Gangi Waszyngtonu [recenzja: The Division 2]

Niebezpieczny wirus, gangi, zniszczona amerykańska metropolia. Słowa kluczowe przedstawiające rzeczywistość, w której rozgrywa się akcje The Division, pierwszego jak i drugiego. Złośliwi krzykną „no właśnie, czyli Div2 to po prosta nowa skórka i kalka poprzedniej gry” – może się tak wydawać, ale ja się z tym nie zgodzę. Najnowsza produkcja Ubisoftu to prawdziwy sequel – mamy mechaniki i realia z pierwowzoru, jednakże dodano mnóstwo nowości i modyfikacji wcześniejszych rozwiązań.

Akcja gry z zaśnieżonego Nowego Jorku została przeniesiona do letniego Waszyngtonu. Odpowiada mi taka zmiana – amerykańska stolica też jest ciekawym i wartym zwiedzenia miastem. Nie oszukujmy się – fabuła nie musi tutaj być dobra. Ot, są wstawki na silniku gry z „gadającymi głowami”, klimatyczne intro czy mnóstwo „znajdziek”, które opowiadają historie ludzi w obliczu końca „starego świata”. Nie ma tutaj wklejonych zwrotów akcji, ciekawych postaci i wątków zmuszających do przemyśleń. Jest za to dobrze przemyślany system uzbrojenia, ekwipunku czy różnorodnych miejscówek z coraz mocniejszymi przeciwnikami. Najważniejsze jest tutaj samo strzelanie, loot (czyli to co znajdziecie w skrzynkach lub wypadnie z zabitych przeciwników) i wspólna zabawa z kumplami.

Tom Clancy's The Division® 2_20190319204051
Bardzo dobra i wymagająca misja, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności

Jeśli wymagasz od gier niesamowitej fabuły i zabawy dla pojedynczego gracza, odpuść The Division 2. Pewnie, można grać samemu i omijać najciekawsze elementy zabawy, ale po co? To tak jakbyś poznał fajną laskę i godzinami tylko myślał o niej i fantazjował, zamiast zadziałać i spróbować spędzić z nią czas. Zwłaszcza że fantazje w pewnym momencie już nie wystarczą i niektóre misje będą zbyt trudne dla samotnika.

Grinding – angażowanie się gracza w powtarzalne czynności (z ang. słowo oznaczające szlifowanie), np. w celu zdobycia punktów doświadczenia, pieniędzy czy też unikalnych artefaktów; Źródło: Wikipedia

„Loot shootery”, bo tak określa się ten gatunek strzelanek, z zasady zmuszają gracza do grindowania i już po kilku godzinach zabawy musimy powtarzać te same misje tylko po to, aby nabić więcej PD (Punktów doświadczenia) czy mieć nadzieję na lepszy drop. Druga Dywizja pozytywnie mnie zaskoczyła, gdyż przez niemal całą fabułę / 30 poziomów postaci (aktualny maksymalny PD) nie byłem zmuszany właśnie do grindowania, bo przecież wiadomo, że to przyjdzie z czasem. Na początku (ehe, z 20h jak nie więcej, nigdzie się nie śpieszyłem) mogłem się skupić na poznawaniu gry i co chwilę odkrywać coś nowego, zamiast wracać do miejscówek, które oglądałem już kilka godzin wcześniej. Kolejną rzeczą, za którą muszę pochwalić UBI, to multum możliwości i różnorodności zabawy, jaką dostaliśmy.

Tom Clancy's The Division 2_20190319_204453.jpg
Nad rzeczką, opodal krzaczka, mieszkała z gangu kaczka

Główne misje, poboczne questy, punkty kontrolne, twierdze, mniejsze akcje, Dark Zone (o tym więcej pisze Rafał), polowania, osobny tryb PVP (Dominacja w tej wersji wymiata!) czy też sama eksploracja świata dają mi mnóstwo frajdy. Co chwilę coś się dzieje, praktycznie nie ma momentu, abym miał czas narzekać na nudę. Nowa kamizelka? Świeżutki karabin? A może sam stworzę jakieś dodatki do broni? Właśnie, zobaczę co tam słychać u kumpli z klanu – The Division 2 traktuje nas poważnie i moduł odpowiedzialny za tworzenie i zarządzanie klanem to samo złoto. Szkoda, że jest limit tylko do 50 członków (klan Stare Konie na ps4 doleciał do tego ograniczenia już w dwa dni po premierze:)), ale zabawa jest przednia.

Dobra, gra, która najlepiej sprawdza się, gdy gramy ze znajomymi, a więc do recki zapraszam Rafała. Oto kilka słów od niego:


Ubisoft rzetelnie podeszli do tematu, wysłuchali społeczności i wyciągnęli wnioski po pierwszej odsłonie The Division. Zacznę od tego, co się najbardziej rzuciło w oczy: grafika. Biegając po Nowym Jorku czułem się, jak w miejskiej dżungli – każda niemal przecznica obfitowała w wielopiętrowe bloki, przez co klimat był dość klaustrofobiczny, niezależnie, gdzie się znajdowałem. Tutaj natomiast mamy o wiele więcej przestrzeni, wypełnionych nie tylko piękną przyrodą, ale i biegającymi zwierzętami. Nadal jest to miasto ze zdemolowanymi sklepami i porzuconymi autami, lecz tchnięto w nie życie. Oczywiście, olbrzymie znaczenie ma tu pora roku, niemniej po Waszyngtonie biega się o wiele przyjemniej.

