Kapitan Ameryka: Czerwony Łajdak. Tom 2 (RECENZJA)

Kiedy Ed Brubaker dostał swoją szansę na run Kapitana Ameryki, postanowił rozpocząć od mocnego uderzenia. Przywrócenie do życia Bucky’ego i zrobienie z niego sowieckiego superżołnierza było strzałem w dziesiątkę. Seria zbierała masę pozytywnych opinii, a na jej kanwie powstał również film Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz. Czy jednak kolejne komiksy z serii trzymają poziom?

Autor, co zresztą sam przyznał w wywiadzie, umieszczonym w polskim wydaniu komiksu, dobrze się czuje w opowieściach kryminalnych i sensacyjnych. I taki właśnie jest drugi tom Kapitana Ameryki. Jest to świetnie napisana opowieść szpiegowska i sensacyjna. Prolog jest dość brutalny – Crossbones przy pomocy przemocy fizycznej i psychicznej próbuje „wybudzić” córkę Red Skulla, Sin, ze swego rodzaju amnezji. Ma nadzieję, że wspólnie wiele osiągną, a ich ścieżka zostanie naznaczona krwią poległych. Niedługo później odnajdujemy Kapitana Amerykę, który nie ustaje w poszukiwaniach Bucky’ego. Trop wiedzie go do pewnego z pozoru normalnego miasteczka, ale jeżeli trochę powęszyć, to dzieje się tu coś dziwnego. Owe odkrywanie kolejnych śladów i podążanie tropami to wg mnie strzał w dziesiątkę. Czyta się to jak dobrą powieść szpiegowską, zwłaszcza że arcyłotrem okazuje się nie kto inny, jak odwieczny wróg głównego bohatera, sam nazistowski mastermind, Red Skull, którego świadomość znajduje się obecnie w głowie Aleksandra Łukina, szefa korporacji Kronas.

IMG_7729

Mamy w tej historii naprawdę dobrze poprowadzoną narrację i spójny pomysł. A do tego jest dobrze narysowana. Kolejne wątki świetnie się łączą, akcja jest wartka i nie ma momentów dłużyzny. Do tego zostałem zaskoczony wątkiem Crossbonesa, jego brutalnością i pomysłowością. I cieszę się, że Egmont zapowiedział już Śmierć Kapitana Ameryki, gdyż ten album do mnie trafił i liczę na więcej z udziałem postaci, których losy śledziłem na jego kartach. Nie jest to w końcu kolejna historia o superbohaterach ratujących świat, niemal niemożliwych do zabicia. Mamy tutaj emocje, szaleństwo i determinację, a to wszystko świetnie opowiedziane. Choć są bohaterami, są oni mocno ludzcy. W końcu Steve’a i Sharon Carter łączyło coś więcej niż zwykłe życie zawodowe. Jedyne, co wydawało mi się wciśnięte na siłę, to historia miłosna Bucky’ego. Można było zrezygnować z tego fragmentu, ale nie psuje on z drugiej strony odbioru historii jako całości.

216 stron w twardej oprawie, a czyta się dość szybko. Świetny scenariusz, bardzo dobre rysunki oraz dwa bonusy: ciekawy wywiad z Brubarkerem dla Spotlight i galeria okładek z naniesionymi tuszami.  Warto posiadać tę serię na swojej półce – gwarantuję, że będziecie do tych komiksów wracać!

/Rafał Białek

OCENA: 7,5/10

Egzemplarz komiksu dostarczyło wydawnictwo Egmont.

21376052o

 

Wydanie: 2019

Seria / Cykl: Kapitan Ameryka

Scenarzysta: Ed Brubaker

Ilustracje: Steve Epting, Javier Pulido, Mike Perkins, Marcos Martin

Tłumacz: Bartosz Czartoryski

Typ oprawy: Twarda

Liczba Stron: 216

Data Premiery: 04.12.2019