Ścigany [recenzja: Bloodshot: Odrodzenie, tom 2]

W poprzednim odcinku: Bloodshot, TOM PIERWSZY

Ray Garrison nie ma lekko. Bohater zaszył się w małym miasteczku w Kolorado, by wieść depresyjne życie, ale przynajmniej z dala od demonów przeszłości. Te jednak nie miały zamiaru o nim zapomnieć, więc gdy tylko Ray odkrył, że po USA krąży kilku szaleńców z nanitami superżołnierza w ciele, nie mógł siedzieć bezczynnie odurzony alkoholem i narkotykami. Polowanie się rozpoczęło.

Zobacz także: TOP 10 – Zaskakujące filmy

Odzyskawszy część nanitów, Ray może zmierzyć się z kolejnymi naśladowcami. Sęk w tym, że wbrew zdrowemu rozsądkowi, Garrisonowi towarzyszy nowo poznana dziewczyna, Magia – a im więcej osób, o które trzeba się martwić, tym trudniej skoncentrować się na misji. Co więcej, jeden z naśladowców nie ma zamiaru dzielić się nanitami z innymi i rozpoczyna własne łowy. Odkrycie jego tożsamości doprowadzi do swoistego testu – ile człowieczeństwa zostało jeszcze w Rayu? Nie zapominajmy oczywiście o młodej agentce FBI, która w końcu odkrywa prawdę o Projekcie Duch i sama będzie miała kilka moralnych decyzji do podjęcia.

bloodshot42.jpg

Polowanie trwa. Ray niczym Tommy Lee Jones w „Ściganym” tropi kolejnych Bloodshotów. W międzyczasie otrzymujemy kilka twistów, które nadają historii dynamiki, zmierzając do dramatycznego finału. W niektórych momentach akcja zwalnia, przybierając bardziej detektywistycznego wymiaru. Wtedy w głównej mierze do głosu dochodzi agentka Diane Festival, która pomimo profesjonalnej ambicji, pokazuje nam również swoje drugie oblicze.

Historia tym razem jest już mniej psychodeliczna niż w poprzednim tomie – Ray wziął się w garść, odkrył, że może na nowo kochać i dbać o kogoś. Nie zapomina o głównej misji, ale poniekąd… złagodniał. Albo inaczej, niektóre decyzje nie będą dla wszystkich zrozumiałe, choć wynikają z czysto ludzkich odruchów. Więc może to jednak dobrze? Pozostawiam waszej ocenie.

bloodshot2-1.jpg

Osobiście największy problem mam z rysunkami. Butch Guice to bez wątpienia dobry artysta i gdybym zobaczył go w jakimś autorskim komiksie, zapewne nawet by mi się spodobał. Niestety w tym tomie zastąpił on rewelacyjnego Mico Suayana. To, co ceniłem w pierwszym tomie, czyli wyrazistość i kontrast, zanika w obecnym albumie na rzecz „rozmazanego” stylu. Zdaję sobie sprawę, że kreska to kwestia gustu, ale ja jestem zwolennikiem pewnej konsekwencji i nie lubię, gdy w trakcie zmienia się styl wizualny komiksu. Z zapowiedzi wynika, iż trzeci tom rozpocznie całkiem nowy rozdział przygód naszego bohatera i w takim przypadku zmiana artysty ma jak najbardziej sens.

Zobacz także: Recenzja X-O Manowar – Kosmiczny Thorgal?!

Drugi tom „Bloodshot: Odrodzenie” ku mojemu zaskoczeniu kończy pewną historię, otwierając szeroko możliwości fabularne w kolejnych odsłonach. Czy finał satysfakcjonuje? Fani akcji mogą być rozczarowani, fani emocji z kolei będą zadowoleni. Zamiast iść wyświechtanym motywem „seek and destroy”, twórcy odważyli się pokazać inną stronę Raya. Co zatem przyniesie nam przyszłość? Patrząc na ostatnią stronę, zrobiłem tylko wielkie oczy…

Ocena: 7/10

/Ireneusz Podsobiński

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Kboom.

bloodshot 2 okładka

Wydanie: 2019

Scenarzysta: Jeff Lemire

Ilustratorzy: Butch Guice

Tłumacz: Adam Rzatkowski

Typ oprawy: miękka

Data premiery: 26.04.2019

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s