TO JEST SPARTA! [recenzja: Assassin’s Creed: Odyssey]

Bardzo podobała mi się zeszłoroczna odsłona AC: Origins. Przeniesienie akcji do czasów powstania Zakonu Asasynów, przepiękny Egipt i rozległy, wielki świat do eksploracji przyciągnęły mnie na dziesiątki godzin. Idąc za ciosem, Ubisoft w tym roku atakuje nas z kolejnym AC (spokojnie, za rok robią sobie przerwę), który tym razem cofa się o kolejne kilkaset lat i wrzuca nas do antycznej Grecji.

Przed premierą gry fani marki poróżnili się na dwa obozy – jedni krzyczeli „dawać mi to!” i już nie mogli się doczekać kolejnych przygód, inni natomiast narzekali na forach, że „to przecież nie jest Asasyn, tutaj nie ma zakonu, ta gra powinna nazywać się inaczej”. Poniekąd druga grupa ma trochę racji – nie licząc krótkiego wątku współczesnego (tak, wiem, niestety nadal jest), nie znajdziecie tutaj „prawdziwych” Asasynów. A raczej takowej intrygi, bo przecież w grze nadal jest dużo skradania (chociaż mniej niż wcześniej), tajemniczych organizacji oraz konspiracji, która jest wbudowana w rdzeń serii od samego początku.

Assassin's Creed® Odyssey
A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać do Grecji?

Szczerze, to ani na chwilę w czasie zabawy nie pomyślałem „ej, ale to przecież nie jest Asasyn”. Autorzy i tak potrafili wiele razy nawiązać do znanej nam dobrze historii (technologia „Tych, Którzy Byli Przed Nami” jest świetnie wpleciona w fabułę), a wiele elementów tej gry i tak nieodłącznie kojarzy się z kultową serią.

Zobacz także: Recenzja Spider-Mana PS4 w postaci komiksu!

Przygodę, podobnie jak w Origins, zaczynamy w mniejszej lokacji, dzięki której możemy poznać lepiej podstawowe zasady rządzące zabawą. Nim jeszcze wypłyniemy na „szerokie wody”, możemy też doświadczyć kilku nowinek w serii. Z pewnym dystansem podszedłem do całkowicie nowego systemu dialogów. Na początku wątpiłem, że możliwość wybierania wypowiadanych kwestii, jakkolwiek zmieni rozgrywkę. Jak mogłem się tak mylić – już po kilku(dziesięciu) minutach przygody będziecie mogli doświadczyć następstw Waszych decyzji. Oczywiście, najczęściej nie przebudują Twojej historii o 180 stopni, ale naprawdę robi to wrażenie, gdy wiesz, że TY masz momentami kontrolę nad zachowaniem Twoich rozmówców. Jak rozwiążesz sytuację z dezerterem? Zabijesz go? Uwolnisz? A może dasz mu się przekupić i będziesz wszystkim opowiadał, że Cię pokonał? Następstwa nawet drobnych wyborów potrafią naprawdę zaskoczyć!

Assassin's Creed® Odyssey
Połowę czasu gry podziwiasz widoki, zamiast walczyć.

Kolejną nowinką jest jeszcze bardziej rozbudowany system walki. Rzecz bardzo ważna w „Odyseji”, bo jeszcze w żadnym innym AC nie musieliśmy tyle walczyć wręcz w otwartej walce. Ciosy specjalne, uniki, counter-ataki i mnóstwo innych ciekawych wstawek jeszcze bardziej udoskonalają grę. Zwłaszcza że dostaliśmy kilka nowych rodzajów roz(g)rywki, gdzie będziemy mogli przetestować nowe umiejętności. Jedną z nich są bitwy, w których toczą walkę Sparta z Atenami. W zależności, po której stronie się opowiesz, tym łatwiej/trudniej będzie Ci wygrać potyczkę. Trup ściele się gęsto, a galony krwi wylewają się na ekran. Jak wspomniałem przed chwilą, nie masz przypisanej grupy, z którą podążysz do walki, jesteś po prostu najemnikiem, który idzie do płacącego najwięcej. Ale nie jesteś jedyny – w czasie swoich przygód spotkasz wielu podobnych do Ciebie zakapiorów, zdecydowanie mocniejszych od zwykłych żołnierzy. Im więcej rozrabiasz, tym więcej konkurencyjnych najemników poluje na Twoją głowę. Pokonując kolejnych, pniesz się w rankingu. Czy wspominałem już, że walka jest cholernie ważna w tej odsłonie AC? 😉

Zobacz także: TOP 10: Moje ulubione gry

Tak samo niezwykle istotna jest fabuła, jedna z lepszych w historii serii. W ogóle nie miałem wrażenia, że została po prostu „przyklejona” do tego bogatego świata, a kolejne zwroty akcji potrafiły mnie rzeczywiście zaskoczyć. Oczywiście, nie dostaniemy tutaj niesamowitej intrygi niczym z „Gry o Tron”, a kilka wątków nadal można było poprowadzić lepiej. Nie umniejsza to jednak mojemu ogólnemu wrażeniu. Warto natomiast wspomnieć, że pierwszy raz w serii mamy możliwość wyboru, kim chcemy grać – może to być Kassandra, albo jej brat Alexios. Tak naprawdę jest to wybór tylko czysto kosmetyczny, przygody rodzeństwa są poprowadzone identycznie.

