SZORTY #3: Sherlock Frankenstein & Legion Zła + Briggs Land #2

Dzisiaj w programie dwie krótkie recenzje: Najpierw Wojtek zachwyca się magią świata „Czarnego Młota”, a po chwili Irek opowie Wam o amerykańskich redneckach! Zapraszam!

Sherlock Frankenstein & Legion Zła

11186217oCzytaliście już „Czarny Młot”? Na naszym rynku ukazały się dwa tomy z tej serii, a „Sherlock…” jest umiejscowiony w tym samym świecie. Co najlepsze, nie trzeba znać komiksów z „Młotem”, aby świetnie się bawić przy tym wydawnictwie. Tylko dlaczego mielibyście odmawiać sobie jednego z najlepszych komiksów? Jeff Lemire tworzy magiczny świat, porównywany z kultowymi „Strażnikami”, ale zawierający wiele własnych, oryginalnych pomysłów. Wyobraźcie sobie wrzucone do jednego worka uniwersum Marvela, DC, twory Lovecrafta, szaleństwo Alana Moore’a, wymieszane w umyśle zdolnego Kanadyjczyka i już zaczynamy niesamowicie wciągającą jazdę.

W skrócie: Drużyna superbohaterów walczy z megawielkimzłym bogiem; jego unicestwienie przenosi ich do tajemniczej farmy, której nie mogą opuścić; mija kilka lat; cały świat sądzi, że bohaterowie zginęli podczas wspomnianej bitwy; 11186218ojednak córka jednego z herosów jest innego zdania i postanawia odnaleźć ojca. Obydwa tomy „Czarnego Młota” to historia drużyny na farmie oraz tona flashbacków z przeszłości, zaś „Sherlock Frankenstein & Legion Zła” opowiada o Lucy i jej poszukiwaniach zaginionej drużyny.

Młoda reporterka, prowadząc śledztwo, trafia do zakładu przypominającego Arkham, gdzie oczywiście czeka na nią obowiązkowa ekipa świrów. Kanałami pod miastem rządzi wielki, mroczny stwór z mackami, bardzo podobny do Cthulhu. Inne nawiązania do znanych uniwersów wyłapuje się bez problemu.

Bohaterowie (biografia Sherlocka to złoto) i sama historia to świetna robota od Jeffa Lemire’a, lektura wciąga aż do ostatniego kadru. Duża też w tym zasługa klimatycznych rysunków Davida Rubina  – przenoszą nas do innego, magicznego wymiaru. Ale to jest cholernie dobre! Biegnijcie do sklepu po „Młota…” i „Sherlocka…”, to po prostu czysta, komiksowa przyjemność!

/Wojciech Tarczynski

OCENA: 9/10

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont

9931788oWydanie: 2018

Seria/cykl: SHERLOCK FRANKENSTEIN

Scenarzysta: Jeff Lemire

Ilustrator: David Rubin

Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz

Typ oprawy: miękka

Data premiery: 25.07.2018

 


Briggs Land, tom 2

W poprzednim odcinku: recenzja tomu 1

Nie da się wieść spokojnego życia, gdy jest o tobie głośno. Pierwsza połowa drugiego tomu „Briggs Land”, zatytułowanego „Samotna walka”, traktuje właśnie o takiej sytuacji. Na Terytorium przedostaje się przez przypadek para turystów, na którą natrafia Isaac i jego bratanek. Z pozoru niegroźna sytuacja szybko eskaluje, gdy żołnierz rodziny postanawia tymczasowo uwięzić obcych. W sprawę włączają się media oraz agenci ATF, a Grace Briggs, sprawująca władzę w Terytorium, robi wszystko, by nie doprowadzić do oblężenia, podobnego do tego z Waco (polecam mini-serial). Jak nie trudno się domyślić, emocji nie brakuje i aż szkoda, że tę fabułę rozpisano na zaledwie połowę zeszytu.

fotka

Z kolei w drugiej połowie tomu otrzymujemy dwie osobne historie. W pierwszej Abbie, żona Noah Briggsa, pomaga 16-letniej dziewczynie z Terytorium wydostać się na zewnątrz, by mogła dokonać aborcji. Sama zaś trafia na starych znajomych i przez krótką chwilę zaczyna tęsknić za dawnymi czasami. Druga historia to już ciąg dalszy wojny domowej między Grace a sympatykami Jima Briggsa, byłego patriarchy Terytorium.

Tom 2 utrzymuje dobry scenariusz poprzednika, co niestety nie mogę napisać o rysunkach. O ile za historię odpowiada ta sama osoba, Brian Wood, o tyle do strony wizualnej przyczyniło się trzech artystów. Mack Chater jak zwykle świetnie wywiązał się ze swojego zadania, co już udowodnił w poprzednim tomie, jednakże Vanesa R. Del Rey i Werther Dell’Edera kompletnie nie trafili w moje gusta. Kreska Vanesy jeszcze może się podobać, bo bije od niej dość ciekawy senny klimat. Jednakże kanciaste rysunki Werthera gryzą mi się z realistyczną wizją Macka. Wiem, pisałem kilkukrotnie, że nie potrzebuję ładnych rysunków do dobrej fabuły. Owszem, ale wyłącznie wtedy, gdy komiks jest pod tym względem konsekwentny – w przeciwnym razie jestem wybijany z wizualnego rytmu, co niestety ma wpływ na odbiór historii.

/Ireneusz Podsobiński

OCENA: 7/10

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont

okładkaOKŁADKA: miękka

WYDAWCA ORYGINAŁU: Dark Horse

SCENARZYSTA: Brian Wood

RYSOWNIK: Mack Chater, Vanesa R. Del Rey, Werther Dell’Edera

TŁUMACZENIE: Maria Jaszczurowska

GATUNEK: sensacja, dramat, kryminał

ILOŚĆ STRON: 160

DATA WYDANIA: 11.07.2018

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s