OKIEM KONIA #2: Beta Call of Duty Black Ops 4

Na początku wyjaśnijmy sobie podstawy, które niestety nadal trzeba przypominać zbyt narwanym osobnikom – Call of Duty nie jest lepsze od Battlefielda, a Battlefield nie jest lepszy od Call of Duty. Jedno to soczysty burger, a drugie to rewelacyjna pizza. Obydwie potrawy są smaczne i obydwie można lubić i nie gadać bzdur w stylu „blah, pizza jest dla żółwi” czy „burgery?! nie popieram Trumpa!”. Tak, to co właśnie przeczytaliście, nie ma kompletnie sensu – tak samo jak rozprawianie o wyższości jednego shootera nad drugim. To są dwie, zupełnie inne serie. Całkowicie inne podejście do tematu. Jedyne, co je łączy, to że w obydwu mamy karabiny i fragujemy graczy. Tym tokiem myślenia można porównać np. Dooma z Fortnite, co przecież nie ma w ogóle sensu… Cool, już się rozumiemy? A jeśli nie lubisz ani burgera, ani pizzy, to sorry, nie wiem jakim cudem kontynuujesz jeszcze czytanie tego tekstu 😉

Jeśli grasz w CODa od lat, to pierwszą rzecz, jaką chciałbyś się dowiedzieć, to do której ze wcześniejszej odsłony BO4 jest podobne. Pewnie, jeśli nie lubisz tej serii i nie masz zbytnio doświadczenia z poszczególnymi odcinkami, to właśnie krzyknąłeś „ale przecież wszystkie CODy są takie same!”. Sorry, misiu – nie jest to prawda! Gracze, którzy poświęcają tej serii setki godzin co roku, doskonale wiedzą, jak roz(g)rywka w poszczególnych odsłonach potrafiła się różnić. Niby założenia te same, killstreaki podobne, perki już znane, jednak to w jaki sposób developer (w tym roku jest to Treyarch) wymiesza to wszystko oraz doda odpowiednią dawkę nowych przypraw, decyduje o tym, jak JA będę się bawił w najnowszą odsłonę CODowej sagi. Uwielbiam Modern Warfare 3, w Search & Destroy najlepiej grało mi się w BO1 oraz BO3, a totalnym niewypałem było dla mnie (oraz większości fanów) Infinity Warfare. Co za ironia, w Black Ops 4 widać inspiracje wszystkimi wymienionymi odsłonami, ha!

Zobacz także: TOP 10: Moje ulubione gry

Bardziej uogólniając, zabawa tutaj przypomina mi BO2 niż BO3. Zdecydowanie jest wolniej niż w „trójce”, oczywiście w porównaniu z tą konkretną odsłoną – to nadal COD i działasz tutaj niczym króliczek z reklamy Duracella :D. Gra została wykastrowana z „podwójnych skoków” i biegania po ścianach, ale akurat, co jest niespodzianką, momentami brakuje mi tych możliwości! Nie wiem, czy powodem jest to, że ostatnio wróciłem do ogrywania BO3, czy też design niektórych map powoduje u mnie wrażenie, że były jeszcze projektowane gdy „skoki” miały być częścią tego CODa. Spoko, po jakimś czasie zapominam o tym i mogę już się cieszyć z biegania i pływania, a żaden akrobata nie zeskoczy na mnie ze ściany (aczkolwiek, co chwilę mam flashbacki i myśl „ah z podwójnym skokiem bym tą przepaść przeskoczył”;)

Call of Duty®: Black Ops 4 Private Beta_20180803192633
ostatnie sekundy przed meczem

Dostajemy standardowy zestaw map, trybów (z pewnymi zmianami, o tym za chwilę), specjalistów (poniekąd znanych z BO3, ale jest kilku nowych), perków (w tym wypadku, na tą chwilę, kompletnie NIC nowego) czy broni (pierwszy SMG to reskin UMP z MW3, co mnie cieszy fest!:D). Nowości jest sporo, nie czas i miejsce abym wypisywał wszystkie (to przy debiucie pełnej wersji, po becie może się trochę zmienić), ale wymienię kilka, które mają WIELKIE znaczenie w zabawie:

