem interesujący artykuł, który stwierdzał że żyjemy w epoce znanej z cyberpunkowych powieści. Mamy masową inwigilację i społeczną ocenę jednostek w Chinach, fajne gadżety i kryzysy społeczne w USA, tajne rządowe operacje i zabójstwa oligarchów w Rosji. Mamy też Japonię, która sama w sobie jest cyberpunkowa ;). Tak naprawdę brakuje jeszcze zaawansowanej robotyki i będziemy mogli powiedzieć, że „nastało jutro”.

Zobacz także: Ostra jazda [recenzja: Onrush]

Detroit: Become Human to próba odpowiedzi na pytanie, jak może wyglądać świat jutra. Quantic Dream snują  dystopijną wizję przyszłości. Tytułowe miasto, niegdyś perła ameryki, w 2018 roku walczy z nieustającym kryzysem. W wizji autorów gry, w 2038 nadal widać pokłosie problemów Motor City. Nowoczesne centra mieszają się z ruderami na przedmieściach, często widzimy wyburzane, bądź przeznaczone do sprzedaży domy. Klimaty cyberpunk często poruszają tematy nierówności, elitaryzmu i biedy czy kryzysów społecznych – być może dlatego zdecydowano. żeby to właśnie Detroit było miejscem akcji. Muszę przyznać, że wygląda to niezwykle przekonywująco na tle obecnych problemów tego miasta. O wiele łatwiej można wczuć się w klimat, niż gdyby akcja toczyła się w wiecznie żywym Nowym Jorku czy imprezowym San Francisco.

Detroit_ Become Human™_20180605215321.jpg

Z pozoru sielankowy klimat wykreowanego przez Davida Cage’a świata, skrywa o wiele więcej niż nam się wydaje. Możemy się o tym przekonać już w pierwszych chwilach gry Markusem, jednym z głównych bohaterów: nowoczesne centrum i protest neoluddystów. Weseli ludzie w parku i żebrak nieopodal. Ogromne wieżowce i nowe technologie, a na ich tle kaznodzieja wzywający do nawrócenia i zejścia ze złej ścieżki. Chwilę później, już jako Kara, kolejny z androidów, trafiamy na przedmieścia, które są brudne, zaniedbane, ukrywające patologię. Tu nie ma pięknych wież ze szkła, są za to domy na sprzedaż, bądź przeznaczone do rozbiórki. Bieda, beznadzieja, problemy. Ostatni z bohaterów, Connor, jako oddelegowany do pomocy w policji, będzie się poruszał między tymi światami próbując zrozumieć bieżące wydarzenia.

Zobacz także: Szklanka krwi dla każdego wapira! [recenzja: Vampyr]

To nie jest kolejna gra, w której można dokonać wyborów i poznać ich konsekwencje – to jest kolejny kamyczek do dyskusji na temat przyszłości i pytań, jakie może przynieść. Gdzie zaczyna się życie? Podczas kiedy u nas na ulicach i w sejmie trwają bezustanne dyskusje, czy życie zaczyna się od poczęcia czy od narodzin, wielu twórców gier, filmów, książek czy seriali idzie o krok dalej. Czy świadomość, a raczej potencjalna świadomość, może być przesłanką do uznania sztucznej inteligencji za byt równy człowiekowi? A może uczucia, bo te choć zapisane w zero jedynkowym kodzie, działają podobnie jak te, które na skutek przemian chemicznych i fizycznych, mają miejsce w naszych mózgach? Ci z was, którzy oglądali Blade Runner czy śledzą Westworld, znają temat dobrze. W Detroit jest to rozwinięte o wiele głębiej, pokazuje nie tylko przemianę – psycholodzy mogliby określić to mianem „stresora”, który wyzwala maszyny z bycia służącymi. Quantic Dream dali nam możliwość postawienia się w tej nowej i trudnej sytuacji z trzech różnych perspektyw. A każda z nich może potoczyć się na wiele sposobów.

Detroit: Become Human™_20180606063546

Dużym atutem gry jest warstwa audio-wizualna. Grafika jest  niezwykle sugestywna, stojąca na wysokim poziomie, pokazuje nam świat jaki może zaistnieć za te kilkadziesiąt lat, a artyści postarali się, żebyśmy w tę wizję uwierzyli.  Muzyka z kolei jest świetnie dobrana, raz monumentalna, innym razem wręcz epicka, doskonale pasuje do tego co się dzieje na ekranie. Jednocześnie jest na tyle subtelna, że nie przebija się na pierwszy plan, a zarazem buduje niesamowity klimat.

Zobacz także: Dad of war [recenzja: God of War]

Fabułę gry mógłbym opisywać długo,  zadbano niemal o każdy detal. Chociaż mógłbym się przyczepić do kilku rzeczy, ale to tak naprawdę drobnostki, nie psujące nam przyjemności z gry. Chciałbym uniknąć spoilerów i zachęcić każdego z Was do zapoznania się z tym tytułem, gdyż uważam, że każdy z wątków został poprowadzony ciekawie. Przygody Kary są chyba najbardziej liniowe, ponieważ skupiają się na trudnych relacjach z ludźmi w obliczu narastającej wrogości do maszyn. Markus musi odkryć kim jest i co zamierza z tym zrobić, podczas kiedy Connor będzie musiał wystawiać swoją lojalność i tożsamość na próby. Każda historia nieubłaganie zmierza do finału, do poznania prawdziwych konsekwencji decyzji, które gracz podjął podczas gry. Będzie krwawa rewolucja czy pokojowa manifestacja? Być lojalnym wobec braci czy wobec stwórców? Kto przeżyje, a kogo dzięki naszym decyzjom pożegnamy? Tutaj każda minuta przynosi odpowiedzi, ale i pytania. Niezwykle trudno jest po prostu wyłączyć konsolę po kolejnym etapie i jak gdyby nigdy nic odejść do innych zajęć. Ta produkcja jest niczym serial, który niemal co odcinek kończy się cliffhangerem. Jeszcze tylko minuta, jeszcze tylko jeden wątek i tak niepostrzeżenie mijają godziny.

27557127022_33f01140db_h

Finał historii zależy od podjętych wcześniej decyzji i od wyniku kilku „minigierek”, w których trzeba wykazać się refleksem. Oczywiście chętni, czyli jak sądzę wielu z Was, będzie rozgrywała rozdziały na nowo, by zobaczyć czy zmiana decyzji wpłynie na wynik końcowy. I to jest kolejny argument za tym, żeby zagrać w Detroit: Becoming Human.  Polecam!

/Rafał

Ocena: 8/10

 

ejcjiml

 

 

Platforma: Playstation 4

Data Wydania: 25 maj 2018
Producent: Quantic Dream
Wydawca: Sony Interactive Entertainment Polska
Polska wersja: Tak

Za udostępnienie kopii gry serdecznie dziękuję firmie Sony Interactive Entertainment Polska, wydawcy gry na polskim rynku

Galeria

 

 

 

 

 

 

4 uwagi do wpisu “Życie to pojęcie umowne [recenzja: Detroit: Become Human]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s