Assassin's Creed® Odyssey
Jest bardzo krwisto…

Grecja jest przepiękna. Nie tylko ta, do której możemy pojechać dziś na wakacje, ale także i ta, którą stworzyli artyści z Ubisoftu. Tak jak w wielu AC wcześniej, tak i tutaj ten świat po prostu żyje – wielu NPCów nie zwraca na Ciebie uwagi i prowadzi swoje normalne, codzienne życie. Po łąkach biegają kozy, wilki, dzikie świnie i mnóstwo innych zwierząt. Tak samo i lodowate morze wypełnione jest delfinami czy rekinami. Co chwilę coś się dzieje, ta kraina non stop jest w ruchu. Zwłaszcza że po raz kolejny autorzy poszli za ciosem i dostarczyli świat jeszcze większy niż ostatnio. Gra jest po prostu OGROMNA! Jak i ogromna jest ilość zadań, którymi zostaje obrzucony nasz protagonista – od zwykłych 3-minutowych questow z gatunku „zabij 3 bandytów”, poprzez zadania, które wymagają od Ciebie przemierzenia wielkiej mapy, walki z dzikimi zwierzętami, a na koniec uczestnictwa w dynamicznej bitwie morskiej.

Zobacz także: Czy wiesz że… Alien którego nie było

Co za ironia, ten ogrom momentami może zamienić się i w wadę gry – wiele pobocznych questów jest zbyt podobnych do poprzednich, wykonanie twarzy niektórych NPCów przywodzi na myśl grafikę z czasów PS3, a walka z dzikimi zwierzętami „przy okazji”, gdy akurat skradasz się do wrogiego obozu, też potrafi zacząć nużyć, gdy zdarza się zbyt często. Na szczęście gra pozwala nam na bardzo wiele i oczywiście nie wszystkie questy musimy przerabiać (przy tym ogromie jest to wręcz niemożliwe), na umowną urodę kilku NPCów mogę przymknąć oko, a na te zwierzaki z czasem też znajdziemy sposób. Co prawda w pewnym momencie fabuły wręcz byłem zmuszony do odpuszczenia na kilka godzin głównego wątku, aby podwyższyć poziom mojej postaci. Na szczęście, tak jak niektóre questy poboczne (głównie te losowo generowane z tzw. „tablicy ogłoszeń”) niczym się nie wyróżniają, tak inne są wręcz znakomite! Wiele razy czytałem o porównaniach AC:O do Wieśka, czy to jeśli chodzi o same znaki zapytania na mapie, czy wielkość świata, ale to właśnie dzięki tym rewelacyjnym zadaniom, które często nie mają nic wspólnego z głównym wątkiem, miałem największe „flasbacki” z kultową serią od CD Projekt RED. Świetne pomysły i wykorzystanie świata gry.

Assassin's Creed® Odyssey_20181010222210
Co chwilę zdobywamy nowy ekwipunek.

Wspomniałem o nabijaniu poziomu postaci, niczym w rasowym RPGu? Tak właśnie jest z tym AC:O – jeśli jeszcze kilka lat temu dostawaliśmy prostego, mało rozbudowanego sandboxa (a wręcz to zbyt dużo powiedziane), którego nazywaliśmy wtedy po prostu „grą akcji”, tak teraz najnowszej produkcji Ubi bliżej do rasowego RPG. Nie jest to kolejny Skyrim, ale wszystkie nowe lub debiutujące przy zeszłorocznym Origins elementy po prostu na taki wizerunek się składają. Cieszy mnie to bardzo, aż momentami zapragnąłem zobaczyć fabułę AC2 (z Ezio!) odtworzoną z takim rozmachem jak Odyseja.

Zobacz także: Czy wiesz że… CTHULHU!

Przy ogromie świata, który zwiedzamy, wypchanego po brzegi NPCami, zadaniami, obozami wroga, tajemniczymi komnatami, cudownymi plażami, świątyniami, wielkimi pomnikami, pięknymi miastami i setką innych elementów, kolejną rzeczą, która jest po prostu niesamowita, to czas, jaki gra potrzebuje na załadowanie. 30 sekund albo mniej i już jesteśmy w monstrualnej piaskownicy. W naszych uszach gra przepiękna (standard w tej serii!) muzyka, a niektóre widoki zapierają dech w piersiach. Serio, mógłbym na tej plaży „siedzieć” godzinami!

Assassin's Creed® Odyssey
Potrzebne mi prawdziwe wakacje… na plaży!

Werdykt: Assassin’s Creed: Odyssey to świetna przygoda z wciągającą, nie pozwalającą oderwać się od ekranu fabułą. Nie jest to gra idealna, nie każde dodatkowe zadanie Cię zaskoczy i nie wszyscy NPC będą piękni niczym główna bohaterka. Ale te wszystkie minusy nie będą miały znaczenia, bo dla kontrastu, uroda niektórych pań potrafi być naprawdę fascynująca, a wiele questów jest wyśmienitych. Świat potrzebuje takich gier, wielkich produkcji AAA z kilkudziesięcioma godzinami soczystej rozgrywki, wielkimi światami i rozbudowanym systemem walki. Ubisoft znowu udoskonala swoją markę, a pomimo wielu znanych elementów, rzadko kiedy miałem wrażenie, że mam do czynienia z odgrzewanym kotletem. Bardziej widzę to jako danie, które już znamy, ale przygotowane zupełnie inaczej, z zestawem dodatkowych surówek. Polecam!

Wojciech Tarczyński

OCENA: 9-/10

6707585-lPlatforma: Playstation 4 (również na XBOX1 oraz PC)
Data Wydania: 5 października 2018
Producent: Ubisoft Quebec, Ubisoft Montréal
Wydawca: Ubisoft Poland
Polska wersja: Tak (napisy)

Kopię gry dostarczył wydawca – Ubisoft Poland

2 uwagi do wpisu “TO JEST SPARTA! [recenzja: Assassin’s Creed: Odyssey]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s