Najlepszy [recenzja: Call of Duty Black Ops 4]

Ta recenzja miała powstać kilka dni temu. Naprawdę, już kończyłem ostatni meczyk, jeszcze jedną akcję chciałem zrobić i już siadałem do pisania. Niestety, godziny mijały, kolejne dni również. Po prostu nie mogłem się oderwać od tego najnowszego CODa! Czyżby był aż tak dobry?

Ustalmy sobie pewne rzeczy już na samym początku – gram w CODa co roku. Kilka odsłon podobało mi się bardzo, inne trochę mniej, a dwie szczególnie nie przypadły mi do gustu. Żadna inna strzelanka (na konsolach) nie daje mi takiej satysfakcji oraz emocji. Czy jestem fanboyem? Raczej nie, lata pokazały, że nie jestem w tę serię ślepo zapatrzony i zdarzało się, że wybierałem produkcję konkurencji – tak było w 2016, gdy EA zarządziła z Battlefield 1, a mnie na kilometr odrzucił słaby multiplayer w COD Infinity Warfare. Właśnie, w tej recenzji skupię się na wieloosobowych trybach zabawy, a raczej nie mam innego wyjścia…

Zobacz także: TO JEST SPARTA! [recenzja: Assassin’s Creed: Odyssey]

Największą zmianą w tegorocznym Call of Duty jest właśnie brak kampanii dla pojedynczego gracza. Przez tyle lat gracze narzekali na liniowe, totalnie oskryptowane i niedorzeczne historie z CODa, a teraz rozległ się płacz, że Acti wydaje niepełny produkt! Oczywiście, wielu z nas nadal uwielbiała te oderwane od rzeczywistości (choć nie zawsze) historyjki, a sam niektóre wspominam bardzo pozytywnie. Wiadomo, zwłaszcza Modern Warfare czy pierwszego Black Opsa, potem było różnie, ale zawsze wybuchowo i wypełnione akcją. Ale to nie dzięki kampanii COD został najlepiej sprzedającą się strzelanką na świecie. Gdy w trybie dla singla spędzałem 6-7 godzin, to drużynowe deathmatche pochłaniały mi ich setki. Czy Call of Duty Black Ops 4 jest wybrakowanym produktem, jak to niektórzy zarzucają tej odsłonie? Nie, nie jest i zamiast kampanii dostajemy potężny konkret w postaci Blackout – tryb Battle Royale w CODowym sosie!

Call of Duty®: Black Ops 4_20181020165223
Chcesz się bić?

Zasady proste – wielka mapa, 88 graczy i wygra tylko jeden (ewentualnie jedna drużyna, bo jest możliwość grania dwójkami lub czwórkami, wtedy limit graczy zwiększa się do 100). Na teren walki spadasz bez żadnych przedmiotów – bronie, kamizelki, amunicję, perki, granaty, apteczki i inne specjalne gadżety są porozrzucane na mapie losowo. A same miejscówki, o panie! Jeśli jesteś weteranem serii (hej, to ja!) i grałeś we wcześniejsze odsłony Black Opsa to rozpoznasz tutaj wiele elementów z przeszłości. Pamiętacie Array (Antena) z Black Ops1? Firing Range (Strzelnica) z tej samej części? Cargo z BO2? A może Stronghold z BO3? Elementy z tych map, a także kilku innych, znajdziecie na wielkiej arenie Blackouta. Mało? A co powiecie na pojazdy? Tak, do CODa nareszcie zawitały wehikuły, dzięki którym szybciej przemieścimy się po terenie rozgrywki – mamy quada, ciężarówkę, motorówkę oraz helikopter. Niestety, nadal nie ma możliwości destrukcji otoczenia, ale ta kwestia to zdecydowanie materiał na osobny artykuł – jak dla mnie przez „totalną demolkę” gra zatraciłaby CODowego ducha. Ducha, którego czuć w Blackout co chwilę. Nie tylko dzięki znanym od lat perkom (których działanie trwa teraz tylko kilka minut, nie przez cały meczyk), ale właśnie samej akcji, którą gra dostarcza.

Zobacz także: Cthulhu oraz H.P. Lovecraft!

