Kingdoms of Amalur Re-Reckoning (Recenzja)

(Recenzja oryginalnie została opublikowana na facebook.com/starekonie30 siódmego września 2020)

Po ponad ośmiu latach od debiutu (w lutym 2012), „Kingdoms of Amalur” powraca w formie remastera na PS4, X1, oraz PC. Czy warto zainteresować się tym „odgrzewanym kotletem”?

KoA to RPG akcji – niektórzy nawet porównują tą produkcję do „Diablo w 3D”, co oddaje tylko połowicznie sprawiedliwość temu slasherowi – system walki faktycznie jest bardzo zręcznościowy i przeciwników mordujemy tonami, ale w popularnym „Diabełku” nie mieliśmy wielu innych zalet KoA, jak np. morze questów pobocznych, czy setki NPC, z którymi wchodzimy w interakcję. Scenariusz gry rozpisał popularny pisarz fantasy i scfi R.A. Salvatore, a nad designem świata i postaci pracował kultowy Todd McFarlane, twórca Spawna.

Osiem lat temu od „Amalura” nie mogłem się oderwać na X360 i spędziłem przy tej grze dziesiątki godzin (zwiedzając każdy kąt i łapiąc kompletny zestaw questów, wyciśniecie z tej produkcji ponad 100 godzin gameplayu). Przedstawiony świat fantasy, rasy, frakcje i sam gameplay wkręcił mnie porządnie. Niestety, po wypuszczeniu gry zamknięto studio twórców (Big Huge Games) i zgasła nadzieja na kolejne przygody w tym uniwersum (o takowych już wtedy publicznie rozmawiano). Niespodziewanie, w 2018, THQ Nordic wykupiła prawa do marki i remaster (być może?) pozwoli temu magicznemu światu rozbłysnąć na nowo.

Dzięki uprzejmości wydawcy, od zeszłego tygodnia testuję odgrzane KoA i nadal, po latach, nie mogę się oderwać. Znowu podoba mi się TONA lotu wypadającego z mobków, lśniące zbroje czy design świata (c’mon, to przecież McFarlane!). Nadal czuć tutaj magię i WIELKOŚĆ tej krainy. Nie ma tutaj modułu multiplayer, za to jest mnóstwo „dobra” dla pojedynczego gracza. W ramach remastera dostajemy podstawową grę + 2 DLC które ukazały się po oryginalnej premierze. Ha, na 2021 zapowiedziano kolejne, kompletnie nowe, DLC! Do tego czasu, bankowo po raz kolejny ukończę KoA, zwłaszcza że grę bez problemu będzie można uruchomić na Playstation 5.

Wszystko pięknie, ładnie, ale jak „Amalur” się zestarzał po latach? Cóż, po ściągnięciu „różowych okularów” osoby, która uwielbia KoA, widać niestety, że produkcja miejscami nie zestarzała się najlepiej. Osiem lat to całe wieki w branży gier – pomimo podbitej rozdzielczości i ostrych tekstur, grafika momentami przypomina pierwsze tytuły z… ps3. „Klockowate” postacie jeszcze bardziej pomagają przy takim wrażeniu. Do tego menusy kompletnie przeniesione z oryginału (=trącą myszką bardzo), gigantyczny hud, okropnie długie loadingi (bolączka edycji z 2012 powraca…) i wiele innych patentów, mogą odrzucić koneserów, jak i (zwłaszcza) graczy, którzy chcą poznać KoA po raz pierwszy. Sama podbita rozdzielczość i kilka mniejszych tweaków (np. poprawiono loot system i poziom trudności, w późniejszych fragmentach gry) to zbyt mało w 2020 – mieliśmy ostatnio o wiele lepsze „odgrzewane kotleciki” (np. Saint’s Row The Third). O dodaniu mounta (konia, czy innego zwierzaka, na którym można szybciej zwiedzać mapę) już nawet nie marzyłem, ale po kilku godzinach zabawy przypomniałem sobie, że i takowego brakowało bardzo w oryginale…

Naprawdę, fajnie jest powrócić do KoA i wiem, że wielu świeżaków też się wkręci, jednak nie ukrywam, że tego „kotleta” można było o wiele lepiej odgrzać. Dlatego też, umówmy się że grę/gameplay nadal oceniam na 9/10, ale sama jakość remastera to już naciągane 6/10. Średnia z tych cyferek to 7.5/10, co nie zmienia faktu że z całego serduszka polecam Wam KoA – świetny slasher na wieeele godzin zabawy. Tylko trochę zakurzony…

OCENA: 7.5/10

Review copy of the game provided by Dead Good Media.