  • Brak automatycznej regeneracji HP. Yup, gdy zostaniesz zraniony, gra nie zacznie sama regenerować Twojego „zdrówka” – sam musisz nacisnąć odpowiedni guzik (na ps4 jest to L1), który zacznie tę procedurę. Jak to się sprawdza? Na początku oczywiście jest niezłe zamieszanie, ale już teraz widzę, że umiejętna zabawa z tym „ficzerem” może w znaczny sposób udoskonalić moje szansę na triumfowanie w meczykach ;).
  • Widoczny pasek HP przeciwnika – oprócz standardowych dźwiękowych „hitmarków”, teraz także i wizualnie widać, ile „zdrówka” zostało ziomalowi z drużyny przeciwnej. Akurat z tą akcją wiąże się także inny manewr – wielu graczy narzeka, że zbyt dużo czasu potrzeba na sfragowanie przeciwnika. Tak, czasami mam wrażenie, jakby goście mieli z 300% hp. Spoko, pewnie po becie to naprawią (byle nie skończyło się na nazbyt szybkim padaniu niczym w średnim, i jednym z gorszych CODów, Ghosts.
  • Zaliczanie asyst jako zabójstw – nareszcie! Ile to razy wpakowałeś kilka „kulek” w przeciwnika, ale to Twój ziomek z drużyny wystrzelił w niego to ostatnią i on został „nagrodzony” killem i 100 punktów, a Ty musiałeś się zadowolić 20 punktasami i nędzną asystą? Koniec tego cyrku – to jest gra zespołowa (przynajmniej w większości trybów) i nawalamy wspólnie! Aha, oczywiście dzięki temu patentowi łatwiej jest nabić wysokiego killstreaka… będzie ostro! 😛
  • Możliwość zmiany specjalisty w czasie meczu – podobnie jak w Overwatch, nareszcie nie musimy czekać na zakończenie meczyku, aby wymienić specjalistę. A tych jest swoją drogą sztuk 10, ale już widać, że z czasem dojdą kolejne postacie z nowymi umiejętnościami (które ładują się o wiele dłużej niż w BO3, co wg mnie jest dobrym wyborem – dwa razy się zastanowisz, nim „już teraz” odpalisz kombosa, czy lepiej poczekać na lepszą okazję).
  • Osłony są ważniejsze niż wcześniej – zdecydowanie więcej tutaj miejsc, gdzie możesz „wychylić się zza winkla” i nawalać do przeciwników. Treyarch także mocno zainspirowała się Rainbow Six The Siege i kilku operatorów ma możliwość budowania specjalnych osłon, tarcz, czy drutów kolczastych, które skutecznie zatrzymają wrogie siły. Czy w tym CODzie jest bardziej taktycznie? W SnD na bank :D.
  • Control! Nowy tryb: dwa punkty na mapie – jedna drużyna broni, druga atakuje. Ograniczone życia. Jak mi się w to gra? SUPER! Meczyki w becie rozgrywałem w chaos team deathmatch (max 2 takich samych operatorów w drużynie), SnD oraz Control. Ale właśnie ten ostatni odpalałem najczęściej i nie mogłem się oderwać!

Zobacz także: RECENZJA Ant-Man & The Wasp

A co było słabe? Killstreaki – totalnie nie znalazłem wśród nich czegokolwiek, co mogło mnie zaskoczyć. To wszystko już było i jest to najsłabszy element zabawy. Plus, tablice wyników – w każdym trybie to ogólne „punkty” są na pierwszym planie, nie K/D. Wiem, szczegół. Aaa i jeszcze patent z poruszaniem się analogiem po menusach jest słaby, ale do tego można się przyzwyczaić.

Call of Duty®: Black Ops 4 Private Beta_20180804223054
17 razy padłem?! Noob! 😛

Wypada mi jeszcze wspomnieć, że pomimo tego, co zobaczyłem w pierwszych trailerach gry, zdecydowanie nie dostaniemy „Black Ops 3 remix”. W ogóle nie gra się w to jak w BO3. Nawet nie tylko o sam brak „biegania po ścianach” tutaj chodzi – samo „strzelanie” też kompletnie różni się od wcześniejszego CODa, zrobionego przez Treyarch. Momentami przypomina mi to z… Infinity Warfare?! Częściowo na szczęście, ale i tak nie zmienia to mojego ogólnego wrażenia po becie – grało mi się naprawdę dobrze i już nie mogę się doczekać października i pełnej wersji. Ale do tego czasu jeszcze kolejny weekend z betą i testy trybu Battle Royale (Blackout) we wrześniu – ta opcja może zarządzić!

/Wojciech Tarczyński

Moje krótkie gameplaye (linki na fb)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s