Batman – Biały Rycerz (RECENZJA)

Batman – obrońca miasta, Joker – największy wróg Gotham City. Role te są znane od lat i wydawałoby się, że pod tym względem nie da się pokazać nic nowego. A gdyby tak obrócić je o 180 stopni? I nie mówię bynajmniej o jakimś alternatywnym świecie.

Zobacz także: BATMETAL?!

Sean Murphy wpadł na genialny w swojej prostocie pomysł i postanowił zbadać, jak by mogła potoczyć się historia odwiecznej rywalizacji, gdyby nagle to Joker został tym „dobrym”. Po kolejnym brutalnym ataku Batmana, Książę Złodziei zostaje pojmany. Niby nic nowego, lecz w więzieniu dochodzi do niespodziewanej transformacji – Joker zmienia się w Jacka Napiera, czyli zostaje uleczony. Co to właściwie oznacza? Ano to, iż Jack próbuje odpokutować za zbrodnie swojego alter ego. Co więcej, za te wszystkie przewinienia oskarża Batmana, którego chce ukazać jako tego prawdziwego złoczyńcę, odpowiedzialnego za lata zniszczeń i korumpowania policji. Jack Napier bohaterem ludu – proszę Państwa, tego jeszcze nie grali. Intryga nabiera rozpędu, tajemnice wychodzą na jaw – trzymajcie się oparcia fotela, bo będzie jazda bez trzymanki!

biały rycerz środek

„Biały Rycerz” wziął mnie z zaskoczenia, gdyż prosta z pozoru historia okazała się być rozbudowana i wielowątkowa. Z jednej strony mamy „uczłowieczonego” ponownie Jokera, który od nowa odkrywa swoją miłość do Harleen Quinzel i próbuje zaskarbić sobie sympatię mieszkańców Gotham. Harley Quinn również ma coś do powiedzenia, ale tutaj cicho sza, by nie palnąć spoilerem. Mamy także policję, która stoi pośrodku całego zamieszania, oskarżana o korupcję i zbytnie sprzyjanie Batmanowi, nawet jeśli krzywda dzieje się zwykłym obywatelom miasta. No i pozostaje nam sam Mroczny Rycerz. Nie dość, że zostaje celem ataku Jacka, policji i mieszkańców Gotham, to jeszcze musi uporać się z rodzinnymi problemami.

Zobacz także: JOKER (recenzja)

Scenariusz Seana Murphy’ego to skrzętnie skrojona intryga. Historia nie daje nam chwili wytchnienia, wciąga jak bagno i w kilku miejscach nieźle zaskakuje. Fabuła jest wzorowo poprowadzona, ponieważ dobrze czyta się zarówno momenty spokojne, jak i te przepełnione akcją. Ba, polityczna intryga jest na tyle ciekawa, że nie miałbym nic przeciwko, gdyby komiks w całości traktował o wyborze Napiera na radnego. W rzeczywistości mamy wręcz filmową fabułę z narastającym napięciem i epickim finałem. W pełni jednak rozumiem, że nie wszystkim musi to przypaść do gustu, jeśli spodziewali się bardziej kameralnej historii o swego rodzaju „werbalnej” konfrontacji Jokera z Batmanem. Nie, tutaj akcja w pewnym momencie nabiera rozmachu godnego największym filmom superhero.

biały rycerz środek2

O ile taki obrót w fabule akurat dla mnie nie okazał się wadą, o tyle nie do końca potrafiłem się zgrać z rysunkami. Inaczej, ilustracje są bardzo ładne, wyraziste i z ponurymi barwami, idealnie pasującymi do wątku fabularnego. Sęk w tym, że czasami narysowane postacie są nadmiernie ekspresyjne, mało realistyczne i zbyt… komiksowe (sic!). Wiem, niektórzy pewnie pukną się w czoło, ale mam wrażenie, że rysownik momentami za bardzo chciał pokazać odczucia danej osoby i nadawał im wyraz twarzy dosadny do granic możliwości. To jak by aktor nie potrafił subtelnie zagrać smutku, tylko musiał jeszcze pomagać sobie palcami i skrajnie wykrzywiać usta (Joker, anybody 😉).

Pomimo tego drobnego zgrzytu, „Biały Rycerz” to znakomity komiks. Jeśli myśleliście, że nie da się już nic wykrzesać z postaci Jokera, ten album to zweryfikuje. Wielowątkowa fabuła rozkręca się z każdą kolejną stroną aż do wybuchowego finału. Nie brakuje emocji, wzruszeń i przepełnionych adrenaliną scen akcji. Jeśli tak dobrze wypadają wszystkie komiksy z serii DC Black Label, kolejne biorę w ciemno.

/Ireneusz Podsobiński

Ocena: 9/10

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

biały rycerz okładkaWydanie: 2019

Scenarzysta: Sean Murphy

Ilustrator: Sean Murphy, Matt Hollingsworth

Tłumacz: Maria Lengren

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 02.10.2019

Reklamy