Zaklinacz ryb [recenzja: Aquaman]

Chyba nie ma osoby, która nie miałaby beki z tej postaci. Komiksowy pierwowzór był momentami karykaturą superbohatera, przez co nikt nie brał go na poważnie. A już gdy zobaczyłem Rajesha z serialu „The Big Bang Theory” w stroju Aquamana, postać była dla mnie skreślona. Tymczasem Zack Snyder postanowił odejść od oryginału i zamiast białego blondasa, obsadził w tej roli długowłosego Hawajczyka z brodą wikinga. I kto się zamierza kłócić, że czasami drastyczne zmiany nie wychodzą na dobre?

Krótki epizod Jasona Momoa’y w „Batman vs Superman” i pełnoprawna rola w „Justice League” udowodniły, że obsadzenie aktora i radykalne przeobrażenie postaci Aquamana było strzałem w dziesiątkę. Na początku oczywiście miało to odwzorowywać mrok Snydera, ale twórcy szybko dodali mu poczucie humoru, przez co bohater zyskał na charakterze i uroku. Dobre przyjęcie nowego Aquamana musiało się zatem skończyć solowym filmem. I oto jest – Arthur Curry na jakiego zasługujemy.

aqua

Reżyser James Wan, znany dotychczas ze świetnych horrorów i jednej części „Szybkich i wściekłych”, odwalił kawał dobrej roboty. Obawiałem się, że gdy twórcy zdecydują się pokazać Aquamana w solowym filmie i tym samym przybliżą nam jego origin czy świat Atlantydy, to nie opędzimy się od śmieszności. Cóż, nic takiego nie zauważyłem. Wan zdołał wszystko bardzo ładnie wyważyć, przez co elementy, z których zazwyczaj nabijamy się w przypadku tej postaci, tutaj zostały tak dobrze ukazane, iż wydają się po prostu naturalne. Tak, Arthur „rozmawia” z rybami, bohaterowie ujeżdżają koniki morskie, ale w żadnym momencie nie chciało mi się z tego śmiać – wszystko idealnie się zgrało. Ba, Momoa wygląda nawet kozacko w klasycznym żółto-zielonym stroju!

Fabuła jest zaskakująco epicka. Już w trailerach sporo nam pokazano, ale efekt finalny jest „potężny”. „Justice League” to przy tym jakiś prolog, czego do tej pory nie mogę przeboleć. Niektórzy mogą kręcić nosem – czy każdy solowy film superbohaterski musi być epicki, a nie po prostu przyziemny? Pewnie, sam bym chętnie zobaczył detektywistycznego Batmana, ale akurat historia w „Aquamanie” ma sens. Dzięki temu dostajemy świetny miks kina superhero, przygodowego, a nawet batalistycznego. Do tego z naprawdę subtelnym wątkiem romantycznym.

mera

Skoro tak dużo się dzieje, to pewnie efekty specjalne robią robotę? A i owszem. Atlantyda jest przepiękna, finałowa bitwa epicka (wiem, powtarzam się), a bohaterowie świetnie wyglądają (jest zarówno coś dla Pań, jak i Panów). Dorzućmy do tego pompatyczną ścieżkę muzyczną (nie licząc piosenek, którą są w większości słabe – jakieś popowe plumkanie), kapitalną scenografię oraz naprawdę dobre kostiumy i mamy blockbuster, który ogląda się z wypiekami na twarzy.

Zaraz, zaraz, że niby nie ma żadnych minusów? Wróćcie na ziemię, aż tak dobrze być nie może 😉. Ale prawdę mówiąc, tak wchłonąłem w ten świat, iż wady nie potrafiły go jakoś specjalnie przyćmić. Najbardziej przyczepić można się do samego scenariusza. Historia jest dość przewidywalna, a dialogi momentami bolą. Szczególnie widać to w kluczowych momentach, gdy bohaterowie muszą się nagle zmienić – następuje to zbyt szybko przy wtórze naiwnie górnolotnych rozmów.

Powyższa wada nie powinna jednak skreślić filmu, bo „Aquaman” to po prostu świetna rozrywka. Różnorodny świat Atlantów potrafi porazić, a chemia między Arthurem i Merą uwieść. Pewne sztampy zawsze się w takim kinie pojawiają, ale o ile zostaną zgrabnie wplecione w fabułę, będą dla was czymś naturalnym. W każdym razie DC nabiera wiatru w żagle – tak trzymać!

Ocena: 8/10

/Ireneusz Podsobiński

aquaman_xlg

Zdjęcia: Impawards

Jedna uwaga do wpisu “Zaklinacz ryb [recenzja: Aquaman]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s