Nieśmiertelny [recenzja: Mort Cinder]

Mort Cinder cierpi na pewną przypadłość – gdy umiera, zmartwychwstaje. Nie wiemy do końca, kiedy się urodził, ale skoro był obecny przy budowie biblijnej wieży Babel, parę tych wiosen ma już na karku. Niniejszy komiks, publikowany oryginalnie w latach 1962-64, przedstawia kilka historii z jego bujnego życia – od czasów antycznych, przez I wojnę światową oraz współczesność.

Zobacz także: H.P. Lovecraft oraz potężny CTHULHU!

Przede wszystkim „Mort Cinder” nie jawi się jako komiks sprzed ponad pół wieku. Alberto Breccia, jak to lubi się podkreślać w materiałach promocyjnych, faktycznie wyprzedzał swoją epokę. Jego rysunki są pełne ekspresji i niezwykle szczegółowe. Czarno-biała kolorystyka nadaje historii niesamowitego klimatu z pogranicza mystery thrillera czy powieści Edgara Allana Poe. Co więcej, wyraźna ołówkowa kreska z jednej strony potrafi za pomocą cieniowania nadać kadrom niezwykłego mroku, z drugiej zaś nie brakuje fragmentów, z których aż bije jasność.

Mort-Cinder-0014

Fabularnie komiks również stoi na wysokim poziomie, choć epizody bywają nierówne. Nie byłoby problemu, gdyby Héctor Germán Oesterheld pisał podobne objętościowo scenariusze do każdej części. A tak mamy jedną bardzo rozbudowaną opowieść „Ołowianoocy” (świetny klimat paranoi, tak znany chociażby z twórczości Alfreda Hitchcocka) i cały zbiór pomniejszych opowiadań z niemal tym samym schematem – główny bohater opowiada historię związaną z danym przedmiotem z antykwariatu jego przyjaciela. Co prawda z jednej strony schemat ten potrafi nużyć, z drugiej zaś tajemnice kryjące się za lub kojarzące się z rekwizytami bywają bardzo intrygujące. Sporo historii zaskakuje gatunkowymi twistami, więc nigdy nie można być pewnym, co nas czeka na kolejnej stronie – szczególnie pod tym względem zapadają w pamięć „Wieża Babel” i „Grobowiec Lisis”. Z kolei „Bitwa pod Termopilami” to wyraźna inspiracja dla Franka Millera i jego hitu „300”.

Mort-Cinder-0013Komiks jest niezwykły także pod względem ilości tekstu. Momentami można mieć wrażenie, że czytamy książkę z obrazkami. Zabieg jak najbardziej przypadł mi do gustu, gdyż pozwalało mi to na lepsze wchłonięcie w historię, co i tak było łatwe dzięki świetnym rysunkom Breccii. Jak by tego było mało, na koniec dostajemy jeszcze posłowie oraz wycinek ze scenariusza, który niestety nigdy nie został przerobiony na komiks.

„Mort Cinder” to pięknie wydany album w twardej oprawie. Niesamowite rysunki Breccii świetnie współgrają z pozoru schematycznym scenariuszem Oesterhelda, który jednak dzięki czerpaniu z różnych gatunków (thriller, horror, sci-fi, historyczny, wojenny, dramat itd.) pozwala niejednokrotnie zaskoczyć czytelnika. Szkoda, że przygody nieśmiertelnego bohatera skończyły się na zaledwie dziesięciu częściach, gdyż motyw przewodni to idealny materiał na rozbudowaną serię.

Ocena: 8/10

/Ireneusz Podsobiński

okładka

Scenariusz: Héctor Germán Oesterheld

Rysunki: Alberto Breccia

Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych, Patrycja Zarawska

Oprawa: twarda

Liczba stron: 224

Data ukazania się: 12.09.2018

2 uwagi do wpisu “Nieśmiertelny [recenzja: Mort Cinder]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s