Nosferatu [recenzja: Dracula]

Tak się składa, że kilka tygodni temu odświeżyłem sobie „Drakulę” Francisa Forda Coppoli w 4K. Mimo że kilka elementów trąci już myszką, to pod względem klimatu jest to bez wątpienia jeden z moich ulubionych filmów o tym kultowym krwiopijcy. Z tego też powodu z wielkim zainteresowaniem sięgnąłem po komiks na podstawie owej produkcji, który swego czasu ukazał się równocześnie z kinową premierą, a teraz trafia w nasze ręce za sprawą wydawnictwa KBOOM.

Zobacz także: Recenzja Resident Evil 2 remake

Historii nie trzeba nikomu przedstawiać, gdyż jest to bezpośrednia adaptacja hitu z 1992 roku. Co prawda w fabule na podstawie scenariusza Roya Thomasa odnajdziemy kilka rozwiniętych wątków, ale są one na tyle małe, że można je traktować bardziej jako smaczki dla fanów. Jak to w komiksach bywa, historia rozwija się dość szybko, co się mocno rzuca w oczy, będąc świeżo po seansie oryginału. To jest po prostu specyfika danego medium. Wszak rzadko kiedy film pod względem rozbudowania dorówna książce, a komiks filmowi. Skróty są nieodłącznym elementem adaptacji i zazwyczaj w takich przypadkach zwracamy uwagę na coś innego.

Dracula-KBOOM-p.-33Czego się najbardziej obawiałem, to strona wizualna komiksu. Nie jestem wielkim fanem stylu Mike’a Mignoli, dlatego mimo że fabularnie lubię historie o Hellboyu, rzadko sięgam po tę serię. Co by nie mówić, jego oszczędna i kanciasta kreska, czy jak to określił Alan Moore, „niemiecki ekspresjonizm spotyka Jacka Kirby’ego”, ma swój niezaprzeczalny urok i przez to trudno pomylić go z kimkolwiek innym. A jak to zazwyczaj bywa, każde wręcz przejawy oryginalności mają swoich fanów i przeciwników.

Przed skreśleniem tego komiksu w moich oczach uratowała decyzja o wydaniu go w czarno-białych barwach. Mimo że filmowa wersja dość mocno operuje mroczną, ale wyrazistą paletą barw, to ku mojemu zaskoczeniu obrazkowej adaptacji niczego pod tym względem nie brakuje. Czytając sobie komiks wieczorem w łóżku czuć było klimat tej przerażającej, lecz i smutnej historii o wiecznej miłości. I tutaj tak charakterystyczne dla Mignoli operowanie cieniami dodało fabule mrocznej głębi. Ba, czerń i biel nadały historii nowego wymiaru i jestem przekonany, że użycie pełnej palety kolorów tylko by popsuło odbiór (wystarczy spojrzeć na okładkę) – szkoda tylko rudych włosów Lucy ;). Dzięki całej oprawie wizualnej, komiks przypomina horror „Nosferatu” z 1922 roku – czarno-białe barwy i ekspresjonistyczna kreska to nic innego jak swoista wariacja na temat klasycznego dzieła w nowoczesnej formie.

Zobacz także: Ciekawostki o mrocznym Cthulhu!

„Dracula” to bez wątpienia komiks, który warto mieć w swojej kolekcji. Fanom Mike’a Mignoli nie trzeba go nawet polecać, a miłośnicy wampirów na pewno chętnie powiększą swoją biblioteczkę o to dzieło sprzed 26 lat. Nawet fani filmowej wersji (tacy jak ja) znajdą tu coś dla siebie, gdyż klimatu tutaj co niemiara.

Ocena: 7.5/10

/Ireneusz Podsobiński

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo KBOOM.

Dracula-KBOOM-cov-A.jpg

 

Okładka: twarda
Scenariusz: Roy Thomas
Rysunki: Mike Mignola
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Gatunek: horror, dramat
Ilość stron: 138
Data wydania: 04.03.2019

 

Jedna uwaga do wpisu “Nosferatu [recenzja: Dracula]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s