X-Men. Jim Lee (RECENZJA)

X-Men autorstwa Jima Lee to komiks, na który czekałem szczególnie. Znam autora i lubię jego pracę – do tej pory z nostalgią wracam do wydanych przez TM-Semic opowieści jego autorstwa. Nie da się ukryć, że trochę czasu minęło od ich publikacji, toteż byłem ciekawy, jak zareaguję na taki powrót do przeszłości.

Zobacz także: JOKER – recenzja

Dobrze wiedzieć, iż nic się nie zmieniło. Przynajmniej po stronie wydawcy. Podobnie jak niemal 30 lat temu, zostałem wrzucony w wir wydarzeń, bez ostrzeżenia. Kto? Z kim? Dlaczego? Odnajduję mutantów w rozsypce. Jedni, uważani za martwych, ukrywają się. Drudzy są marionetkami w rękach osób potężniejszych od nich. Trzeci podróżują po świecie. Gdzieś po drodze mamy historię o tym, jak Logan pierwszy raz przybił piątkę z Kapitanem Ameryką i poznał Nataszę Romanową. Jeden wielki chaos. Podobnie jak w latach 90, gdy bez znajomości postaci zostaliśmy wrzuceni w intrygę Hellfire Club.

IMG_5614.jpg

Trochę trudno się połapać w tym wszystkim. Gdyby nie to, że śledzę X-Men nie od dziś, miałbym z tym naprawdę duży kłopot. Wątków i postaci zaś nadal przybywa: Rogue w Savage Land, mutanci w kosmosie… A jednak czyta się to bardzo dobrze, mimo że czuć tutaj ugryzienie zębem czasu. Po pierwsze widać całą masę emocji, więzi między bohaterami, troskę o siebie. Postacie nie są jednowymiarowe, a cała masa „chmurek” z ich myślami dodaje tylko głębi. Dostajemy również od groma akcji. Pod tym kątem jest naprawdę wyśmienicie – dużo potyczek drużynowych i takich w stylu jeden na jednego sprawia, że mutanci nie mogą narzekać na nudę.

IMG_5620.jpg

Zbiór komiksów, z których pierwszy ukazał się w 1989 roku, to nie lada gratka dla każdego fana mutantów. Charakterystyczne rysunki Jima Lee wraz z ciekawymi scenariuszami Chrisa Claremonta dostarczają nadal sporo zabawy. W tym chaosie jest swego rodzaju porządek, który zostaje po trosze odkrywany na kolejnych stronach komiksu. Otrzymujemy kawałek historii, którą każdy miłośnik komiksów o superbohaterach powinien poznać. To coś jak pierwsza płyta Rage Against The Machine dla miłośników cięższych brzmień. Bo co z tego, że teraz komiksy pisze się inaczej? Klasykę należy znać!

/Rafał Białek

OCENA: 7/10

 

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

19355717o

 

Okładka: twarda
Scenariusz: Chris Claremont, Ann Nocenti
Rysunki: Jim Lee
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Gatunek: superhero
Ilość stron: 312
Data wydania: 02.10.2019