Superman: Człowiek ze stali (RECENZJA)

Brian Michael Bendis, scenarzysta komiksowy, laureat wielu nagród, dostarczyciel wielu radości z czytania opowieści graficznych. Znany w Polsce głównie z Marvela, od 2018 roku tworzy dla konkurencji z DC. Nic dziwnego, że osoba o takim doświadczeniu i takiej pozycji wśród twórców, z biegu dostała gruby tytuł. Superman: Człowiek ze stali to początek serii tego autora i jednocześnie pewien prognostyk, czego możemy się spodziewać.

Zobacz także: X-MEN. Jim Lee (RECENZJA)

 

Komiks porusza trzy ważne dla naszego bohatera wątki. I robi to w mojej ocenie bardzo dobrze, pokazuje potencjał Bendisa i zarys pomysłu na Supermana. Stwarza nowe problemy, które zapewne będziemy mogli śledzić w następnych numerach. Pierwszym z nich jest historia zniszczenia Kryptonu, rzucająca zupełnie nowe światło na tę katastrofę. Okazuje się bowiem, że za tym straszliwym czynem stoi pewna istota, nienawidząca Kryptończyków i uważająca ich za zagrożenie, za plagę do wyplenienia.

IMG_5979

Drugi wątek dotyczy tegoż niszczyciela światów, Rogol Zaara, który dowiedział się o żyjącym przedstawicielu znienawidzonej rasy. Jak możecie się domyślić, rusza na Ziemię, żeby dokończyć dzieła. Trzeci zaś porusza kwestię życia rodzinnego Kentów, gdyż tutaj zachodzą również olbrzymie zmiany.

Zobacz także: Batman – Biały Rycerz (RECENZJA)

Historia jest napisana bardzo dobrze, choć nie wszystko mi się spina. Uderzyła mnie lekkomyślność Lois w podejmowaniu decyzji, które mocno zaważą na ich życiu rodzinnym. Rozumiem, że jest ona nieustraszoną reporterką, ale nie sądziłem, iż w sprawach dotyczących najbliższych również będzie szła na żywioł. Moim zdaniem sprawa podpalacza z Metropolis, choć dająca ciekawy cliffhanger, mogła być poprowadzona lepiej, ale dzięki temu wprowadzono nową postać, kapitan straży pożarnej, Melody Moore. Poza tym mamy dużo rozwałki – zwłaszcza ta w sercu miasta, gdzie mierzą się ze sobą dwie postacie o niezmierzonej sile, obfituje w masę zniszczeń. Są też emocje – Superman ukazany na kartach tego komiksu potrafi stracić nad sobą panowanie, co nieco odbrązawia jego postać jako grzecznego i wiecznie poukładanego stróża. Jest trochę humoru, dramaturgii, a to wszystko spójne i pozostawiające dobre wrażenie.

IMG_5977.jpg

Od strony wizualnej wygląda to solidnie, choć przy tak wielu ilustratorach jest dosyć nierówno. Na szczęście, choć style są różne, żaden z nich nie wzbudza negatywnych wrażeń. Rysunki nie schodzą poniżej mojego poziomu wrażliwości na piękno. Nie zamierzam ukrywać, iż w duchu jednak liczę, że po tak różnorodnym otwarciu, dalsza historia będzie kontynuowana przez Bendisa w o wiele bardziej okrojonym zespole. Otwarcie nowego runu zaliczam do udanych i z chęcią będę sięgał po kolejne komiksy z cyklu Superman, gdyż ta seria może pójść w naprawdę ciekawym kierunku.

/Rafał Białek

OCENA: 7/10

 

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

19355663o

 

Okładka: miękka
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Jim Lee, Jason Fabok, Ivan Reis, Jose Luis Garcia-Lopez
Tłumaczenie: Jakub Syty
Gatunek: superhero
Ilość stron: 184
Data wydania: 02.10.2019