Pasożyt [recenzja: Venom]

Venom od zawsze był jedną z moich ulubionych postaci w uniwersum Marvela. Jakież więc było moje rozczarowanie, gdy otrzymaliśmy jego niedorobioną wersję w „Spider-Man 3”… Trudno, może lepiej tej postaci nie ruszać. Ale nie, po latach Sony postanowiło zaryzykować ponownie i zatrudnili nawet odpowiednią osobę do odegrania Eddiego Brocka. Mimo że zwiastuny wypadły całkiem nieźle, niestety ciągłe zmiany kategorii wiekowej nie wróżyły nic dobrego. Ale Venom to Venom, nie mogłem sobie odpuścić wizyty w kinie.

Już zdążyłem się pogodzić z faktem, że origin story będzie całkiem inna, skoro Spider-Man zawinął się do MCU. Ok, Sony robi co może, by wycisnąć ostatnie grosze z tych paru postaci, które jeszcze posiadają w portfolio. O ile jednak dostaniemy dobry film, pal licho. Sęk w tym, że „Venom” nie jest dobrym filmem. Jest co najwyżej przeciętny z paroma poważnymi wadami

Przede wszystkim scenariusz jest słaby i momentami bardzo głupi. Wiadomo, że origin story musi przedstawić bohaterów i czasami trochę to trwa, ale generalnie pierwsza połowa jest nudna. Niewiele się dzieje, a dramatyczne tony, w które próbowano uderzyć, by pokazać „upadek” Eddiego, wyszły bardzo nieudolnie. Gdy akcja się rozkręca jest trochę lepiej, jednakże bez fajerwerków. Nie chodzi mi bynajmniej o jakieś efektowne wybuchy, ale, gdyby nie postać głównego bohatera, wyglądałoby to jak tani akcyjniak z TV. Twórcom zabrakło jakiegoś pomysłu na tę postać, czegoś, co będzie do tej produkcji przyciągało wielokrotnie. Historia niczym nie zaskakuje, nie trzyma w napięciu – ot, sobie płynie i nagle koniec filmu. A że dodatkowo co chwilę dostajemy durnowate rozwiązania fabularne, nie pomaga to w odbiorze.

Co gorsza, w ogóle nie podoba mi się, w jaki sposób przedstawiono Brocka. Mam wrażenie, że Tom Hardy grał go za karę. Bardzo cenię i lubię tego aktora, ale w tej roli wypadł zaskakująco marnie. Nie wierzę, że to napiszę, ale Eddie Brock to chyba najgorsza postać w tym filmie – co chwilę facepalm i niedowierzanie. Duża w tym wina humoru, którego bardzo się obawiałem i jak widać niestety nie bez powodu. Uśmiechnąłem się może ze dwa razy, bo każde inne komiczne wstawki wywoływały u mnie zażenowanie – Eddie po „infekcji” zaczął zachowywać się jak idiota, a symbiont sypał tekstami na poziomie gimbazy. Czy naprawdę trzeba było z Venoma robić postać humorystyczną? No ale patrząc na dorobek reżysera, Rubena Fleischera, to czego właściwie się spodziewałem? Horroru? Thrillera superbohaterskiego? O ja naiwny…

venom-converses-with-eddie-brock-in-the-venom-movie

Dla paru rzeczy jednak sięgnę po ten film jeszcze raz w domowym zaciszu (pomijając, że liczę na wersję nieocenzurowaną). Sama wizualna strona Venoma wypadła moim zdaniem świetnie. Wreszcie potężny symbiont, który wygląda jak potwór z koszmarów. Jego przeciwnik także daje radę, dlatego szkoda, że pojawia się w filmie przez zaledwie kilka minut. Generalnie wszystkie sceny, w których występuje Venom (poza humorystycznymi!) to spełnienie dziecięcych snów, gdy z wypiekami na twarzy czytałem kolejne historie z tą postacią w komiksach TM-Semic. No i nie można zapomnieć o scenie w trakcie napisów, po której mimo wszystko mam ochotę na sequel. A może jednak lepiej nie? PG-13…

„Venom” to niestety spore rozczarowanie. Poza tytułową postacią praktycznie wszystko jest tutaj do bólu przeciętne, wręcz niezapamiętywalne. Twórcy nie włożyli w tę postać serca, postawiono na próbę przypodobania się wszystkim, a wiadomo jak się to kończy. Jak już ma być Venom w PG-13, to niech to chociaż zrobi MCU, bo oni przynajmniej mają jakiś koncept na to uniwersum. I szkoda mi Hardy’ego, że kazali mu grać klauna…

Ocena: 5/10

/Ireneusz Podsobiński

venom_ver2_xlg.jpg

Foto: Impawards

2 uwagi do wpisu “Pasożyt [recenzja: Venom]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s