Polski Conan [recenzja: Doman]

Człowiek uzmysławia sobie, że jest stary, gdy we wnętrzu komiksu znajduje informację o jego pierwodruku (1986-1990) i okazuje się, iż rodzice kupowali mu właśnie te komiksy w owym czasie. Niestety większość moich powieści graficznych z okresu dzieciństwa została rozdana/sprzedana, dlatego z tym większą przyjemnością przyjąłem wiadomość o wznowieniu serii po 30-tu latach przez wydawnictwo Egmont. Kto nie znał, powinien rzucić okiem, a wszystkie Stare Konie na pewną uronią łezkę z sentymentu.

Zobacz także:  TOP 10 – Filmy, które nigdy się nie nudzą

Album składa się z wszystkich siedmiu historii o przygodach Domana. Swego czasu miały wyjść kolejne części, ale z różnych powodów plany spaliły na panewce (polecam posłowie). Fabuła oparta jest na staropolskich legendach i „Starej Baśni” Józefa Ignacego Kraszewskiego. Przeczytamy zatem historię o smoku wawelskim, okrutnym królu Popielu, którego zjadły myszy, czy smutną legendę o księżniczce Wandzie. Ale co ciekawe, ostatnie dwie historie to już oryginalne scenariusze, które tylko luźno nawiązują do dzieła Kraszewskiego. Tym większa szkoda, że nigdy nie doszło do publikacji kolejnych przygotowywanych opowieści. Może teraz jest właśnie ten czas?

doman 1

Mimo że scenariusz to niewątpliwie zaleta komiksu, jednakże to rysunki były dość nowatorskie jak na lata 80-te w Polsce. Wystarczy mianowicie spojrzeć na okładkę, by zauważyć, że Andrzej Nowakowski wyraźnie inspirował się popularnym wówczas heroic fantasy i postacią Conana, stworzonego przez Roberta E. Howarda, czy jego filmową ekranizacją z kultową rolą Arnolda Schwarzeneggera. Innymi słowy, otrzymujemy pełnokrwistego bohatera, który robi wrażenie nie tylko zachowaniem i charakterem, ale także wyglądem – przystojny heros, którego kobiety pragną, a mężczyźni obawiają.

doman 2Czy zatem komiks czytało mi się równie dobrze, jak w czasach dzieciństwa? Niestety nie do końca. Scenariusz trąci już myszką i można wyraźnie wyczuć, iż skierowany jest raczej do młodszego czytelnika. Za dużo tu skrótów, uproszczeń i fabularnej naiwności. Plusem są oczywiście nadal rysunki, choć dość mocno kojarzące się z pierwszymi albumami Thorgala, oraz staropolski język, który brzmi niezwykle oryginalnie na tle innych powieści graficznych.

Zobacz także: recenzja VENOMa

„Doman” to bez wątpienia sentymentalna podróż dla starszych czytelników. Album został pięknie wydany w nietypowym formacie 18,5 cm, co jednak w żadnym stopniu mu nie umniejsza. W posłowiu zaś przeczytamy kilka ciekawostek z wydawania komiksu, a także zobaczymy pierwszy szkic Domana, który przypominał… Kajko i Kokosza. Ostatecznie dostaliśmy jednak rasowego herosa, który w czasach PRLu robił furorę.

Ocena: 7/10

/Ireneusz Podsobiński

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

doman okladka


OKŁADKA:
 twarda
SCENARIUSZ: Janusz Florkiewicz, Krystyna Nowakowska, Andrzej Nowakowski, Mariusz Piotrowski
RYSUNKI: Andrzej Nowakowski
GATUNEK: fantasy
ILOŚĆ STRON: 180
DATA WYDANIA: 19.09.2018

4 uwagi do wpisu “Polski Conan [recenzja: Doman]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s