Wolverine. Staruszek Logan (RECENZJA)

Mark Millar był mi zawsze bardziej znany jako twórca komiksów, na podstawie których nakręcono dobre filmy – „Kick-Ass”, „Kingsman”, „Wanted” (no tu trochę mniej niż „dobre”). Obiło mi się o uszy, że stworzył także wiele świetnych serii dla Marvela, ale jakoś nigdy nie miałem okazji się z nimi zapoznać. Aż do tej chwili, gdy Egmont wydał „Staruszka Logana”. O matulu, lepiej późno, niż wcale!

Ciężko jest pisać o fabule tego albumu, gdyż spoiler chowa się praktycznie na każdej stronie. Inaczej, jeśli wcześniej nie słyszeliście nic o tym komiksie poza kwestią, iż Wolverine jest stary i na emeryturze, lepiej nie wnikać w fabułę i odkrywać wszystkie niespodzianki na bieżąco. W skrócie, po tragicznych wydarzeniach z przeszłości, Logan żyje z rodziną na farmie, całkowicie wystrzegając się przemocy. Gdy jednak stary przyjaciel prosi go o pomoc, Rosomak rusza z nim w długą podróż przez Stany Zjednoczone. Ale to nie jest już Ameryka, jaką znamy…

logan 2

Nie żartuję z tymi niespodziankami na każdym kroku. Millar wymyślił niezwykle ciekawą wizję przyszłości świata, w którym doszło do ostatecznego rozwiązania konfliktu między superbohaterami i superłotrami. Nie trudno się domyślić, że finał nie należał do nazbyt pozytywnych, więc gdy tylko Logan rusza w podróż, poznajemy reperkusje tejże wojny. Millar poszedł na całego i nie brał jeńców. Jego pomysły zaskakują, intrygują i fascynują. Autor puścił wodze fantazji i zaserwował nam takie losy niektórych bohaterów i łotrów, że głowa mała.

Centralną postacią jest oczywiście Logan, który próbuje sobie poradzić z demonami przeszłości. Dlaczego bohater wyzbył się przemocy i nie podnosi na nikogo ręki? O tym dowiecie się oczywiście z komiksu, ale muszę przyznać, że ciężko patrzyło się na sponiewieranego Wolverine’a, który nawet nie kiwnął palcem. Podróż, jaką przebył nasz bohater, jak i sam komiks to kawał brutalnej historii. Krew leje się gęsto, a losy postaci potrafią zasmucić. Dodajmy do tego świetne rysunki Steve’a McNivena i dostajemy komiksową ucztę w najlepszym wydaniu.

Zobacz także: LOGAN – recenzja.

„Wolverine. Staruszek Logan” to niesamowicie dobra historia. Rzadko sięgam po historie o superbohaterach, ale gdyby każde były tak ambitne jak dzieło Millara/McNivena, brałbym je w ciemno. Klimat postapo jest tylko wisienką na torcie tego arcysmacznego tortu i gdyby filmowy „Logan” (sam w sobie bardzo dobry) choć trochę zbliżył się do komiksowego odpowiednika, mielibyśmy jedną z najbardziej epickich ekranizacji.

Ocena: 9/10

/Ireneusz Podsobiński

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

logan okładka.jpgWydanie: 2019
Scenarzysta: Mark Millar
Ilustrator: Steve McNiven
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Typ oprawy: twarda
Liczba stron: 228
Data premiery: 23.05.2019

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s