The Expanse. Sezon 4 (RECENZJA)

BEZ OBAW, RECENZJA BEZ SPOILERÓW!

Tak, jestem olbrzymim fanem serialu. Tak, przeczytałem już ten tom serii książek, na podstawie którego zrobiono czwart sezon The Expanse. Tak, znałem z grubsza fabułę. Tak, to nadal najlepszy serial jaki obecnie oglądam.

Kevin Smith streści Wam ostatnie trzy sezony tego epickiego serialu.

Sezon trzeci zakończył się po tym, jak James Holden otworzył bramy do innych układów. Mogliśmy się domyślać, że ludzie ruszą na kolonizację. Jedni są zdesperowani, bo utracili dom. Drudzy będą żądni przygód, sławy i bogactw. Trzeci z kolei zwyczajnie będą chcieli spróbować poukładać sobie wszystko od nowa na nowych światach.

W tym wszystkim powoli następuje zmiana układu sił – każdy próbuje ugrać coś dla siebie. Najwięcej do zyskania mają oczywiście pasiarze, do stracenia Mars, jedynie Ziemia próbuje utrzymać wszystko w ryzach. Nowe układy to nowe możliwości, ale i zagrożenia. Wiemy, że budowniczowie portali w obawie przed jakąś potężną siłą spopielili wiele gwiazd, skazując na zagładę miliardy istnień. Ale kim byli, czego się obawiali i co po sobie zostawili?

Zobacz także: TOP 10 – Dlaczego „The Expanse” to świetny serial?

Ekipę Rocinante odnajdujemy nieco na uboczu wydarzeń, niemniej dość szybko zostają wysłani na misję na planetę Ilus (jak nazwali ją kolonizatorzy z pasa) / Nową Ziemię (jak nazywają ją na naszej ojczystej planecie). Nastąpił tam konflikt na dwóch płaszczyznach: nie wiadomo, kto ma prawo do życia tam i czerpania zysków z wydobycia; do tego miało miejsce pewno wydarzenie, które wpływa zarówno na pasiarzy, jak i zespół korporacyjnych naukowców z ochroną (pod wodzą brutalnego psychopaty Mertriego). Wystarczy iskra, by doszło do wybuchu przemocy. Do tego na planecie zaczynają dziać się dziwne rzeczy, które mogą być w jakiś sposób powiązane z tajemniczymi konstrukcjami usianymi tamże. Na Marsie z kolei Bobby Draper próbuje życia poza wojskiem, ale szybko okazuje się, że będzie musiała podejmować trudne decyzje, mogące wpłynąć na przyszłość, być może nie tylko jej. Chrisjen Avasarala na Ziemi nadal bawi się w politykę, a Ashford wraz z Drummer próbują pilnować porządku na drugim końcu układu. Pokojowi zagrażają piraci i organizacja terrorystyczna, prowadzona przez niejakiego Marco Inarosa.

expanseheader
Główni bohaterowie serialu w czasie kręcenia czwartego sezonu.

Akcja czwartego sezonu serialu dzieje się więc w czterech miejscach, dzięki czemu dłużyzny znane z książek nie występują. Fabuła została rozpisana znakomicie i choć pewne wątki zostały pominięte, to kilka nowych zostało dodanych, przez co już tworzy się tło pod piąty sezon (zamówiony w lipcu). Jest naprawdę dużo akcji, nie brak też polityki, ale przede wszystkim mamy ten fascynujący obraz sił w Układzie Słonecznym: jak się zmienia i jak z pozoru nieistotne wydarzenia mogą być częścią większych, wręcz rewolucyjnych zmian.

A dzieje się dużo. Jak możecie się domyślać, tajemnicze monumenty na Ilosie nie będą zwyczajnie stały i straszyły. Ludzkość po raz drugi spotyka pozostawioną przez obcych technologię. Potencjalne zagrożenia w kontakcie z nieznanym na nowej planecie oraz nieuregulowany status pionierów kolonizacji mogą wpłynąć na decyzje, dotyczące osiedlania się w nowych układach. Próba blokady podróży wywołuje nie tylko niepokoje i nadwyręża kruchy pokój, ale również naraża statki oczekujące podróży poza pierścień, na rabunek, a nawet zniszczenie. Co z kolei prowadzi do kwestionowania liderów pasiarzy i zarzutów, że są na krótkiej smyczy „wewnętrzniaków”, dając paliwo terrorystom. Tutaj wszystko się łączy, a autorzy serialu doskonale to pokazują. Kwestionowane są autorytety, sojusze i porządek polityczny. W pewnych miejscach zmierza to w kierunku anarchii, gdzie każdy chce coś ugrać dla siebie. Mamy do czynienia z nieustannym efektem motyla, gdy jedno zdarzenie, choćby i w innym układzie, wpływa na resztę wszechświata. A w tym wszystkim nasi bohaterowie, rozsiani w różnych miejscach. I to jest kolejny olbrzymi plus dla serialu. Z każdym sezonem i każdą książką, uwaga nasza skupia się nie tylko na załodze Rocinante, ale jest prowadzona wielowątkowo z punktu widzenia różnych postaci. To wszystko doskonale układa się w jedną całość, dzięki czemu dostajemy nie tylko niezwykle szeroką perspektywę, lecz również możliwość zrozumienia, jak osobiste ambicje, obawy, uprzedzenia czy poglądy mogą wpływać na los wszystkich. Myślę, że śmiało można by również napisać, iż czwarty sezon The Expanse cofa nas nieco do przeszłości, ukazując pewne zjawiska z historii w nowych realiach: odkrywanie nowego świata, kolonizacja, gorączka złota, razem ze wszystkimi, pozytywnymi i negatywnymi, aspektami tychże. Kiedyś okręty płynęły przez Atlantyk na zachód, z kolei wizja autorów książki pokazuje nam statki „płynące” przez próżnię w kierunku pierścienia i znajdujących się poza nim planet.

Zobacz także: Rick & Morty: Porąbana Sztuka

Na osobną uwagę zasługują oczywiście bohaterowie, którzy ewoluują z każdym kolejnym sezonem. Nie inaczej jest też w tym. Chrisjen awansowała na sekretarza generalnego po tym, jak ujawniła spisek Errinwrighta, a to niesie za sobą olbrzymią odpowiedzialność i duże zmiany. Bobby musi sobie poradzić z życiem cywila. Naomi chciałaby poczuć prawdziwy grunt pod nogami. Carmina DrummerAshford są niemal najlepszymi przyjaciółmi, co powinno dziwić, zważywszy na wydarzenia trzeciego sezonu. Tylko Holden to nadal ten sam stary James, mający misję do wykonania, próbujący zbawić ludzkość, nieco nawet wbrew sobie. Los rzuca go w najdalsze rejony wszechświata, w sam środek wydarzeń mających odmienić naszą rasę, a on tylko wzrusza ramionami i robi swoje.

Z perspektywy fana serialu oraz książek, mogę śmiało napisać, że twórcy stanęli na wysokości zadania. Produkcja wciąga, nie sposób się od niej oderwać, a samo zakończenie zwiastuje naprawdę wielkie rzeczy w piątym sezonie. Żeby dolać oliwy do ognia dodam tylko, iż słuchając audiobooka nie mogłem uwierzyć w to, co zgotowała nam para pisarzy, znanych pod pseudonimem James S. A. Corey i naprawdę jest na co czekać.

P.S. Amos kradnie całe show!

/Rafał Białek

OCENA: 9/10