Providence, tom 1 (RECENZJA)

„Neonomicon” Alana Moore’a rozbudził we mnie apetyt na mocne historie w świecie Lovecrafta. W związku z tym łapczywie wręcz sięgnąłem po pierwszy tom „Providence”, innej historii Brytyjczyka inspirowanej plugawym autorem, licząc kolejny raz na sporą dawkę bezkompromisowości. I… poniekąd zostałem sprowadzony na ziemię…

Zobacz także: R’lyeh [recenzja: Neonomicon]

Cóż, „Providence” nie jest tym, czego się spodziewałem. Owszem, nadal mamy tu Lovecrafta, gdzie tylko nie spojrzeć, lecz tym razem dostajemy inny typ prowadzenia historii. O ile w „Neonomicon” fabuła była dość dosłowna i mogła wywoływać ambiwalentne odczucia, tak tym razem jest zdecydowanie spokojniej. Poczynając od tego, że to dopiero pierwszy tom, więc autor się nie śpieszy z opowiadaniem, kończąc na mniejszej dawce szokowania.

W komiksie śledzimy poczynania młodego dziennikarza, który zmaga się z samobójstwem swojej dziewczyny. By trochę oderwać się od smutnej rzeczywistości, postanawia ruszyć tropem tajemniczej księgi i sekty. Tym samym rozpoczyna się jego podróż po zakątkach kraju, w których spotka całą gamę niesamowitości – demona, ludzi-ryby, czy mieszkańców prowincji dotkniętych mocą księgi.

providence2

Jak wspomniałem wyżej, fabuła toczy się tym razem dość łagodnie i polega przede wszystkim na odwiedzaniu przez naszego bohatera różnych miejsc i przeprowadzaniu wywiadów. Oczywiście dowiadujemy się z nich sporo ciekawych rzeczy i niewątpliwie nabieramy ochoty na więcej. Sęk w tym, że dość trudno się wkręcić w akcję, gdyż historia nie trzyma w napięciu. Ot, za każdym razem dostajemy kolejny element lovecraftowskiej mitologii, lecz nie czuć tego pradawnego zagrożenia.

Zobacz także: Czy wiesz, że… Cthulhu!

Za ilustracje ponownie odpowiedzialny jest Jacen Burrows, więc realizmu w kadrach nie zabraknie. Ciekawym zabiegiem jest także uzupełnianie tego, czego nie były nam w stanie pokazać ilustracje, raptularzem dziennikarza, w którym bohater opisuje, co spotkało go w trakcie podróży. W ten sposób zagłębimy się bardziej w jego tok myślenia i dostajemy parę dodatkowych elementów tajemnicy.

„Providence” z jednej strony mnie rozczarował, ale po odpowiednim przestawieniu trybików w głowie nadal intryguje. Historia płynie niezbyt rwącym nurtem, od czasu do czasu rzucając w nas czymś zaskakującym. Mam jednak wrażenie, że jesteśmy przygotowywani na coś wielkiego, coś… przedwiecznego?

/Ireneusz Podsobiński

Ocena: 7/10

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

providence okładkaWydanie: 2019

Scenarzysta: Alan Moore

Ilustrator: Jacen Burrows

Tłumacz: Jacek Żuławnik

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 17.07.2019