Gigantyczne pokłady adrenaliny, spocone łapki trzymające pada i wrażenia, które ciężko znaleźć w takich ilościach przy innych tytułach. Czasem wystarczy jedna chwila nieuwagi i już gryziesz glebę. Ostatnie kilkadziesiąt minut biegania po mapie i zbierania przedmiotów szlag trafił. Ale to jest właśnie Battle Royale – jak ktoś narzeka na to „bieganie bez sensu i śmierć w sekundę” to naprawdę nie załapał zajawki na tryb, który ogarnia coraz większą ilość strzelanin. Oczywiście wszystko do czasu, do czasu gdy nie wpadniesz w pierwszą dziesiątkę, a przy ostatecznej bitwie „jeden na jeden” serce będziesz miał w gardle. Gdy już zdobędziesz tego finałowego „killa” i zaczniesz wrzeszczeć na cały regulator i będziesz NAJLEPSZY (tak, to mam na myśli w tytule recenzji) – co za radość, co za gra, CO ZA EMOCJE! Ale to jest dobre!

Call of Duty®: Black Ops 4_20181021163824
3:15 nad ranem i cały dom ubudziłem, ale było warto!

A najlepsze jest jeszcze to, że Treyarch (developer tegorocznej odsłony CODa) dostarcza najbardziej stabilny Battle Royale na rynku. Graliście w PUBG? Jeśli tak, na pewno zdarzyło Wam się „wypaść za mapkę”, wylądować w domu bez tekstur, czy, coś co już jest totalnym przegięciem, przegrać grę, gdy ta postanowi zwolnić do kilku klatek na sekundę. To samo z Fortnite, H1Z1 czy innymi przedstawicielami tego… gatunku? W każdym razie, jednym z czym spotkałem się (a już mam ograne ponad 80 meczy w Blackout) w CODowym BR to zbyt wolno wczytujące się ikonki przedmiotów na ziemi. I tylko tyle! Przy tylu zmiennych, 88 lub 100 graczach na mapie i pojazdach naprawdę nie mógłbym narzekać na glitche w tym trybie. Oczywiście, pewnie co jakiś czas któryś gracz znajdzie mniejszy błąd czy innego babola, ale to przecież normalne w każdej grze, a tu i tak cyrki dzieją się o wiele rzadziej niż u konkurencji. Najważniejsze, że dostarczono nam coś, gdzie najczęściej przegrywamy, bo MY coś źle zrobiliśmy, albo przegapiliśmy, a nie ze względu na źle dopracowaną produkcję.

Zobacz także: Doman – Polski Conan!

Oprócz Blackouta dostaliśmy także i te bardziej „standardowe” tryby gry wieloosobowej. Jest kilka poważniejszych zmian, o których już wspominałem przy okazji bety – wśród nich na pewno wypada mi wspomnieć o braku automatycznej regeneracji HP (sam musisz nacisnąć odpowiedni guzik, na ps4 jest to L1, który zacznie tę procedurę), widocznym pasku HP przeciwnika, zaliczanie asyst jako zabójstw (nareszcie!), możliwość zmiany specjalisty w czasie meczu (znani z trzeciego Black Opsa specjaliści wracają, ale ich umiejętności ładują się o wiele dłużej) czy braku nowych granatów przy każdym respawnie. Tak, nareszcie skończy się to „spamowanie” granatami i tym razem materiały wybuchowe ładują się podobnie jak umiejętności specjalisty (choć częściej) i możesz je użyć tylko kilka razy w meczu. Może dla „niedzielnych graczy” te zmiany nic nie znaczą, ale zaufajcie mi, jeśli gracie w CODa systematycznie, to te usprawnienia (tak, są to zmiany na plus!) diametralnie zmieniają zabawę.

Call of Duty®: Black Ops 4_20181013215615
Pamiętacie Array z Black Ops1?

Pamiętam, jak pokazano po raz pierwszy Black Opsa 4 i razem z resztą Internetu krzyczałem „ej, dają nam black ops 3 plus!”. Jakże mogłem się tak pomylić! Nie tylko sam brak podwójnych skoków i „biegania po ścianach”, ale właśnie inne zmiany powodują, że w BO4 gra się kompletnie inaczej niż w poprzednią produkcję Treyarch. Tak samo jak i Specjaliści, którzy teoretycznie przypominają tych z BO3, ale tak naprawdę gra się nimi zupełnie inaczej. Wystarczy, że wspomnę o gościu, który ma dwie umiejętności – jedna to rozkładanie drutu kolczastego, druga to budowanie specjalnej barykady. Niby tyle i AŻ tyle: wystarczy, że „druciaka” postawisz w strategicznym punkcie i już zmusisz przeciwnika do obrania zupełnie innej taktyki.

