Superman: Czerwony Syn

„Superman: Czerwony Syn” już kilka lat temu ukazał się na Polskim rynku, w 2015 roku. Nakład dawno sie wyczerpał i na powrót komiksu musieliśmy czekać do stycznia 2020. Twarda oprawa, gruby kredowy papier, materiał dodatkowy (szkice Alexa Rossa) i jedna z najlepszych historii Człowieka ze Stal. Tylko że tym razem to stal Związku Radzieckiego!

Zobacz także: Stwory z Obory – recenzja karcianki!

Album przestawia alternatywną rzeczywistość (w USA komiks wydano z logo „Elseworlds”) w której rakieta z kosmicznym dzieckiem nie rozbija się w Kanasas, ale w gdzieś w kołchozie ZSRR. Od dziecka przyszły Superman (tutaj z sierpem i młotem na piersi) chłonie komunistyczne wartości, a gdy ujawnia swoje moźliwości, to kompletnie zmienia historię świata.

Józef Stalin wygrywa wyścig zbrojeń, USA rozpada się, Batman jest radzieckim rebeliantem, a naukowiec Lex Luthor , spędza coraz mniej czasu ze swoją żoną, Lois, bo ma obsesję na punkcie Stalowego kosmity. Przynajmniej to się nie zmieniło? Teorerycznie.

Powstaje też animowana wersja tej historii.

Lektura „Czerwonego Syna” wciąga totalnie. To nie jest zwykła „alternatywna” opowiastka gdzie pozmieniano kilka elementów, a wynik końcowy znamy już od pierwszych stron. Wiadomo, są smaczki które ucieszą tych największych fanów Supka, ale historia potrafi zaskakiwać w najmniej oczekiwanych momentach. Prosty podział na dobro/zło? To nie jest takie proste.

Finał tej historii zapamiętacie na długo. Polecam!

Wojciech Tarczynski

22424642oScenariusz: Mark Millar; Rysunki: Dave Johnson, Andrew Robinson, Walden Wong, Killian Plunkett; Stron: 168; Oprawa: twarda; Wydawca: Egmont Polska.