Zobacz także: TOP 10: Najlepsze gry 2018

Wojtek wspomniał o fabule. Rzeczywiście, przeważnie nie jest ważna w grach tego typu. Warto jednak czasami zwolnić i zagłębić się w ten wirtualny świat. Misje nie są w żaden sposób nowatorskie, ale nabierają intrygującego tła w tych realiach. Podobnie cała masa rozrzuconych po świecie „znajdziek”, które opowiadają ciekawe, najczęściej tragiczne historie: zdrady, rozłąki, utraty. Żołnierze w obliczu armageddonu zamiast bronić cywili, dołączają do oddziałów paramilitarnych, których celem jest władza nad regionem; matka rozpaczliwie poszukuje swoich dzieci; syn, który nie zdążył pożegnać się z bliskimi. Historie zwykłych ludzi potrafią czasami zaskoczyć i zastanowić się, czy gdyby taka historia wydarzyła się naprawdę, mógłbym być jednym z tych bezimiennych bohaterów?

Tom Clancy's The Division® 2_20190319144714
Gram, gram,  gram… 25 naboi na gun, bo mało lootu mam

Poza misjami miło jest zwyczajnie pohasać po stolicy USA, od czasu do czasu zająć się jakąś poboczną aktywnością. Prędzej czy później traficie do Stref Mroku (Dark Zone). I tutaj zabawa rozkręca się na dobre. Mamy trzy takie obszary w grze i są to „państwa w państwie”. Ziemia niczyja. Raj dla patologii. W podstawowej wersji, w której dokonywana jest normalizacja (wyrównywanie statystyk sprzętu dla graczy), po dokonaniu rozpoznania możemy biegać po punktach orientacyjnych, które czyścimy, zabijając wrogów – i tak z jednego miejsca w drugie. Mamy do wyboru również pobawić się w zbuntowanego agenta (co, po odpowiednio długim stażu, odblokowuje dodatkową lokację, przeznaczoną dla takich gagatków, ze sprzedawcą i skrzynką), bądź w łowcę takowych. Do tego ulice przemierzają patrole, a gdzieniegdzie można natknąć się na skrzynie, zawierające dobry loot, ale żeby je otworzyć, należy mieć klucz (dropi z wrogów bądź z zabitych graczy), albo użyć wytrycha (tym samym zostać zbuntowanym agentem na pewien czas). W tych strefach dostajemy osobne doświadczenie (za zabijanie, bądź przeżycie jako zbuntowany agent), co wiąże się z osobnym systemem levelowania i perków, które możemy wybrać w Białym Domu. A jeżeli wam mało, to szukajcie specjalnych eventów w tych strefach. Okupowana Strefa Mroku to wydarzenie, gdzie mamy do czynienia z konkretnym free for all. Tutaj mamy friendly fire, nie ma normalizacji, tutaj każdy walczy o swoje, zero przyjaciół. Warunki są niezwykle trudne, ale wynagradzane lepszym lootem. Zasada jest jedna: nie ufaj nikomu, strzelaj do wszystkiego co się rusza. /Rafał Białek


Wszystko pięknie, póki co tylko chwalę tę produkcję (Rafał w sumie też), a więc czas najwyższy wspomnieć co nie wyszło tak jak powinno. Główne zastrzeżenie można mieć do błędów w grze. Wiadomo, przy takim rozmachu i rozbudowanych opcjach gry wieloosobowej mogliśmy się tego spodziewać. Czasami potrafi zawiesić się misja (jedyne rozwiązanie to restart, czyli śmierć wszystkich graczy z naszej drużyny), gra nie wyświetli tekstury, npc zawiśnie w powietrzu, czy (bardzo sporadycznie) gra pokaże nam niebieski ekran i wywali do dashboarda (grałem w wersję na ps4). Z czasem pewnie te i inne usterki będą naprawiane, a na pocieszenie warto przypomnieć, że pewna konkurencja (w ramach loot shooterów) od EA miała i podobno nadal ma poważniejsze kłopoty, które powodowały nawet usterki sprzętowe konsol. Pewnie dla niektórych graczy minusem będzie sam fakt, czym The Division 2 jest, czyli to, że teoretycznie mamy do czynienia ze „strzelankową wersją Diablo”, ale ja zdecydowanie do takich osób się nie zaliczam.

Od The Division 2 dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem: dynamiczną, a zarazem taktyczną rozgrywkę, niemal kompletnie bazującą na zabawie wieloosobowej. Miliony itemków i przeciwników, do tego mocny soundtrack na uszach (głównie ciężkie, metalowe granie) i gra, która może starczyć na setki godzin. Endgame jest pięknie rozbudowane (czekają Was konkretne niespodzianki!), a wszystkie DLC będą kompletnie DARMOWE! Tylko po raz kolejny zaznaczę, musisz lubić taką zabawę – z czasem misje będą do siebie podobne (the grind is real!), a główna mechanika to oczywiste strzelanie i zbieranie przedmiotów. Ja lubię, a The Division 2 jest dla mnie najlepszą grą tego typu na rynku i wierzę, że będzie się interesująco rozwijać na przestrzeni kolejnych miesięcy i lat. Polecam!

/Wojciech Tarczyński

OCENA: 8+/10

6292555_sdPlatforma: Playstation 4 (również na XBOX1 oraz PC)
Data Wydania: 15 marca 2019
Producent: Massive Entertainment, Ubisoft Reflections
Wydawca: Ubisoft Poland
Polska wersja: Tak (napisy)

Kopię gry dostarczył wydawca – Ubisoft Poland

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s