Mrok się wylewa [recenzja: Batman Metal]

Batman: Metal to komiks, na który miałem chrapkę od dawna. Najpierw zobaczyłem okładki, potem kadry – to wszystko wyglądało niesamowicie klimatycznie i mrocznie. Kiedy komiks został wydany w Polsce, wiedziałem, że muszę go mieć! Okładka z Batmanem, dzierżącym dwa topory, wyglądała fantastycznie. Oczekiwania sięgnęły zenitu…

Zobacz także: recenzja Resident Evil 2

Na Batmana patrzyłem zawsze przez pryzmat jego geniuszu. Detektyw, milioner, znawca sztuk walki, wynalazca. Historie pełne mroku, w których bohater był tylko człowiekiem, to dla mnie kwintesencja tej postaci. Niestety, od jakiegoś czasu zauważam pewien trend, mający zrobić z niego kogoś więcej, króla na szachownicy, personę decydującą o losach świata, od której zależą życia milionów. Nie do końca to kupuję.

1.jpg

Opowieść dzieli się na dwie części, przeplatane narracją Hawkmana. W obu mamy całą plejadę bohaterów, antybohaterów oraz łotrów. Historia zaczyna się śledztwem Batmana, dotyczącym tajemniczych metali, mogących dać ludziom różne moce. Równolegle jego przyjaciele z Ligi Sprawiedliwości próbują go powstrzymać, bojąc się katastrofy o globalnych rozmiarach, będącej potencjalnym wynikiem działania tytułowego bohatera. Druga część komiksu opowiada o następstwach tychże działań i skupia się na grupie bohaterów i antybohaterów, którym przewodzi krnąbrny Damien Wayne.

Komiks jako całość się broni i jest dobry. Dzieje się naprawdę dużo, więc miłośnicy akcji będą zadowoleni. Do tego mnogość postaci stanowi kolejny atut, zwłaszcza iż nawet przez moment nie czułem, że ktoś został wrzucony tam na siłę. Koncepcja Mrocznego Multiwersum również jest nieźle pomyślana, ze wszystkimi koszmarami i przerażającymi wersjami Batmana spuszczonymi ze smyczy.

Zobacz także: recenzja Vision – komiks 10/10?!

Nie zagrały mi dwie rzeczy. Pierwsza z nich, o której wspomniałem, to próba zrobienia z głównego bohatera i jego dziedzictwa motoru napędowego dla losów ludzkości. W zasadzie jedyna jej nadzieja, gdyż sam, w pojedynkę, chciał stawić czoło demonowi Barbatosowi, który, jak wynikało ze śledztwa, miał zamiar podbić całe Multiwersum. Nie do końca podszedł mi koncept drugiej części komiksu, w której główny bohater nie pojawia się ani razu i choć mamy jego alternatywne wersje i dużo akcji z arcyłotrami, to jednak brakuje tu obecności Bruce’a i zostajemy z wieloma pytaniami, na których odpowiedzi będziemy musieli poszukać w kolejnych tomach. Warto natomiast pochwalić rysowników, gdyż kreska mi się podoba i trafia w moje gusta, niezależnie od artysty (a jest ich czterech).

2.jpg

Jeżeli śledzicie losy DC Universe, to po ten crossover warto sięgnąć. Dla ludzi, czytających komiksy wybiórczo, pozycja może okazać się ciężkostrawna, ze względu na konieczność znajomości wielu występujących tu postaci. Pomimo moich zastrzeżeń, warto dać serii szansę. A ja z chęcią dowiem się więcej o Mrocznym Multiwersum i koszmarach z niego wypełzających.

/Rafał Białek

OCENA: 7/10

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

okladk

 

Okładka: twarda
Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV

Rysunki: Greg Capullo, Jim Lee, Andy Kubert, John Romita Jr.
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Gatunek: fantasy
Ilość stron: 232
Data wydania: 24.04.2019

 

Jedna uwaga do wpisu “Mrok się wylewa [recenzja: Batman Metal]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s