Retro Ograne: 20 gier na 20-lecie Playstation 2

Czwartego marca 2020 świętowaliśmy 20-lecie Playstation 2. Japońska konsola dostarczyła wiele niezapomnianych produkcji (na PS2 wydano ponad 3800 tytułów), ale poniżej postarałem się wybrać „tylko” 20 gier, które mają specjalne miejsce w moim giercowym sercu (kolejność przypadkowa!). Zabrakło kilka ważnych hiciorów, ale nie da się po prostu zmieścić wszystkiego na takiej liście. /Wojciech Tarczyński

Zobacz także: Wipeout – seria!

• Grand Theft Auto 3 – Rockstar dostarczyło produkcję która zrewolucjonizowała elektroniczną rozgrywkę. Vice City miało lepszy klimat, a San Andreas było o wiele bardziej rozbudowane, ale to właśnie GTA3 kompletnie rozwaliło system i rozpoczeło inwazję sandboxów, nawet jeśli nie było pierwsze w takich założeniach.

• Manhunt – jedna z najbardziej kontrowersyjnych gier w historii. Wcielasz się w mordercę i w wymyślny sposób mordujesz innych bandziorów. Pod tym wszystkim skrywała się wciągająca skradanka i romantyczna historia o niebieskiej, plastikowej reklamówce.

• Silent Hill 2 – ja kto dobrze że wtedy jeszcze nie grałem na słuchawkach (w konsolowe tytuły). Klimat miasteczka Silent Hill jest tak gęsty, że do tej pory mam ciarki jak przypominam sobie ten horror.

• Mortal Kombat: Shaolin Monks – spinoff popularnej bijatyki, tym razem jako… chodzona bijatyka. Można było grać w dwie osoby (jako Liu Kang oraz Kung Lao), mnóstwo występów gościnnych, innych postaci z Mortal Kombat i naprawdę ciekawa fabuła. Szkoda że nie dostaliśmy więcej podobnych produkcji z tego uniwersum.

• Black – gra która wyglądała jak z innej generacji. Shooter FPP stworzony przez ojców Burnouta prezentował się po prostu wyśmienicie. Sterowanie już nie było takie piękne.

Zobacz także: Gry z Punisherem

• Scarface: The World is Yours – coś co mogło być zwykłą szmirą na licencji „Człowieka z blizną”, stało się dla mnie jednym z lepszych tytułów drugiego Plejaka. Świetny Sandbox który kontynuje historię Tonego Montany, klimat Miami lat 80 i latanie z piłą mechaniczną po ulicach. Rewelka!

• Gran Turismo 3 – może to dziwnie zabrzmi, ale dla mnie było to ostatnie ważne Gran Turismo (sorry, FORZA wygrywa). W każdym razie, spędziłem z tą ścigałką setki godzin, a wyścigi po 100 okrążeń śnią mi się po dziś dzień.

• Soul Calibur 2 – moja bijatyka szóstej generacji konsol. Samemu rozpracowywałem (bardzo) rozudowany tryb z wyzwaniami (jak to się nazywało?), a w ekipie prowadziliśmy odwieczne walki na imprezach. Mój zawodnik to Kilik, uwielbiałem jego combosy.

• God of War – totalna KOSA która zatrzęsła Plejakiem. Kratos nie bierze jeńców, morduje Greckich bogów i dostarcza rewelacyjną (i rewolucyjną?) przygodę którą z przyjemnością kontynuuję na kolejnych genreracjach Playstation.

• X-Men Legends 2 – PS2 nie dostało drugiego Diablo, ale za to mieliśmy hack’n’slasha z X-Menami. Mnóstwo postaci, bonusowe stroje, okładki komiksów, i tona gameplayu.

Zobacz także: FPP z Obcym i Predatorem

• NFS: Undeground 2 – 15 lat temu samochody z „lampą” pod podwoziem były trendy. Jak i inne totalnie pokręcone modyfikacje samochodów i nocne wyścigi, z przebojową muzą. Od lat EA zarzeka się że „zrobi nam nową wersję Undergrounda”, ale sorry – to już nie wróci.

• Burnout 3: Takedown – moja wyścigówka generacji. Szybki gameplay i rozwalanie pojazdów przeciwników robiły robotę. Plus, robotę zrobił ziomek, który na imprezie nadpisał mojego save’a B3, na którym miałem 100% gry i poodblokowywane rzadki fury itp. Pamiętam do dziś, Tomaszu.

• Tony Hawk Pro Skater 3 – Nie jest to najlepszy THPS (bo tym jest oczywiście THPS2 i Hangar), ale spędziłem tutaj dziesiątki godzin, robiąc combosy na deskorolce.

• Legacy of Kain: Defiance – ostatnia prawdziwa odsłona sagi o Kainie i Razielu, o której pisałem już kilkakrotnie na fanpage. Jedna z moich ulubionych serii i niespełnione marzenia o kontyuanuacji, albo remake. Szansa mała, ale mamy na szczęście Darksiders, które jest duchowym następcą LOKa.

• Killzone – FPP na konsoli? SERIO?! Tak wtedy myślała większość graczy, ale Killzone był właśnie jednym z tych kwiatków, które pokazywały że się da. Kultowe maski Helghastów i świetny klimat. Czy ta seria jeszcze żyje? Ostatnia odsłona debiutowała razem z PS4 (fun fact: po końcowym levelu z Killzone 2 miałem traume, kto grał ten wie o co chodzi)

Zobacz także: TOP 10 – Moje ulubione gry

• 007: Everything or Nothing – ha, tego nikt się nie spodziewał! James Bond w wersji giercowej który świetnie mieszał gatunki – były pościgi, skradanie, strzelanie – niczym w filmowych przygodach 007. Grałem w to jak szalony.

• Bully – kolejna gra Rockstar na liśie, tym razem sandbox… w szkole. Wcielamy się w gówniaka, który dręczy innych uczniów. Oczywiście na lekcje też musieliśmy chodzić. Ale to było dobre! Od lat krąża plotki o sequelu, lub pełnoprawnym remake.

• Crazy Taxi – nie mogłem sobie nie pozwolić na wspomnienie o „symulatorze taksówkarza” który zaczarował mnie już na magicznym Dreamcaście. Czysty fun i piękna, arcadowa zabawa, którą zakończyłem na pierwszym miejscu w rankingu (taki był cel gry, nie było łatwo!)

• Midnight Club 3: Dub Edition – wychodzi na to że 20% listy to pozycje Rockstar, pięknie! W każdym razie MC3, podobnie jak NFS:U2, pozwalał nam na nocne wyścigi i tuning samochodów. Tylko że było to o wiele bardziej rozbudowane i miało lepszy soundtrack.

• Timesplitters: Future Perfect – kolejny FPP na PS2, który powoli pokazywał że kolejne generacje będą się wręcz uginać od podobnych strzelanek. Timesplitters było zabawne i opowiadało o podróżach w czasie, a więc na nudę nie można było narzekać. Plus, możliwość multiplayera (po necie lub lokalnie) i świetny gunplay. Podobno robią nową odsłonę, może dowiemy się coś o tym na E3 2020?