OKIEM KONIA #1: (Odgłos przeładowania dwururki) 2.0 REMASTERED

37091406_1889466834408372_2309634842565804032_n
Felieton oryginalnie ukazał się w Retro #2 (maj/czerwiec 2017), CD-Action wydanie specjalne 02/2017

20 lat temu ukazał sie Duke oraz Quake. Gry, które wpłynęły na moją psychikę, życie, gusta oraz uwielbienie sieci fast food „DUKE BURGER”. Z tym ostatnim to akurat przesadziłem, chociaż, obrona „Burgera” w „Call of Duty: Modern Warfare 2” do teraz śni mi się po nocach.

20 lat to cholernie dużo czasu (jeśli masz te 30-parę wiosen), cały świat zmienił się dookoła mnie. Wyjechałem z kraju, moja praca nie ma nic wspólnego z grami (chyba że z FORZĄ?), nie gram już (w nowości) na PC od ponad dekady, a nocki zarywam przy Dark Souls, Wiedźminie czy innym Bloodborne.

20 lat… i co z tego? Mogłoby ich być i ze sto – żaden „nowy świat”, różne gatunki gier czy inne bzdury nie zmienią jednego – uwielbiam shootery! Uwielbiam „postrzelać” w FPP, przeżyć te niesamowite akcje, wsiąknąć na parę minut w ten totalny „rozpiernicz” i zapomnieć o wszystkich problemach. Zwłaszcza że te Djuki/Kwaki/Unrale tak naprawdę tylko teoretycznie ewoluowały przez tyle lat!

 

Zobacz także: TOP 10: Moje ulubione gry

Przykładów jest mnóstwo – najnowszy DOOM (moja gra roku, zaraz obok Dark Souls3!), Wolfenstein: The New Order (wyśmienite! Chociaż autor recenzji w CDA był odmiennego zdania… ale to już retro historia) czy już w ogóle jadąc po bandzie – Call Of Duty! Pogięło mnie? Niekoniecznie – pomijając już sam fakt, że od lat CODy działają na przerobionym silniku od ID Software (wiecie co to za developer, nie róbcie sobie jaj, że nie?), zauważcie jak szybko wasza postać się porusza, jak krótkie są respawny (w większości trybów), zmiana broni, reakcja na obrażenia i sam przebieg „meczyków” w standardowym TDMie. Przecież to, wypisz/wymaluj, Quake w innej oprawie! Jest skillowo, jest szybko, non stop akcja daje nam po oczach, litry potu płyną po ciele, a adrenalina rządzi naszym umysłem! Że niby w Battlefieldzie mamy podobnie? Oh rly? Ok, stop, pewnie za chwilę zacznę jeszcze pisać o „Rainbow Six Siege” i już w ogóle odejdę od „retro” koncepcji tego tekstu. Niech każdy sobie strzela w takiej grze jaką lubi, ale i tak COD, co już ustaliliśmy, jest najbliżej do tych „klasycznych” czasów, kiedy biegaliśmy po dm4 czy q2dm1, fragując kolegów i imponując koleżankom naszym skillem w posługiwaniu się rakietnicą (to nie pójdzie do druku, prawda?)

DOOM z 2016 to piękna masakra z zajebistą ścieżką dźwiękową!

Dobra, a co na to Duke? Niestety wszyscy to wiemy: „Duke Nukem Forever” zawiódł po całości. Przez to właśnie musieliśmy kilka lat czekać (o paskudnym „Duke Nukem: Critical Mass” z Nintendo DS lepiej nie wspominać) na kolejną produkcję z księciem. Żadną niespodzianką nie jest, że zamiast zobaczyć całkowicie nową grę, dostaliśmy „klasyczny” „Duke Nukem 3D” w „odświeżonej” wersji. Standardowy „skok na kasę” od Gearbox – „Duke Nukem 3D: 20th Anniversary World Tour”.

imagesBroniłem się rękoma i nogami przed zagraniem w tego „lewego remastera”, jednak promocja na PSNie pokonała mój portfel i wczoraj, po pięciu dniach, ukończyłem wszystkie mapki w DN3D. Nie mogłem się oderwać, dokładnie tak samo jak lata temu. Obok plejaka leżały płyty z najnowszymi tytułami, a ja naparzałem jak głupi w dwuwymiarowe świniaki składające się z paru pikseli.

Odnowiona grafika? Brak. Muzyka? Brak. Cokolwiek? Jest kilka rzeczy – nowa broń, nowe odzywki Duke’a (w tej roli też klasycznie, czyli Jon St. John powraca), parę poziomów (tytułowy „World Tour”, czyli każdy level to inny kraj) i stworków do mordowania. Właśnie – mordowania – tyle ma już człowiek lat, a żona moja piękna zaczęła się mnie pytać „dlaczego jesteś mordercą?”, gdy zobaczyła, jak rozprawiam się z rozpikselowanymi potworkami z DN3D. Dziwne, z tej racji, że nigdy nie usłyszałem podobnych oskarżeń, gdy wygrywałem meczyki w CODzie czy innym BFie. Widzicie, te 20 lat temu nagonka na brutalność w grach jednak miała dobre powody, jeśli aż do teraz „morderstwa na pixelach” tak działają na postronnych obserwatorów 😉

Zobacz także: Wywiad: Redaktor Naczelny CD-Action, Jerzy Poprawa

Wracając do księcia – tak naprawdę to lubię poczytać o tym całym „mistycznym” retro, ale grać w jakieś stare szroty, gdy czasu brak, a tu kolejny Uncharted 4 zachwyca grafika? Niekoniecznie, a jednak Duke przykleił mnie do pada na wiele godzin. Nie widzę tej makabrycznej pikselozy, moja misja jest prosta, a zarazem niosąca wyzwanie – zniszcz wszystko, bez litości.

Quake 1 i mapka DM4! Setki, tysiące godzin i szybkich deathmatchy

Pewnie, chciałbym nareszcie zobaczyć przygody Duke’a z grafiką na miarę naszych czasów. Ale może akurat w tym przypadku nie jest to potrzebne, a wręcz ta cała „pixeloza” dodaje księciu, jego dziewczynom i świniakom, uroku? Właśnie to jest „moje retro” – między „DOOM” z 2016 a pierwszą wersją „Duke Nukem 3D” jest 20 lat różnicy, a obydwie bawią równie dobrze. Są jednymi z lepszych shooterów w historii. 20 lat to spory kawałek mojego życia, ale w tym wypadku nie ma to żadnego znaczenia. Liczy się tylko shotgun i morze przeciwników przede mną.

/Wojciech Tarczynski

37101786_1889464927741896_6814847092716994560_n
lata mijają, a ja gram, gram, gram…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s