Zobacz także: recenzja Spider-Mana PS4 w formie komiksu!

Mapki, jak to CODzie, nie są wielkie, ale też i na pewno nie najmniejsze w serii. Mam już kilku swoich faworytów, w czym wybija się Militia – arena przypominająca kawałek terenu wyrwanego z Far Cry 5 (łącznie z kościołem kultystów). Warto nadmienić, że spośród 14 map, dziesięć to nowości w serii, zaś 4 to zremasterowane areny z dwóch pierwszych odsłon Black Opsa (Firing range, Summit, Jungle oraz Slums). Jest różnorodnie i każda mapa jest na tyle specyficzna, że nie mogę się do czegoś przyczepić (ok, może do tego, że nie lubię mapek w stylu Arsenal). Tryby gry to standard, do którego już się przyzwyczaiłem na przestrzeni lat i najczęściej gram w normalnego Drużynowego Deathmacha oraz Znajdź i Zniszcz. Jest kilka nowy trybów zabawy, z których najbardziej do gustu przypadła mi Kontrola – dwa punkty na mapie, jedna drużyna broni, druga atakuje + ograniczone życia. Jest dobrze. Przepraszam, jest cholernie dobrze! Tak samo jak nie mogę się oderwać od Blackouta, tak i normalny Multiplayer BO4 nie pozwala mi się oderwać. Jest kilka rzeczy, które wymagają dopracowania (zdecydowanie spawny, choć to tradycja), ale gra mi się po prostu wyśmienicie i nie chcę rzucać słów na wiatr (rok temu jednak szybko zapomniałem o WWII), lecz jest duża szansa, że BO4 będę mógł zaliczyć do moich ulubionych CODów.

Call of Duty®: Black Ops 4_20181021102602
Zarządzanie ekwipunkiem w Blackout

Na sam koniec kilka słów o trybie Zombie, któremu standardowo poświęcam najmniej czasu, bo ten głównie ładuje w tryby PVP. Na dodatek w tym roku doszedł do tego jeszcze Battle Royale i już całkowicie nie wiem, kiedy znajdę czas na dłuższą sesję z zombiakami. Fanów „zgniłków” na pewno ucieszy fakt, że zamiast jednej, tym razem w podstawce dostaliśmy dwie „przygody”. Pierwsza to wielki statek na morzu, a druga to… arena z gladiatorami i tygrysami zombie! What?! 😀 Jest pomysłowo, są nowe jak i klasyczne mikstury. Fajnie, jak się kiedyś odkleję od PVP to z chęcią rzucę się w wir mordowania zombiaków, może nawet osobny tekst o tym napiszę. Ale czekajcie, czekajcie! Zombiaki i tak morduję, tylko że w Blackout – kolejny świetny patent z CODowego BR. W kilku specjalnych miejscówkach na mapie (oznaczonych niebieskim słupem światła) można wybić hordę i otrzymać specjalne bronie, gadżety i skrzynkę z mocnymi przedmiotami. Wspominałem już, że Blackout jest rewelacyjne? 😉

Werdykt: Nie ma kampanii, ale jest Blackout i 2x więcej Zombiaków niż wcześniej. Nie ma regeneracji HP w multiplayerze, ale są elementy, które diametralnie zmieniają rozgrywkę i zmuszają do obrania innych taktyk. Gdy jestem NAJLEPSZY spośród 88 graczy w Blackout, to budzę dziewczynę, sąsiadów i kumpli na drugim końcu świata, bo tak jestem tym podekscytowany. To jest kwintesencja gier wieloosobowych – świetna zabawa, emocje, dużo śmiechu ze znajomymi. Najnowszy COD właśnie to daje, a zarazem dostarcza najlepszy Battle Royale na rynku!

OCENA: 9/10

6482359-lPlatforma: Playstation 4 (również na XBOX1 oraz PC)
Data Wydania: 12 października 2018
Producent: Treyarch, Beenox, Raven Software
Wydawca: Activision (Cenega)
Polska wersja: Tak

Grę do recenzji dostarczyła firma Activision

3 uwagi do wpisu “Najlepszy [recenzja: Call of Duty Black Ops 4]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s