Transmetropolitan, tom 4 i 5 (RECENZJA)

W poprzednich odcinkach: tom 1, tom 2, tom 3

Nasza przygoda z Pająkiem Jeruzalemem dobiegła końca. Z jednej strony ogarnia mnie smutek, z drugiej zaś zadowolenie, iż autor nie sknocił materiału i zakończył serię z przytupem. Wszystko pięknie i ładnie, ale zanim do tego doszło, nie zawsze było tak różowo.

Tom 4 mianowicie kontynuuje lekki spadek formy. Historie z jakiegoś powodu nie są już tak mocno angażujące, a akcja momentami nieznośnie się wlecze. Mam wrażenie, iż autor trochę na siłę przeciągał fabułę, czy raczej wrzucał niepotrzebne zapychacze, tylko po to, by sztucznie zwiększyć ilość wydanych zeszytów (60 to taka ładna równa liczba). Dwie główne historie („Powrót do korzeni” i „Lament”) mają swoje momenty, lecz na dobrą sprawę za wiele byśmy nie stracili, gdyby ich zabrakło. Tak naprawdę najbardziej wybija się tylko „Biznes”, czyli poruszająca opowieść o dziecięcej prostytucji, a to jeden z tych „zapychaczy”.

biznes

Ok, ten krótki opis tomu 4 brzmi dość kiepsko, nieprawdaż? Żebyśmy się jednak źle nie zrozumieli, może i nie było tak różowo, ale to nadal jakość niedostępna dla wielu innych komiksów. „Transmetropolitan” mianowicie to seria, która przyzwyczaiła mnie do niezwykle wysokiego poziomu i każdy nawet najmniejszy spadek formy jest dość mocno odczuwalny. Pewnie gdybym przygodę z Pająkiem zaczął od tych „słabszych” momentów, i tak byłbym zachwycony – ot, po prostu trzeba znać kontekst. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po troszkę „gorszym” tomie 4, dostajemy finalny numer 5. I proszę państwa, o takiego Pająka nic nie robiłem!

Zobacz także: Wolverine. Staruszek Logan – recenzja

Tom 5 jest dokładnie taki, jaki powinien być. Od początku albumu wiemy, że wszystko zmierza ku grande finale, czyli ostatecznej konfrontacji Jeruzalema z Uśmiechniętym. Nienawiść między Pająkiem a prezydentem jest tak duża, iż jeden błąd może przesądzić o wygranej jednego nad drugim. A że żaden z nich nie zamierza się poddać z własnej woli, dostajemy pełną napięcia historię, od której ciężko się oderwać. W tym tomie Warren Ellis poprowadził fabułę wzorowo, nie zapominając o dramatyzmie, komizmie i generalnie jednym wielkim strzale w gębę. Oczywiście nie zamierzam się nawet zająknąć o tejże fabule, by nie psuć frajdy z czytania. Napiszę tylko, że momentami jest ostro, bezkompromisowo i dostajemy to, za co pokochaliśmy Pająka. Ale na tym nie koniec. Po zakończeniu głównego wątku otrzymujemy jeszcze potężny bonus w formie prawie pięćdziesięciu stron felietonów, napisanych przez Jeruzalema (i nie tylko) w trakcie trwania całej historii. Co więcej, każdy z tych tekstów jest okraszony innym obrazkiem, autorstwa ponad trzydziestu artystów. Innymi słowy, świetna kropka nad i kapitalnego tomu i całej serii.

trans big

„Transmetropolitan” dobiegł końca i pożegnał nas w rewelacyjnym stylu. Po takim finale mogę przymknąć oko na dość przeciętny tom 4, gdyż tak naprawdę, gdybym chciał teraz jednym ciągiem wchłonąć ponownie wszystkie albumy, odczucia mogłyby być trochę lepsze. Lecz oceniając pojedynczo jest jak jest i na tym poprzestańmy. Niezwykle cieszę się, że miałem przyjemność śledzić przygody tego niesfornego dziennikarza, który za prawdę sprzedałby własną matkę. Postać nietuzinkowa, żyjąca w gorących i zakłamanych czasach. Przydałby nam się taki prawdziwy Pająk tu i teraz – oj, działoby się 😉.

/Ireneusz Podsobiński

Ocena tom 4: 6.5/10

Ocena tom 5: 9/10

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

trans4

trans5

 

Wydanie: 2019
Scenarzysta: Warren Ellis
Ilustratorzy: Darick Robertson
Tłumacz: Krzysztof Uliszewski
Typ oprawy: twarda
Data premiery tomu 4: 24.04.2019
Data premiery tomu 5: 14.08.2019

Reklamy