Noc w Zonie (RECENZJA)

Motyw następstw katastrofy czarnobylskiej zawsze był chodliwym tematem. Nie mam na to żadnych twardych danych, lecz jestem przekonany, iż sukces mini serialu HBO rozpoczął kolejną falę popularności wszystkiego związanego ze Strefą. Dla takich serii jak Fabryczna Zona, wszelkich książek na temat tych tragicznych wydarzeń, czy ukazującej się wkrótce planszówki „Zona: Sekret Czarnobyla” to zapewne dobry okres. Nam za to w ręce wpadł komiks wydawnictwa Studio JG. Są tu jacyś fani pisarza Michała Gołkowskiego? Bo jeśli tak, to jest to pozycja dla Was.

Zobacz także: Children of Morta (RECENZJA)

„Noc w Zonie” to nic innego jak komiksowa adaptacja opowiadania „Mleczarnia” ww. autora z debiutanckiego zbioru „Ołowiany świt”, rozpoczynającego polską wersję uniwersum „S.T.A.L.K.E.R.”. Premiera miała miejsce w 2013 roku i od tego czasu seria Fabryczna Zona (wtedy tak jeszcze się nie nazywała) rozrosła się już do całkiem pokaźnych rozmiarów.

IMAG0434

Fabuła nie należy do najbardziej odkrywczych. Nasz bohater rusza do Zony, strefy powstałej po drugiej katastrofie w 2006 roku, w poszukiwaniu pewnego przedmiotu. Oczywiście nie wszystko idzie po jego myśli, czym samym ściąga sobie na głowę sporo kłopotów. Klimatu tej historii nie można odmówić. Z jednej strony mamy swoistą skradankę i zwiedzanie pozornie opuszczonych miejsc, z drugiej zaś, gdy dochodzi już co do czego, akcja goni na złamanie karku. Boli mnie jednak zakończenie, które aż prosi się o kontynuację. Jeśli wydawnictwo ma w planach kontynuować – wielki plus. Jeśli na tym skończy się przygoda z komiksową Zoną – wielki minus.

IMAG0435Strona wizualna jest również udana, biorąc pod uwagę, iż to debiut Krzysztofa Tarasiuka. Ma on jednak specyficzny lekko „kanciasty” styl ilustrowania postaci, który trzeba polubić. Ja nie miałem z tym problemu, choć pewne zastrzeżenia mam do wyglądu zombiaków – już po okładce można zauważyć, że niektóre wyglądają jak… małpy. To właściwie jedyny zgrzyt, gdyż generalnie rysunki bardzo dobrze współgrają z fabułą, tworząc niepowtarzalny klimat.

Czytelnik zostaje pochłonięty przez Zonę na długie go… wróć, na maksymalnie pół godziny… Opowiadanie to zaledwie 36 stron! Mało, mili Państwo, mało! Na szczęście tytułowa „Noc w Zonie” to zaledwie połowa albumu, gdyż druga część to pełno bonusów. Otrzymujemy zatem szkice koncepcyjne, gościnne ilustracje (część z nich pochodzi bezpośrednio z książek Fabrycznej Zony), a także fragment książki „Ziemia złych uroków”, Jacka Klossa. Czy takie „zapełnienie” albumu Was zaspokoi, pozostawiam Waszej ocenie.

„Noc w Zonie” ocieka klimatem, czyli jako wizualne odzwierciedlenie książkowego oryginału sprawdziło się solidnie. Będąc jednak rozpieszczonym dużymi albumami innych wydawnictw, czułem spory niedosyt na koniec. Czy to zachęci Studio JG do kontynuowania serii? Byłbym rozczarowany, gdyby tak się nie stało.

/Ireneusz Podsobiński

Ocena: 7/10

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Studio JG.

noc w zonie okładkaWydanie: 2019

Scenarzysta: Paweł Próba

Ilustrator: Krzysztof Tarasiuk

Typ oprawy: twarda

Data premiery: listopad 2019