Frank nie zwalnia tempa! [recenzja Punisher MAX tom 5]

Jestem wielki fanem tej serii. Nawet nie próbuję tego ukrywać w moich recenzjach. W Punisher MAX dostaję właśnie to, czego mógłbym oczekiwać po działalności Franka Castle’a. Bezkompromisowość, brutalność i wulgarność, odmieniana na różne sposoby. A jednak mam wrażenie, że w piątym tomie coś nie do końca pykło. Czy to zmęczenie materiałem? Czy chwilowa niedyspozycja scenarzystów?

Zobacz także: Ostra rzeźnia w najnowszym Call of Duty!

3.jpg

W najnowszej odsłonie serii mamy do czynienia z dwiema różnymi historiami, które jednak mają oczywiście swój początek we wcześniejszych opowieściach. W pierwszej z nich łapiemy się z pewnym potknięciem, błędem w sztuce. W trzecim tomie Punisher MAX śledziliśmy starcie Franka z najemnikiem o pseudonimie Barracuda. Co prawda pod koniec sytuacja tego drugiego była nie do pozazdroszczenia, ale jednak jakimś cudem wyszedł cało z opresji i wraca, by dokonać zemsty. Fabularnie jest mocno przeciętnie, dlatego piszę o potknięciu. Postawiono na dość mocno przerysowaną brutalność z cyklu „zabili go i uciekł”. Ok, niby powinniśmy się do takich zjawisk przyzwyczaić, ale podskórnie coś mi szeptało, że można to było rozwiązać lepiej. W tle wydarzeń przewijają się motywy z przeszłości Castle’a i jego związku z O’Brien – jest to dość zaskakujący zabieg, jednak z łatwym do przewidzenia finałem.

2.jpg

Druga część komiksu wypada o wiele lepiej. Tutaj również mamy do czynienia z echami przeszłości Franka, sięgającymi jednak dużo dalej, niż nam się może na początku wydawać. Grupa wojskowych, która na działalności Punishera ma wiele do stracenia, decyduje się na zaskakujący krok. Wiedzą, że ten zabija tylko przestępców, wysyłają więc przeciwko niemu oddział specjalny wojska, jednostkę Delta. Nasz (anty)bohater staje przed dylematem – wykonujący rozkazy żołnierz, to nie to samo co zasługujący na śmierć przestępca. Jak ich unieszkodliwić? Dzieje się dużo, a fabuła może w kilku momentach zaskoczyć czytelnika. Zakończenie zamyka wiele wątków i zostało solidnie napisane.

Zobacz także: Polski Conan?! DOMAN!

Fabularnie komiks oceniam dobrze, choć pierwsza część jest zdecydowanie słabsza od drugiej. Bardzo podobnie oceniam rysunki – historię o generałach rysował Goran Parlov i ta nieco lepiej się prezentuje niż opowieść o Barracudzie, gdzie Parlov rysował wespół z Howardem Chaykinem (ja nie nie trawię totalnie rysunków Chaykina – dop. Koń Naczelny). Tak czy siak, z całą pewnością warto zapoznać się z piątym tomem Punisher MAX.

OCENA: 7/10

/Rafał Białek

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

ofdp14s

 

Okładka: twarda
Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: Goran Parlov, Howard Chaykin
Tłumaczenie: Marek Starosta
Gatunek: sensacja
Ilość stron: 276
Data wydania: 17.10.2018

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s