Liga Sprawiedliwości – Bez Sprawiedliwości (RECENZJA)

Komiks ten na tylnej okładce zachęca mnie do lektury kilkoma hasłami. Coś tam o niepowstrzymanych wrogach, nowych drużynach i przygodzie. Brzmi nieźle, ale mam to do siebie, że lubię posiadać luksus posiadania wątpliwości i dość sceptycznie podchodzę do różnych rewelacji. Zwłaszcza marketingowych.

Jeżeli czytaliście moje recenzje serii Batman: Metal, to wiecie jak nierówne, w mojej opinii, były to albumy. Bohater tytułowy wcale nie był głównym bohaterem, tych było mnóstwo, mieliśmy wręcz ich przesyt. Do tego mocno zakręcona fabuła z wieloma wątkami, które mogły być dla polskiego czytelnika ziemią nieznaną. W Liga Sprawiedliwości – bez sprawiedliwości możemy obserwować pokłosie zmagań z demonem Barbatosem. Pojawiają się nowe zagrożenia, w tym czterech Tytanów Omega, reprezentujących cztery siły władające wszechświatem. Aby ich powstrzymać, Brainiac rekrutuje bohaterów i zbirów, dobiera ich w cztery drużyny i wysyła do boju.

IMG_5483.jpg

Brzmi nieźle, prawda? W istocie jednak mamy powtórkę z rozrywki: duża rozpierducha, chaos, zakręcona fabuła. Po raz kolejny mam wrażenie, że Scott Snyder wraz z innymi scenarzystami mieli fajny pomysł, ale zaczęli go zupełnie niepotrzebnie ubogacać. Efekt taki, iż duża część potencjału została zmarnowana. Bohaterów i złoczyńców jest tak wielu, że można im poświęcić raptem kilka kadrów (poza głównymi rozgrywającymi). Pojawiają się i znikają, by nagle wyskoczyć kilkanaście stron dalej i znowu uciec w nieznane.

IMG_5485.jpg

Rysownicy przeważnie stanęli na wysokości zadania. Akcja przepełniająca komiks i chaos przez nią wygenerowany został właściwie przedstawiony na kolejnych stronach. Niestety, trzecia część komiksu, stworzona przez duet Rilley Rosmo oraz Marcus To, momentami wygląda niezwykle słabo, jakby artyści chcieli stworzyć coś na kształt karykatury bohaterów. Kilka kadrów dość mocno ukłuło moje gałki oczne… Na szczęście ilustracje innych części składowych tego albumu wypadły bardzo dobrze. Niemniej czuć, że brak spójności dotknął również rysunków…

IMG_5484.jpg

Ci z was, którzy śledzą to, co dzieje się w Uniwersum DC z całą pewnością powinni przeczytać tę pozycję. Wraz z Batman: Metal opowiada o pewnym większym wycinku tamtej rzeczywistości. Czytanie tego jako osobnego komiksu to chyba jednak strata czasu.

/Rafał Białek

OCENA: 6/10

 

19355662o

 

Okładka: miękka
Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV, Joshua Williamson

Rysunki: Francis Manapul, Marcus To, Riley Rossmo, Jorge Jimenez
Tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer

Gatunek: fantasy

Ilość stron: 144

Data wydania: 02.10.2019