Zuch kicia [recenzja: Captain Marvel]

Wobec filmu „Captain Marvel” były dość duże oczekiwania. Przede wszystkim MCU wprowadza jedną z najpotężniejszych postaci, która ma mieć realną szansę przeciwstawienia się Thanosowi. Z drugiej zaś strony film kreuje się na coś, co ma być tym dla kobiet, czym „Black Panther” dla czarnoskórych widzów. I może tu leży pies pogrzebany, że za bardzo skupiono się na przedstawieniu silnej płci pięknej, a za mało na całej reszcie. Mimo wszystko mamy do czynienia z filmem na poziomie MCU, więc jest przyjemnie. Ale tylko tyle…

Fabuła to oczywiście origin story, lecz nie do końca tak przewidywalna. Twórcy starali się nałożyć jakby drugą warstwę, odchodząc trochę od schematyczności takich historii. Wyszło całkiem nieźle, choć ucierpiała na tym dynamika, przez co pierwsza połowa filmu może się dłużyć. Na pewno dla wielu widzów osadzenie fabuły w latach 90-tych będzie strzałem w dziesiątkę i zarazem nostalgiczną podróżą do przeszłości. Ci starsi co chwilę będą wyłapywali jakieś smaczki, a ci młodsi zobaczą, jak to my stare konie kiedyś mieliśmy 😉. Niewątpliwą zaletą filmu jest twist fabularny. Pojawia się on co prawda dość wcześnie, jak na tego typu zabiegi, ale dzięki temu pociągnięto historię w ciekawym kierunku. Oczywiście nie można zapomnieć o ważnej, mimo że przewidywalnej, scenie w trakcie napisów, która bezpośrednio łączy „Captain Marvel” z „Avengers: Endgame”.

Zobacz także: Recenzja Alita: Battle Angel

 

Pomimo moich obaw, Brie Larson w tytułowej roli sprawdziła się całkiem nieźle. Jako Vers jest zadziorna i butna, zaś gdy w końcu uzewnętrznia drzemiące w niej pokłady mocy, jesteśmy bez dwóch zdań w stanie uwierzyć, że może poradzić sobie z Thanosem. Trzeba oczywiście pamiętać o świetnym Samuelu L. Jacksonie jako Nick Fury (tak, dowiadujemy się, jak stracił oko!) oraz Clarku Greggu, czyli żółtodziobie w szeregach S.H.I.E.L.D. Ale moje serce i tak skradł Goose, słodki rudy kociak, który jest nie do końca tym, na kogo wygląda. No i brawo za fantastyczny hołd, złożony Stanowi Lee!

 

captain-marvel-brie-larson-1

Niestety nie obeszło się bez dawki minusów, przez które film sporo traci. Wspomniana pierwsza połowa potrafi przymulić. I to właśnie w tej części najbardziej widać brak pomysłów na ciekawą scenografię i kostiumy – to, co potrafiło zachwycić w „Black Panther”, tutaj przemyka niezauważenie. Podobnie muzyka – niby są hity z lat 90-tych, ale jakby wybrane trochę po łebkach. A już oryginalny score jest… jest w ogóle? Ciarki mnie przeszły dopiero jak wszedł motyw muzyczny Avengers. Na dodatek to słabe cameo Ronana. Co prawda było ono dłuższe od pewnego „diabełka” w „Solo: A Star Wars Story”, ale śmiać mi się chciało, jak za każdym razem, gdy go widzimy, stał z tym swoim młotem (nawet jako hologram!) – po diabła, ja się pytam?

null

Generalnie problemem filmu jest to, że cały czas miałem nieodparte wrażenie, iż wszystkiego jest za mało. Za mało akcji, za mało humoru (choć jak już był to przynajmniej bawił), za mało emocji, za mało Captain Marvel full power mode, za mało kosmosu… Film cierpi na typową przeciętność – parę razy serce mocniej mi zabiło, ale nie tego się spodziewałem. Być może MCU za bardzo pośpieszyło się z produkcją, nie przemyślano dokładnie konceptu, chciano zdążyć przed „Endgame”? Cóż, nie jest to koniec gry dla Carol Danvers, tylko niech twórcy bardziej popracują nad kolejnym solowym filmem, gdyż zgodnie z oczekiwaniami postać ma spory potencjał.

Zobacz także: TOP 10 Filmy które nigdy się nie nudzą

„Captain Marvel” to poziom słabszych filmów MCU, pokroju „Black Panther”, „Captain America: The First Avenger” czy „Thor: The Dark World”. Innymi słowy, nadal ogląda się dobrze, ale na każdym kroku czuć, że czegoś brakuje, że mogło być lepiej. Niedosyt po seansie staram sobie tłumaczyć tym, iż jest to po prostu prolog do „Avengers: Endgame”, w którym, mam nadzieję, twórcy dadzą Carol rozwinąć skrzydła.

Ocena: 6.5/10

/Ireneusz Podsobiński

captain_marvel_ver16_xlg.jpg

miau

Jedna uwaga do wpisu “Zuch kicia [recenzja: Captain Marvel]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s